Filozofia 16.10.2026

Robot profesorem, AI pomaga pisać doktoraty. Ile jest wart dyplom?

Avatar photo
3 komentarze 8 minut

Czwartek, 15 października, przyniósł dwie wiadomości, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. W Warszawie miał ruszyć proces w aferze Collegium Humanum, uczelni, w której według prokuratury wystawiano dyplomy za łapówki. Tego samego dnia amerykański portal filozoficzny Daily Nous opublikował dane, z których wynika, że coraz więcej doktoratów, także z filozofii, zawiera tekst przypisywany sztucznej inteligencji. Obie historie krążą wokół jednego pytania: co właściwie poświadcza dyplom?

Warszawa: proces, który nie ruszył

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie miały stanąć 23 osoby, wśród nich politycy, samorządowcy, rektorzy i wykładowcy. W sądzie pojawił się m.in. prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, któremu prokuratura zarzuca uzyskanie dyplomu Executive MBA bez faktycznego ukończenia studiów. Sąd odroczył jednak rozprawę do 3 grudnia. Jak informowały media, o odroczenie wniósł prokurator, ponieważ brakowało dowodu doręczenia wezwania jednemu z oskarżonych. Wszystkich obowiązuje domniemanie niewinności.

Pierwszy akt oskarżenia objął 29 osób i 67 przestępstw, obejmujących przede wszystkim korupcję, ale także poświadczanie nieprawdy w dokumentacji studiów, oszustwa i pranie pieniędzy. Według prokuratury były rektor uczelni miał wielokrotnie przyjmować korzyści w zamian za dokumenty poświadczające nieprawdę. Jak ustalili dziennikarze „Newsweeka”, uczelnia oferowała błyskawiczne kursy MBA, a takie dyplomy ułatwiały drogę do rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa.

Afera Collegium Humanum w liczbachDane
Osoby objęte pierwszym aktem oskarżenia29
Zarzucane przestępstwa67
Objętość aktu oskarżenia623 strony
Oskarżeni wezwani na rozprawę 15 października23
Osoby skazane po dobrowolnym poddaniu się karze6
Nowy termin rozprawy3 grudnia 2026

Ameryka: doktoraty z tekstem AI

Daily Nous, prowadzony przez filozofa Justina Weinberga z University of South Carolina, opisał nowe badanie ekonomistów Daniela P. Grossa i Hansena Zhanga z Duke University oraz Drora Shvadrona z Uniwersytetu w Toronto. Ich praca robocza, opublikowana przez amerykańskie National Bureau of Economic Research (NBER), objęła niemal wszystkich absolwentów studiów doktoranckich z nauk ścisłych i technicznych w USA z lat 2019–2026.

Badacze wykorzystali narzędzie Pangram do analizy streszczeń rozpraw doktorskich. Dodatkowo sprawdzili próbę pełnych prac, aby ocenić, na ile wyniki uzyskane ze streszczeń odzwierciedlają obecność tekstu generowanego przez AI w całych rozprawach. Najważniejsze wnioski:

  • w rozprawach sprzed 2023 roku narzędzie praktycznie nie wykrywało tekstu przypisywanego AI, natomiast w 2026 roku wykryto go w 29 proc. badanych prac, a odsetek szybko rośnie,
  • taki tekst częściej pojawia się w pracach doktorantów z krajów nieanglojęzycznych i z niżej notowanych programów,
  • absolwenci, w których rozprawach wykryto tekst przypisywany AI, rzadziej podejmowali pracę naukowo-badawczą na uczelniach, a częściej trafiali do przemysłu lub na stanowiska poza ścieżką prowadzącą do stałego zatrudnienia.

To zależność statystyczna, która sama nie dowodzi, że korzystanie z AI pogarsza perspektywy zawodowe. Weinberg poprosił badaczy o podobną analizę dla filozofii, a jego wydział sfinansował dostęp do narzędzia. Za pracę „z AI” uznano taką, w której streszczeniu co najmniej 2 proc. tekstu narzędzie przypisało maszynie. W filozofii odsetek ten jest niższy niż w naukach ścisłych i technicznych, ale trend jest ten sam.

Dziedzina i rokRozprawy z tekstem przypisywanym AI
Filozofia, 20241,3 proc.
Filozofia, 20257,8 proc.
Filozofia, 2026 (dane częściowe)11,1 proc.
Nauki ścisłe i techniczne, 202629 proc.

Wyniki należy jednak traktować ostrożnie. Dane za 2026 rok są niepełne, bo przeanalizowano dopiero mniej więcej jedną czwartą spodziewanych prac. Badacze mieli też kłopot z wyodrębnieniem rozpraw filozoficznych w bazie ProQuest, w której niektóre wydziały były wyraźnie niedoreprezentowane. Weinberg zastrzega ponadto, że liczby nie mówią, jak AI została użyta, a nie każde takie użycie musi być naganne.

Czy to znaczy, że co dziewiąty świeży doktor filozofii oszukiwał? Niekoniecznie. Część komentujących uznała próg 2 proc. za zbyt niski. Filozof David Wallace zwrócił jednak uwagę, że w analizie około 126 tys. streszczeń rozpraw z lat 2019–2022, pochodzących z całego badanego zbioru, a nie tylko z filozofii, narzędzie oznaczyło jako zawierające tekst AI zaledwie sześć przypadków. Sugeruje to niski odsetek fałszywych alarmów w tej historycznej próbie, choć nie rozstrzyga o niezawodności detektora wobec współczesnych prac.

Jest w tej historii także ironiczny przypis. Autorzy pracy NBER sami przyznali, że model Claude Fable 5.1 pomógł im w przygotowaniu pierwszej wersji omówienia wyników i części aneksu z danymi, a wszystkie fragmenty wygenerowane przez AI zostały następnie gruntownie zredagowane. Ta jedna linijka pokazuje, gdzie biegnie granica. Narzędzie samo w sobie nie kompromituje autora, kompromituje go dopiero ukrywanie, kto naprawdę wykonał pracę.

Profesor Mika, czyli pozór mądrości

Te dwie czwartkowe historie łączy wydarzenie sprzed trzech lat. 26 października 2023 roku Collegium Humanum zainaugurowało rok akademicki w nowej siedzibie przy Alejach Jerozolimskich. Gwiazdą uroczystości była Mika, humanoidalny robot pełniący funkcję prezesa firmy Dictador. Uczelnia przyznała jej honorowe wyróżnienie profesora honoris causa, które nie jest państwowym tytułem naukowym. Ówczesny rektor ogłosił, że to akt, który „nie miał precedensu w historii szkolnictwa wyższego w Polsce i na świecie”.

Zapewniał też, że profesor Mika może prowadzić zajęcia ze studentami. Z dzisiejszej perspektywy ta scena wygląda jak przypowieść. Uczelnia, której byłym władzom prokuratura zarzuca handel dyplomami, uroczyście wyróżnia maszynę, a w tym samym czasie tekst przypisywany maszynom zaczyna pojawiać się w prawdziwych rozprawach doktorskich. Najcelniej opisał ten kłopot ktoś, kto nie znał ani MBA, ani algorytmów.

W „Fajdrosie” Platona egipski bóg Teut przynosi królowi Tamuzowi nowy wynalazek – pismo – i zachwala je jako lekarstwo na pamięć. Król odpowiada, że to raczej środek na przypominanie sobie, i dodaje, w przekładzie Władysława Witwickiego: „Uczniom swoim dasz tylko pozór mądrości, a nie mądrość prawdziwą”. Po blisko 2400 latach to zdanie pasuje do dyplomu kupionego za łapówkę, ale też do rozprawy, w której autor oddał maszynie nie tylko korektę językową, lecz samo myślenie.

Budowniczym zostaje się, budując

Uczeń Platona, Arystoteles, dopowiedział resztę. W „Etyce nikomachejskiej” pisał, że budowniczymi stajemy się, budując, a cytrzystami – grając na cytrze. Umiejętność nie jest rzeczą, którą można przekazać z rąk do rąk, tylko nawykiem wyrobionym przez praktykę. Doniesienia z września o wykopaliskach w Grecji nadają tej myśli konkretny wymiar. Archeolodzy kierowani przez Angeliki Kottaridi odsłaniają w Miezie kompleks uznawany za szkołę, w której Arystoteles uczył młodego Aleksandra Macedońskiego. Znaleźli tam salę z kamiennymi ławami i cztery brązowe rylce do pisania.

Autorzy pracy NBER dochodzą do wniosku, który brzmi jak przypis do Arystotelesa. AI może zwiększać produktywność badaczy, ale zarazem wypiera część pracy, dzięki której naukowa biegłość w ogóle się kształtuje. To trochę jak z nawigacją w samochodzie: kierowca dojedzie na miejsce bez błędu, tylko mapy miasta w głowie nigdy nie zbuduje.

Czym innym jest przy tym korekta językowa, czym innym wygenerowanie fragmentów pracy, a czym innym przedstawienie cudzych ustaleń jako własnych. Dlatego korzystania z AI nie należy utożsamiać z kupowaniem dyplomów. Jeśli jednak za dyplomem nie stoi umiejętność samodzielnego myślenia, to co właściwie taki dokument poświadcza?

Czym zastąpić papier

Papier przyjmie wszystko i właśnie dlatego środowisko akademickie szuka nowych dowodów kompetencji. Dwa dni przed publikacją danych o doktoratach Daily Nous przytoczył opinię Jonathana Weisberga z Uniwersytetu w Toronto, współzałożyciela czasopisma „Ergo”. Jego zdaniem z pomocą AI i odrobiny ludzkiego nadzoru da się w kilka godzin przygotować artykuły takie, jakie stanowią 95 proc. tego, co publikuje się w filozofii. Zamiast ubolewać nad tym zjawiskiem, dostrzega w nim szansę na przebudowę skostniałego systemu czasopism.

Matematyk Wes Pegden z Carnegie Mellon University proponuje tzw. głębokie wystąpienia. Prelegent omawia pracę i deklaruje, że na miejscu, bez żadnej pomocy, odtworzy dowolny szczegół rozumowania. To w gruncie rzeczy powrót do metody Sokratesa: wiedzę potwierdza się w rozmowie, pod ostrzałem pytań. Weinberg ostrzega z kolei, że liczący pieniądze dziekani mogą wkrótce pytać, po co finansować kilkuletnie pisanie doktoratu bez AI, skoro z nią da się je skończyć w kilka miesięcy.

Jego rada brzmi prosto: wydziały powinny ustalić zasady teraz, zanim mleko się rozleje i nieograniczone korzystanie z AI stanie się normą. W Polsce kolejny akt sprawy Collegium Humanum ma się rozegrać 3 grudnia. Obie historie prowadzą jednak do tego samego wniosku. Dyplom jest jak banknot, który ma wartość tylko dopóty, dopóki wierzymy, że stoi za nim prawdziwe pokrycie. Być może tym pokryciem jest to, co Sokrates sprawdzał na ateńskiej agorze: umiejętność obrony własnej myśli, gdy ktoś zada nam trudne pytanie.

Źródła:

  • Daily Nous
  • National Bureau of Economic Research
  • Polsat News
  • Wrocławskie Fakty
  • Portal Samorządowy
  • Gazeta Wrocławska
  • Radio Maryja
  • Interia
  • PAP MediaRoom
  • Live Science
  • Smithsonian Magazine
  • Platon, „Fajdros”, przeł. Władysław Witwicki
  • Arystoteles, „Etyka nikomachejska”

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Piszę odkąd wyskoczyłem z kołyski. Ale też czytam, edukuję się, poznaję, rozmawiam. Moje ulubione słowo to "merytoryczny". Oprócz zrozumienia faktów, logiki, procesów, warto też rozumieć emocje i intencje, które kryją się za wydarzeniami na świecie i decyzjami jednostek.

3 komentarze

  1. kowalczyk921 pisze:

    Dyplom jak banknot ladnie powiedziane tylko w praktyce ten banknot dawno niema pokrycia. Na budowie od lat widze magistrow ktorzy nie policza metrow na scianie. Papier swoj umiejetnosci swoje. I nikt z tym nic nie robi.

  2. Michal N. pisze:

    W Niemczech takie Collegium Humanum nie przeszloby tygodnia, tu dyplom MBA sprawdzaja tży razy zanim cie wezma. W Polsce kupujesz papier i siedzisz w radzie nadzorczej. Smutne to.

  3. Sceptyk pisze:

    Robot dostał profesurę honorową, więc przynajmniej jeden tytuł tam był zasłużony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *