Tusk: Polska nie będzie wasalem USA. Warszawa ryzykuje zerwaniem z Waszyngtonem
W czwartek premier Donald Tusk wypowiedział słowa, które wywołały falę spekulacji o przyszłości relacji polsko-amerykańskich. Przemawiając do dziennikarzy przed wylotem do Brukseli, zapewnił wprawdzie, że Polska pozostanie wiernym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, ale jednocześnie postawił sprawę jasno – „tak długo, jak ja będę premierem, Polska nie będzie w tej relacji wasalem”. Czy to oznacza koniec epoki bezwarunkowej solidarności transatlantyckiej?
Dyplomatyczny incydent z marszałkiem Sejmu
Napięcie narastało od kilku dni. Wszystko zaczęło się od decyzji ambasadora USA w Polsce, Thomasa Rose’a, który pod koniec stycznia zerwał wszelkie kontakty z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. Powodem były słowa polskiego polityka, który odmówił poparcia nominacji Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. Czarzasty oskarżył amerykańskiego prezydenta o destabilizację organizacji międzynarodowych oraz częste łamanie prawa międzynarodowego.
Rose nazwał wypowiedzi marszałka „oburzającymi i nieprowokowanymi obelgami” skierowanymi wobec głowy państwa. W wywiadzie dla dziennika Rzeczpospolita ambasador kategorycznie odmówił wyjaśnienia, która konkretnie część wypowiedzi Czarzastego stanowiła obrazę.
Na pytania dziennikarzy odpowiadał lakonicznie: „Nie muszę tego powtarzać. Powiedziałem wystarczająco dużo. Postawiłem sprawę jasno”. Takie zachowanie wzbudziło zdziwienie zarówno w rządzie, jak i wśród obserwatorów sceny politycznej.
Spór o Radę Pokoju i 44 miliardy euro na obronność
Za kulisami tli się znacznie głębszy konflikt. Prezydent Karol Nawrocki, sojusznik Trumpa w Polsce, opowiada się za przystąpieniem kraju do Rady Pokoju – inicjatywy amerykańskiego prezydenta. Tusk jednak stanowczo odmówił, stwierdzając, że Polska nie przyłączy się do tego programu „w obecnych okolicznościach”.
Premier podkreślił różnice zdań z prezydentem podczas środowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, dodając, że „ma wrażenie, iż prezydent ma w tej sprawie odmienne zdanie”.
Kolejnym punktem zapalnym stała się kwestia 44 miliardów euro w pożyczkach z Unii Europejskiej przeznaczonych na obronność. Polska otrzymała największą alokację spośród wszystkich państw członkowskich UE – niemal 30 procent całego programu SAFE.
Problem polega jednak na tym, że większość tych środków musi zostać wydana w Europie. Nawrocki obawia się, że może to zaszkodzić relacjom z Waszyngtonem, skąd dotychczas Polska kupowała większość sprzętu wojskowego.
| Wydatki obronne Polski | Wartość |
|---|---|
| Budżet obronny jako procent PKB (2026) | 4,8% |
| Pożyczka UE z programu SAFE | 43,7 mld euro |
| Całkowity budżet SAFE dla UE | 150 mld euro |
| Udział Polski w SAFE | 29% |
Sojusz czy podległość
„Sojusznicze relacje nie mogą polegać na tym, że ktoś ciągle mówi tak na wszystko” – tymi słowami Tusk zdefiniował swoją wizję partnerstwa transatlantyckiego. W jego ujęciu Polska powinna pozostać lojalnym partnerem Stanów Zjednoczonych, ale jednocześnie zachować własną podmiotowość w podejmowaniu decyzji strategicznych.
To stanowisko wywołało ostre reakcje ze strony opozycji. Politycy PiS oskarżają rząd o niszczenie relacji z najważniejszym sojusznikiem.
Słowa premiera padły w momencie, gdy według sondaży większość Polaków – 51 procent – uznaje, że Stany Zjednoczone nie są już wiarygodnym sojusznikiem. To radykalna zmiana w kraju, który przez dziesięciolecia wyróżniał się najbardziej proamerykańskimi nastrojami w Europie. Jak zauważył historyk Timothy Garton Ash: „To, co się dziś dzieje w stosunkach transatlantyckich, to nie rozpad sojuszu, lecz jego bolesna redefinicja”.
Waszyngton reaguje zaskakująco łagodnie
Co ciekawe, reakcja amerykańskiej administracji na słowa Tuska pozostała stosunkowo stonowana. Ambasador Rose wprawdzie podtrzymał swoją decyzję o braku kontaktów z Czarzastym, ale jednocześnie podkreślił, że Stany Zjednoczone to „najlepszy sojusznik i największy przyjaciel Polski”.
Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz spotkał się w czwartek z ambasadorem, by przedyskutować „wiele merytorycznych tematów”, co sugeruje, że kanały dyplomatyczne pozostają otwarte.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych unikało zajmowania stanowiska w sporze, co niektórzy interpretują jako próbę zachowania równowagi między dwoma skłóconymi stronami. Szef MSZ Radosław Sikorski ma w najbliższym czasie spotkać się z Rose’em, choć żadna z instytucji nie podała dokładnej daty tego wydarzenia. Czyżby warszawski establishment czekał, aż burza sama się przeciszy?
Europa przygląda się z uwagą
Stanowisko Polski wobec Waszyngtonu jest bacznie obserwowane przez inne stolice europejskie. Wiele krajów boryka się z podobnymi dylematami – jak zachować partnerstwo z USA w czasach administracji Trumpa, który otwarcie podważa wartość NATO i kwestionuje solidarność sojuszniczą.
Warszawa stała się niejako laboratorium, w którym testuje się granice tego, co w relacjach transatlantyckich jest jeszcze możliwe do zaakceptowania przez obie strony.
Polska pozostaje największym inwestorem w obronność w NATO – wydatki przekroczą w 2026 roku 4,8 procent PKB. To dwukrotnie więcej niż wynosi obecny cel sojuszu. Kraj zainwestował też ponad 55 miliardów euro w zakupy uzbrojenia, głównie z Korei Południowej i USA.
Paradoksalnie więc Polska buduje jedną z najsilniejszych armii w Europie, ale jednocześnie ryzykuje pogorszenie relacji z Waszyngtonem na gruncie politycznym. Czy to nie przypomina balansowania na linie?
Koalicja pod presją
Ciekawy aspekt sporu ujawnił się w komentarzach polityków z koalicji rządzącej. Marek Sawicki z Polskiego Stronnictwa Ludowego skrytykował Czarzastego, sugerując, że powinien był skonsultować swoje uwagi o Trumpie z MSZ.
Z kolei lider skrajnie prawicowej Konfederacji, Sławomir Mentzen, niespodziewanie stanął w obronie marszałka, oświadczając: „To nasz postkomunista i żadni Amerykanie nie będą nam mówić, kto ma być marszałkiem”. Rzadko zdarza się, by polityk Konfederacji i lider Lewicy znaleźli się po tej samej stronie barykady.
Tusk w czwartek poleciał do Brukseli na szczyt unijny, gdzie ma promować ideę 44-miliardowej pożyczki na obronność. Zgodnie z jego planem, ponad 80 procent środków trafi do firm działających w Polsce, co ma wzmocnić rodzimą branżę zbrojeniową.
„Dzięki tym pieniądzom zbudujemy Tarczę Wschodnią oraz przeciwdronowy system obronny” – zapowiedział premier. Pozostaje pytanie: czy Warszawa zdoła zrealizować te ambicje bez wsparcia Waszyngtonu?
Źródła:
Notes from Poland
Bloomberg
Rzeczpospolita
European Commission
Defense Express
TVP World