Metale ziem rzadkich: Trump grozi potrójnymi cłami, giełdy tracą biliony
Relacje handlowe między Stanami Zjednoczonymi a Chinami znów znalazły się w punkcie wrzenia. Decyzja prezydenta Donalda Trumpa o nałożeniu dodatkowych 100-procentowych ceł na chińskie towary wywołała panikę na światowych rynkach finansowych. W zaledwie jeden dzień giełdy amerykańskie straciły wartość oszacowaną na dwa biliony dolarów. Czy świat stoi u progu nowej zimnej wojny ekonomicznej?
Nagła eskalacja w sporze o surowce strategiczne
Konflikt rozgorzał na dobre 9 października 2025 roku, gdy Pekin ogłosił rozszerzenie kontroli eksportowych na 12 spośród 17 metali ziem rzadkich oraz specjalistyczny sprzęt wykorzystywany do ich rafinacji. Dzień później Trump odpowiedział na Truth Social, zapowiadając wprowadzenie ceł na poziomie 100 procent „ponad wszelkie cła, które już płacą” – skuteczny poziom obciążeń na chińskie produkty sięgnąłby zatem około 130 procent. Termin wejścia w życie tych przepisów wyznaczono na 1 listopada lub wcześniej, w zależności od dalszych działań Pekinu.
Ameryka i Chiny przez większą część 2025 roku pozostawały w stanie niepewnego rozejmu. Po osiągnięciu szczytowych poziomów ceł na poziomie 145 procent (USA) i 125 procent (Chiny) wiosną, w maju obie strony zgodziły się na obniżkę – odpowiednio do 30 i 10 procent. Deklaracje Trumpa z października oznaczają faktyczne zakończenie tego kruchego porozumienia i powrót do otwartej konfrontacji gospodarczej.
Przewaga Chin w strategicznych surowcach
Chiny kontrolują dziś około 70 procent globalnego wydobycia metali ziem rzadkich i aż 93 procent produkcji magnesów trwałych z tych pierwiastków. Te niezbędne składniki są kluczowe dla produkcji zaawansowanych technologii – od smartfonów, przez baterie do pojazdów elektrycznych, po sprzęt wojskowy i silniki odrzutowe. Gracelin Baskaran, ekspertka z Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie, zauważyła, że „ograniczenia te podważają naszą zdolność do rozwijania bazy przemysłowej w czasie, gdy jest to najbardziej potrzebne. To także potężne narzędzie negocjacyjne.”
Dominacja Chin w tym sektorze nie jest przypadkowa. Przez dekady Pekin systematycznie budował przewagę w całym łańcuchu dostaw – od wydobycia, przez przetwarzanie, po produkcję końcowych komponentów. Administracja Trumpa próbuje to zmienić, między innymi poprzez bezprecedensową inwestycję 400 milionów dolarów w MP Materials, jedynego amerykańskiego producenta metali ziem rzadkich. Jednak eksperci zgodnie twierdzą, że budowa krajowego łańcucha dostaw zajmie lata, pozostawiając Stany Zjednoczone podatnymi na presję Pekinu w najbliższej przyszłości.
Reakcja rynków i ostrzeżenia ekonomistów
Wpływ zapowiedzi Trumpa na giełdy był natychmiastowy i dramatyczny. W piątek 10 października indeks S&P 500 spadł o 2,7 procent – największy spadek od kwietnia, gdy podobne deklaracje celne wywołały obawy przed globalną recesją. Nasdaq, zawierający wiele spółek technologicznych silnie związanych z Chinami, stracił ponad 3,6 procent. Czy amerykańska gospodarka jest gotowa na uderzenie tak wysokich ceł?
Międzynarodowy Fundusz Walutowy opublikował w tym tygodniu prognozy, które nie pozostawiają złudzeń. „Perspektywy dla globalnej gospodarki nadal wskazują na ponure perspektywy, zarówno w krótkim, jak i długim okresie” – czytamy w raporcie. Wzrost światowej gospodarki ma spowolnić do 3,2 procent w bieżącym roku, a w 2026 roku do zaledwie 3,1 procent. To znacznie poniżej przedpandemicznej średniej wynoszącej 3,7 procent.
Branże szczególnie narażone na uderzenie
Ekonomistka Alicia Garcia Herrero z francuskiego banku inwestycyjnego Natixis ostrzega, że ograniczenia wpłyną na każdy sektor amerykańskiej gospodarki, jednak trzy branże odczują skutki najbardziej dotkliwie:
- Przemysł obronny – zależny od metali ziem rzadkich w produkcji systemów radarowych, pocisków kierowanych i nowoczesnych samolotów bojowych
- Sektor półprzewodników – gdzie firmy takie jak Nvidia i Intel potrzebują tych surowców do produkcji zaawansowanych chipów
- Motoryzacja elektryczna – Tesla, Ford i GM wykorzystują metale ziem rzadkich w bateriach i silnikach elektrycznych
Craig Singleton, starszy dyrektor programu chińskiego w Fundacji Obrony Demokracji, podsumował sytuację dobitnie, twierdząc, że „wzajemnie gwarantowane zakłócenia między obiema stronami nie są już metaforą.” Słowa te przypominają logikę zimnej wojny i doktrynę wzajemnie gwarantowanego zniszczenia, tyle że w wydaniu ekonomicznym.
Niepewna przyszłość relacji USA-Chiny
| Etap | Data | Poziom ceł USA | Poziom ceł Chin |
|---|---|---|---|
| Początek eskalacji | Wiosna 2025 | 145% | 125% |
| Rozejm handlowy | Maj 2025 | 30% | 10% |
| Nowa eskalacja | Listopad 2025 | 130% (planowane) | ? |
Trump początkowo sugerował anulowanie zaplanowanego na koniec października spotkania z przewodniczącym Xi Jinpingiem na szczycie APEC w Korei Południowej, jednak później wycofał się z tej deklaracji. Wiceprezydent JD Vance w wywiadzie dla Fox News określił dominację Chin w łańcuchach dostaw jako „definicję narodowego stanu wyjątkowego” i zapewnił, że „Stany Zjednoczone mają o wiele więcej kart niż Chińska Republika Ludowa.”
Analitycy Goldman Sachs przewidują, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest wycofanie się obu stron z najbardziej agresywnych polityk i przedłużenie pauzy w eskalacji ceł osiągniętej w maju. Jednak dodają również, że strategia Pekinu pozostaje niejasna, a termin wprowadzenia nowych ceł jest już za kilka tygodni, co zwiększa ryzyko, że porozumienie może nie zostać osiągnięte na czas.
Chiny jak dotąd zachowują pozorną powściągliwość. Ministerstwo Handlu w Pekinie wydało w niedzielę oświadczenie, w którym stwierdziło, że „nie chce wojny celnej, ale jej się nie obawia.” To klasyczny przykład dyplomatycznego balansowania na krawędzi – Pekin daje do zrozumienia, że ma narzędzia do odpowiedzi, ale woli negocjacje od otwartej konfrontacji. Winston Churchill mawiał, że „szczęka szczęką jest lepsze niż wojna wojna” – pytanie, czy oba mocarstwa znajdą sposób na rozmowę zanim będzie za późno.
Długoterminowe konsekwencje dla globalnej gospodarki
Skutki obecnej eskalacji mogą wykraczać daleko poza relacje bilateralne. Europa, która również jest uzależniona od chińskich dostaw metali ziem rzadkich, obserwuje wydarzenia z niepokojem. Izba Handlowa Unii Europejskiej w Chinach ostrzegła, że nowe ograniczenia „dodają kolejną warstwę złożoności do globalnego łańcucha dostaw pierwiastków ziem rzadkich.”
Mark Matthews, główny ekonomista National Retail Federation, zauważył, że firmy „nie mogą być niesamowicie efektywne wiecznie – w końcu będzie to musiało przekształcić się w redukcję miejsc pracy i obniżki płac, i wtedy gospodarka odczuje ból.” Jego słowa wskazują na zjawisko, które może materializować się w nadchodzących miesiącach – przerzucanie kosztów ceł na konsumentów i pracowników.
Administracja Trumpa stara się przyspieszyć rozwój krajowego łańcucha dostaw metali ziem rzadkich. Departament Obrony zawarł bezprecedensową umowę z MP Materials obejmującą udziały kapitałowe, gwarantowane ceny minimalne i zobowiązania do zakupu produkcji. Akcje amerykańskich firm wydobywczych metali ziem rzadkich gwałtownie wzrosły, gdy inwestorzy spekulują, że administracja podpisze kolejne podobne umowy.
Pytanie jednak pozostaje otwarte – czy Stany Zjednoczone i ich sojusznicy są w stanie w ciągu kilku lat odbudować zdolności, których budowanie Chinom zajęło dekady? I czy globalna gospodarka przetrwa kolejny szok, zanim ta transformacja się dokona?
Źródła:
CNBC
The Washington Post
Bloomberg
NPR
Al Jazeera
ABC News
CNN
CBS News
NBC News
Fox Business
Fortune
Axios
Yahoo Finance
2 komentarze
No i mamy. Trump znowu z cłami. Tylko że tym razem to nie jest tak prosto jak z innymi towarami, bo Chiny faktycznie mają monopol na te metale. 70 procent wydobycia i prawie wszystkie magnesy to robi wrażenie. Budowa własnego łańcucha dostaw brzmi ładnie, ale jak w artykule napisano – to zajmie lata. A tymczasem gospodarka oberwie, bo nie ma alternatywy. Ciekawe jak to się skończy, bo żadna ze stron nie może tak naprawdę wygrać tej wojny handlowej.
Dwa biliony dolarów w jeden dzień. Niech to przesiąknie. Inwestorzy najwyraźniej nie wierzą w happy end tej historii. I szczerze mówiąc trudno się dziwić, jak czytam że najbardziej ucierpi przemysł obronny, półprzewodniki i elektryki. To praktycznie cała przyszłość amerykańskiej gospodarki. A Chiny siedzą spokojnie i mają wszystkie karty w ręku, bo przez lata budowały tę przewagę podczas gdy USA spało.