Przez 760 lat dziedziczyli władzę. Brytyjski parlament właśnie ich wyrzucił
18 marca 2026 roku król Karol III udzielił królewskiej sankcji ustawie, która zamknęła ponad siedemsetletni rozdział w historii brytyjskiego parlamentaryzmu. Ustawa o Izbie Lordów (Parowie Dziedziczni) z 2026 roku pozbawiła ostatnich 92 parów dziedzicznych prawa zasiadania w wyższej izbie parlamentu Zjednoczonego Królestwa. Zakończyła tym samym reformę, którą w 1999 roku zainicjował Tony Blair – i którą po ćwierćwieczu domknął Keir Starmer.
Korzenie sięgające feudalnej Anglii
Izba Lordów nie powstała z dnia na dzień. Jej korzenie tkwią w anglosaskich witanach – radach królewskich zwoływanych przez monarchów od XI wieku. W miarę jak system feudalny okrzepł po podboju normandzkim w 1066 roku, baronowie dzierżący ziemię bezpośrednio od króla uzyskali prawo i obowiązek uczestnictwa w jego radach. To z tych właśnie zebrań wyrosło to, co dziś znamy jako parlamentaryzm.
Za symboliczną datę narodzin angielskiego parlamentu przyjmuje się rok 1265, gdy Szymon de Montfort zwołał pierwsze zgromadzenie z udziałem rycerzy i mieszczan obok baronów i duchownych. Wówczas ukształtował się podział, który przetrwał wieki – wielcy baronowie i dostojnicy kościelni zasiadali osobno jako zalążek Izby Lordów, zaś reprezentanci hrabstw i miast tworzyli zalążek Izby Gmin.
Tytuł „para” – wywodzący się z łacińskiego par, czyli równy – pojawił się nieco później, w czasach Edwarda II, gdy magnaci zaczęli być nazywani sobie równymi. Przez kolejne stulecia parowie przekazywali swoje miejsca w parlamencie razem z majątkami i tytułami, jak gdyby fotel w Westminsterze był kolejnym elementem rodowego wyposażenia, obok herbu i zamku.
Pierwsze pęknięcia w pancerzu tradycji
Czy instytucja oparta na urodzeniu może funkcjonować w demokratycznym państwie? Pytanie to zadawano sobie w Londynie już od połowy XIX wieku. Pierwsze poważne cięcia nastąpiły jednak dopiero w XX wieku – ustawa parlamentarna z 1911 roku ograniczyła władzę Izby Lordów nad budżetem, a kolejna z 1949 roku zredukowała jej zdolność do blokowania ustaw uchwalonych przez Izbę Gmin.
W 1958 roku wprowadzono instytucję parów dożywotnich – wybitnych polityków, urzędników i naukowców mianowanych przez rząd, których tytuły nie przechodziły na potomków. Było to kompromisowe rozwiązanie, które miało tchnąć nieco merytokratycznego powietrza w skostniałą instytucję, nie burząc jednak jej zasadniczej architektury.
Przełomem w kwestii składu izby był dopiero rok 1999. Rząd Tony’ego Blaira usunął wówczas 658 spośród 750 parów dziedzicznych. Pozostawiono 92 z nich – jako rozwiązanie tymczasowe, mające uspokoić arystokrację przed dalszymi reformami, które miały nadejść. Jak to w polityce bywa, „tymczasowe” rozwiązanie przetrwało ćwierć wieku.
Blair zaczął, Starmer skończył
W 2024 roku Partia Pracy pod przywództwem Keira Starmera wygrała wybory z wyraźnym mandatem do reform. Jedną z konkretnych obietnic wyborczych było usunięcie ostatnich dziedzicznych parów z Izby Lordów. Projekt ustawy wpłynął do parlamentu we wrześniu 2024 roku i przez półtora roku był przekazywany między izbami w ramach tzw. ping ponga parlamentarnego.
Ostatecznie 10 marca 2026 roku Lordowie zaakceptowali wersję Izby Gmin bez żadnych zastrzeżeń, a 18 marca ustawa uzyskała królewską sankcję. Tym samym zamknięto reformę, którą Blair zainicjował w 1999 roku, zostawiając niezałatwiony węzeł gordyjski następnym pokoleniom polityków.
| Rok | Wydarzenie | Skutek |
|---|---|---|
| 1265 | Parlament Szymona de Montforta | Zalążek odrębnej Izby Lordów |
| 1911 | Ustawa parlamentarna | Ograniczenie władzy w kwestiach budżetowych |
| 1958 | Ustawa o parach dożywotnich | Wprowadzenie parów dożywotnich (tytuły niedziedziczne) |
| 1999 | Ustawa Tony’ego Blaira | 658 parów dziedzicznych usuniętych, 92 pozostawiono |
| 2026 | Ustawa Keira Starmera | Usunięcie ostatnich 92 parów dziedzicznych |
Baronessa Smith z Basildon, liderka Izby Lordów z ramienia Partii Pracy, ujęła cel reformy wprost: „Nikt nie powinien zasiadać w Izbie z tytułu dziedziczonego tytułu.” Nicholas True, konserwatywny lider w Izbie Lordów, przemówił ze strony odchodzących w tonie umiarkowanej elegii: „Oto jesteśmy u kresu ponad siedmiu stuleci służby parów dziedzicznych w tym parlamencie. Tysiące parów służyło tutaj swemu krajowi i dokonano tysięcy ulepszeń prawa.”
Kompromis zamiast czystej rewolucji
Reforma nie jest jednak zupełnie bezdyskusyjna. Zanim jeszcze ustawa weszła w życie, rząd musiał pójść na ustępstwa wobec opozycji. Uzgodniono, że część odchodzących parów dziedzicznych zostanie mianowana parami dożywotnimi – de facto wracając do Izby, lecz już nie z tytułu urodzenia, a nominacji.
To rozwiązanie, które krytycy nazywają „recyklingiem arystokracji”, miało ostudzić opór konserwatystów w Lordach. Jak wiele ze zmian w brytyjskim parlamencie, reforma okazała się więc ewolucją, a nie rewolucją – arystokracja traci dziedziczne mandaty, ale jej przedstawiciele niekoniecznie muszą opuścić salę posiedzeń.
Warto też pamiętać, że 26 lordów duchownych – biskupów Kościoła Anglii – wciąż zachowuje swoje miejsca ex officio. Baronessa Harriet Harman zgłosiła poprawkę, która zobowiązywałaby rząd do przedstawienia propozycji usunięcia biskupów z izby, jednak wycofała ją przed głosowaniem. Jak dotąd Wielka Brytania i Iran to jedyne kraje świata, w których duchowni mają zagwarantowane miejsca w izbie ustawodawczej z urzędu.
Ostatnia arystokratyczna twierdza Europy
Skala wyjątkowości tego systemu na tle reszty świata była często niedoceniana. Badacze z University College London wskazywali, że poza Wielką Brytanią jedynie Lesotho utrzymywało element dziedziczności w swoim parlamencie. Eleanor Doughty, autorka książki „Heirs and Graces. A History of the Modern British Aristocracy”, skomentowała wprost: „To zdumiewające, że ktokolwiek w dzisiejszych czasach może dziedziczyć prawo do stanowienia prawa.”
Starmer zapowiedział, że usunięcie parów dziedzicznych to dopiero pierwszy krok. Kolejne planowane zmiany to obligatoryjne przejście na emeryturę po osiągnięciu 80. roku życia i wymóg aktywnego uczestnictwa w obradach. Docelowo Partia Pracy chce zastąpić Izbę Lordów inną izbą wyższą, bardziej reprezentatywną dla regionów i narodów Zjednoczonego Królestwa. Sondaże wskazują, że 71 procent Brytyjczyków popiera dalsze ograniczenia liczby lordów.
Czy po 760 latach tradycja ta odejdzie bez śladu? Z pewnością nie. Tytuły arystokratyczne pozostaną – nikt nie odbiera parom ich herbów, zamków ani dziedziczonych tytułów. Tracą jednak coś, co od początku stanowiło serce tego systemu: fotel przy stole władzy. I być może właśnie to jest najdonioślejsza zmiana – nie tytułów pozbawiono arystokrację, lecz politycznego wpływu, który przez wieki był dla niej tak naturalny jak oddychanie.
Źródła:
NPR
GOV.UK
BBC News
Wikipedia
House of Lords Library
Electoral Reform Society
Britannica