Szef Fedu staje przed Kongresem. Od jutra liczy się każde słowo

Avatar photo
1 komentarz 7 minut

We wtorek, 14 lipca, Kevin Warsh po raz pierwszy stanie przed Kongresem Stanów Zjednoczonych jako przewodniczący Rezerwy Federalnej. Wystąpienie przed Komisją Usług Finansowych Izby Reprezentantów, a dzień później przed senacką Komisją Bankową, to ustawowy obowiązek wynikający z ustawy Humphreya-Hawkinsa z 1978 roku, powtarzany dwa razy w roku.

Tym razem stawka jest wyjątkowo wysoka. Zaledwie półtorej godziny przed rozpoczęciem przesłuchania w Izbie Reprezentantów opublikowane zostaną czerwcowe dane o inflacji konsumenckiej. Rynki i sam prezydent Donald Trump będą słuchać uważnie – bo człowiek, którego Trump sam wybrał na to stanowisko, zaskoczył wszystkich zupełnie innym kierunkiem, niż się spodziewano.

Krytyk, który miał zostać sojusznikiem

Warsh, 56-letni ekonomista, nie jest w Fedzie nowicjuszem. Zasiadał w Radzie Gubernatorów w latach 2006–2011, a więc w trakcie kryzysu finansowego z 2008 roku, i już wtedy uchodził za jastrzębia. Krytykował ówczesny program luzowania ilościowego, twierdząc, że posunął się on zbyt daleko.

Po odejściu z banku centralnego pracował w Duquesne Family Office i wykładał na Uniwersytecie Stanforda. Przez ostatnie lata pozostawał jednak zagorzałym krytykiem polityki Fedu – w 2025 roku w wywiadzie dla CNBC wprost wzywał do „zmiany reżimu” w banku centralnym, jednocześnie argumentując, że sztuczna inteligencja poprawi produktywność na tyle, by dać Fedowi przestrzeń do obniżek stóp.

To właśnie ta ostatnia deklaracja przekonała Trumpa, że znalazł swojego człowieka. Prezydent od miesięcy atakował Jerome’a Powella za zbyt wolne cięcia i chciał kogoś, kto sprowadzi stopy nawet do 1 procenta. Czy jednak ktokolwiek mógł przewidzieć, że jastrząb sprzed lat okaże się jastrzębiem także teraz, gdy zasiądzie na fotelu szefa?

Najbardziej podzielone zatwierdzenie w historii Fedu

Droga Warsha do gabinetu przy Constitution Avenue w Waszyngtonie nie była usłana różami. Proces zaczął się latem 2025 roku i szybko przerodził się w polityczną wojnę pozycyjną. Departament Sprawiedliwości wszczął śledztwo karne wobec banku centralnego, a senator Thom Tillis zablokował głosowanie komisji w proteście, wycofując sprzeciw dopiero, gdy prokuratura zrezygnowała ze śledztwa.

DataWydarzenie
4 marca 2026Trump oficjalnie nominuje Warsha na szefa Fedu
12–13 maja 2026Senat zatwierdza go do Rady Gubernatorów, a dzień później na przewodniczącego
22 maja 2026Zaprzysiężenie w Białym Domu
16–17 czerwca 2026Pierwsze posiedzenie FOMC pod wodzą Warsha
14–15 lipca 2026Pierwsze przesłuchanie przed Kongresem

Ostateczna decyzja o zatwierdzeniu na stanowisko przewodniczącego zapadła stosunkiem głosów 54 do 45 – najbardziej podzielone głosowanie w historii tej funkcji. Jedynym demokratą, który przełamał partyjne szeregi, był senator John Fetterman z Pensylwanii. Podczas ceremonii zaprzysiężenia Trump powiedział: „Chcę, żeby Kevin był całkowicie niezależny i wykonywał świetną robotę. Nie patrz na mnie, nie patrz na nikogo. Po prostu rób swoje”.

Słowa te zabrzmiały niemal ironicznie w świetle miesięcy nacisków, jakie prezydent wywierał wcześniej na Fed. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Trump wpadł z deszczu pod rynnę – chciał posłusznego wykonawcę, a otrzymał bankiera centralnego, który już w pierwszych tygodniach urzędowania zaczął iść własną drogą.

„Dobra rodzinna kłótnia”

Pierwsze posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku pod wodzą Warsha odbyło się 16–17 czerwca. Na pozór wynik wyglądał rutynowo – stopy pozostały bez zmian, w przedziale 3,5–3,75 procent, po raz czwarty z rzędu. Tym razem jednak głosowanie było jednomyślne, mimo że kilku członków komitetu opowiadało się za natychmiastową podwyżką.

To właśnie w tak zwanym dot plot, czyli wykresie indywidualnych prognoz członków komitetu, kryła się prawdziwa niespodzianka. 9 z 18 urzędników spodziewa się co najmniej jednej podwyżki stóp jeszcze w tym roku, a 6 z nich zakłada nawet dwie takie decyzje. Mediana prognoz na koniec roku wzrosła do 3,8 procent, z 3,4 procent w marcu.

Rynki zareagowały nerwowo. Indeks Dow Jones spadł tego dnia o ponad 500 punktów, a rentowność dwuletnich obligacji skarbowych skoczyła o 13 punktów bazowych – to największy jednodniowy wzrost od kwietnia 2025 roku i zarazem największy ruch w dniu posiedzenia Fedu od 2008 roku.

Warsh sam ukuł określenie, które obiegło potem media finansowe na całym świecie. Zapytany o wewnętrzne podziały w komitecie, odpowiedział: „Chcę, żebyśmy mieli dobrą rodzinną kłótnię. Kiedy wejdziemy do tego pokoju i zamkniemy drzwi, będziemy mieli dobrą debatę”. Skrócił też oficjalny komunikat po posiedzeniu do zaledwie 132 słów, wobec 341 w kwietniu, i odmówił – wbrew tradycji Powella – przedstawienia własnej prognozy w wykresie kropkowym.

Nowy przewodniczący zapowiedział też powołanie pięciu grup roboczych, które w nadchodzących miesiącach mają prześwietlić kluczowe obszary działania banku centralnego, od sposobu komunikowania decyzji rynkom po metody wykorzystania danych gospodarczych. Oto zakres prac poszczególnych zespołów:

  • sposób komunikacji Fedu z rynkami i opinią publiczną;
  • polityka dotycząca bilansu banku centralnego;
  • jakość i wykorzystanie danych ekonomicznych;
  • metody prognozowania inflacji;
  • wpływ sztucznej inteligencji na zatrudnienie i produktywność.

Ropa, inflacja i cierpliwość rynków

Tło całej sytuacji jest równie istotne, co same decyzje personalne. Zawieszenie broni między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, które jeszcze wiosną dawało nadzieję na uspokojenie cen energii, rozpadło się na początku lipca. Podczas szczytu NATO w Ankarze Trump oświadczył, że rozejm dobiegł końca, co natychmiast wywindowało ceny ropy – baryłka brent zbliżyła się do 79 dolarów, zyskując w tydzień ponad 5 procent.

Wzrost cen energii nieuchronnie przekłada się na wskaźniki inflacji. Preferowany przez Fed bazowy wskaźnik PCE, obejmujący wydatki konsumpcyjne bez cen żywności i energii, wzrósł w maju do 3,4 procent – najwyższego poziomu od października 2023 roku. Ścieżka inflacji konsumenckiej w ostatnich miesiącach też nie napawa optymizmem: 3,3 procent w marcu, 3,8 procent w kwietniu, 4,2 procent w maju.

Analitycy spodziewają się, że czerwcowy odczyt, który poznamy jutro, pokaże spadek z powrotem do 3,8 procent, głównie za sprawą chwilowego obniżenia cen energii po wcześniejszych rozmowach dyplomatycznych w sprawie Iranu. Inflacja bazowa ma wynieść około 2,8 procent. Czy to wystarczy, by uspokoić jastrzębie w komitecie, czy raczej pogłębi tylko niepewność co do dalszych kroków?

Rynki terminowe na początku lipca wyceniały prawdopodobieństwo podwyżki już we wrześniu na 70 do 90 procent, w zależności od dnia notowań, a Goldman Sachs przesunął swoją prognozę pierwszej obniżki dopiero na 2027 rok. To diametralna zmiana względem oczekiwań sprzed zaledwie kilku miesięcy, gdy rynek zakładał kontynuację cyklu cięć rozpoczętego jeszcze za kadencji Powella.

Jutro w Waszyngtonie

Kongresmeni z obu izb będą naciskać na Warsha w kilku kwestiach: ścieżki inflacji, niezależności Fedu od Białego Domu, wpływu ceł na ceny konsumenckie oraz tego, czy boom inwestycyjny wokół sztucznej inteligencji sam w sobie nie napędza presji cenowej. Demokraci prawdopodobnie zapytają wprost o żądania administracji Trumpa dotyczące sprowadzenia stóp do 1 procenta – postulat, którego nie popiera żaden poważny ekonomista.

Warsh będzie musiał utrzymać delikatną równowagę. Z jednej strony nie może wyglądać na politycznie uległego, bo zaszkodziłoby to wiarygodności Fedu na rynkach finansowych. Z drugiej – otwarte skrytykowanie administracji, która go nominowała, byłoby posunięciem bez precedensu. To trochę jak chodzenie po linie bez siatki asekuracyjnej, gdzie jeden fałszywy krok kosztuje znacznie więcej niż zwykłe potknięcie.

Sam Warsh zdaje się nie mieć złudzeń co do skali wyzwania. Podczas czerwcowej konferencji prasowej zapewniał, że niezależność banku centralnego pozostaje nienaruszona i nie ulegnie żadnym zmianom. Czy jednak uda mu się znaleźć złoty środek między wiarygodnością rynkową a polityczną lojalnością? Odpowiedź, przynajmniej częściową, poznamy już jutro.

Źródła:

CNBC
CNN
NPR
CBS News
Al Jazeera
Reuters
Fortune
Bloomberg
Federal Reserve

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Ukończyłem Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu. Lubię zdobywać nową wiedzę i chętnie przekazuję ją dalej. Gdy zgłębiam temat, staram się dotrzeć do samego dna, wrócić na powierzchnię, następnie jeszcze okrążyć 3 razy i znowu zanurkować. W spektrum moich zainteresowań są ekologia, literatura, współczesna technika, trochę historia i filozofia.

1 komentarz

  1. optymistyczny pisze:

    Wystąpienie szefa FED przed Kongresem to świetny moment dla rynków. Liczę na optymistyczne komunikaty o stabilizacji stóp procentowych. Taki konkretny sygnał na pewno dałby światowej gospodarce znakomity impuls do dalszego wzrostu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *