Cichy awans Polski: szósta gospodarka Unii Europejskiej
Dziewiątego sierpnia Eurostat opublikował dane, które w polskich mediach przeszły stosunkowo bez echa, choć dla kraju oznaczają prawdziwy przełom. Polska gospodarka wyprzedziła Belgię, Szwecję, Irlandię i Austrię, zajmując szóste miejsce wśród gospodarek Unii Europejskiej. Ten awans nie miał w sobie nic ze spektaklu – dokonywał się stopniowo, rok po roku, bez fanfar i uroczystych ogłoszeń.
Jeszcze pokolenie temu Polska kojarzyła się z pustymi półkami sklepowymi i kartkami na cukier. Dziś jej gospodarka jest realnym motorem wzrostu w regionie, a dane unijnego urzędu statystycznego potwierdzają to, o czym ekonomiści mówią od dawna – Warszawa przestała być peryferiami Europy.
Nowe dane, nowa pozycja w Europie
Według danych Eurostatu wartość polskiego PKB w cenach bieżących wyniosła w 2025 roku 922,9 miliarda euro, co stanowi 4,9 procent całej gospodarki unijnej. Wyżej w rankingu plasują się już tylko Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania oraz Niderlandy.
Polska gospodarka urosła w 2025 roku realnie o 3,6 procent, podczas gdy cała Unia Europejska zaledwie o 1,5 procent. To ponad dwukrotnie szybsze tempo niż średnia unijna, napędzane przez inwestycje przemysłowe, rosnący eksport oraz konsumpcję gospodarstw domowych.
| Miejsce | Kraj | PKB nominalne w 2025 r. (mld euro) |
|---|---|---|
| 1 | Niemcy | 4 470 |
| 2 | Francja | 2 990 |
| 3 | Włochy | 2 260 |
| 4 | Hiszpania | 1 690 |
| 5 | Niderlandy | 1 170 |
| 6 | Polska | 922,9 |
Łączne PKB dwudziestu siedmiu państw Unii wyniosło w 2025 roku około 18,8 biliona euro, z czego Niemcy odpowiadają za 23,8 procent, Francja za 15,9 procent, a Włochy za 12 procent. Polska awansowała kosztem Belgii i Szwecji, które jeszcze niedawno wydawały się gospodarczo nieosiągalne.
Regionalny hegemon Europy Środkowej
W swoim regionie Polska nie ma dziś konkurencji. Jej gospodarka jest ponad dwukrotnie większa niż gospodarka Rumunii, drugiego co do wielkości kraju regionu, której PKB wyniosło 380,1 miliarda euro. Czechy wypracowały 347,3 miliarda euro, a Węgry 218,8 miliarda euro.
Można to porównać do przesuwania się środka ciężkości na mapie europejskiej gospodarki – powoli, ale nieodwracalnie, w stronę wschodniej flanki Unii. Polska i reszta regionu przestają być wyłącznie odbiorcami unijnych funduszy, a stają się coraz częściej ich współtwórcami.
Pięć filarów sukcesu według ekonomisty
Skąd bierze się ta siła? Marcin Piątkowski, profesor Akademii Leona Koźmińskiego, były główny ekonomista PKO BP i autor głośnej książki o polskiej transformacji gospodarczej, tłumaczył w rozmowie z Euronews mechanizm sukcesu za pomocą pięciu czynników, które sam nazywa zasadą pięciu E – od pierwszych liter angielskich słów:
- egalitaryzm (ang. egalitarianism) – dziedzictwo względnie równych szans startowych po transformacji ustrojowej,
- edukacja (ang. education) – wzrost liczby studentów z 10 do 50 procent rocznika w kilkanaście lat,
- przedsiębiorczość (ang. entrepreneurship) – silny rynek wewnętrzny i zdywersyfikowana gospodarka, odporna na wstrząsy,
- elity (ang. elites) – pragmatyczna polityka gospodarcza, daleka od fiskalnego fundamentalizmu,
- Unia Europejska (ang. Europe) – otwarte rynki, instytucje i przewidywalność reguł gry.
„Niemcy to największa gospodarka Europy. Polska to najbardziej dynamiczna gospodarka Europy” – powiedział Piątkowski, dodając, że połączenie obu modeli mogłoby przynieść korzyści całej Unii. Jego zdaniem gdyby nie unijne rynki i instytucje, dochód Polaków byłby dziś nawet o 40 procent niższy.
Polska jest też, jak podkreśla ekonomista, jedynym krajem Unii, który od 1990 roku nie zanotował prawdziwej recesji, z wyjątkiem płytkiego spadku w czasie pandemii. Eksport Niemiec do Polski wzrósł w tym czasie 33-krotnie, a Polska stała się dla zachodniego sąsiada ważniejszym rynkiem zbytu niż Chiny.
Od wejścia do Unii Europejskiej w 2004 roku polska gospodarka rosła średnio o 3,8 procent rocznie, wobec 1,8 procent w całej Unii. Kraj inwestował w infrastrukturę dwukrotnie więcej w relacji do PKB niż Niemcy, budując w ciągu dwóch dekad niemal sześć tysięcy kilometrów autostrad i dróg ekspresowych – sieć, jakiej próżno było szukać jeszcze na początku wieku.
Nie wszystko złoto, co się świeci
Czy jednak wielkość gospodarki naprawdę przekłada się na jakość życia obywateli? Tutaj obraz jest już mniej jednoznaczny. Jak zaznacza Eurostat, PKB na mieszkańca w Polsce w 2025 roku stanowił mniej niż 85 procent średniej unijnej – kraj wciąż pozostaje biedniejszy od wielu mniejszych gospodarek zachodnich i północnych.
Warto jednak spojrzeć na to z szerszej perspektywy. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego, cytowanych przez agencję Associated Press, dochód na mieszkańca w Polsce wzrósł z zaledwie 38 procent średniej unijnej w 1990 roku do niemal 85 procent obecnie. To skok, jakiego nie odnotował żaden inny kraj regionu.
Joanna Kowalska, inżynierka z Poznania, wróciła do Polski po pięciu latach spędzonych w Stanach Zjednoczonych. Jak opowiedziała Associated Press, często pytają ją, czy niczego jej nie brakuje po powrocie. „Czuję, że jest dokładnie odwrotnie. Pod wieloma względami wyprzedzamy Stany Zjednoczone” – przyznała.
Warszawa przy unijnym stole decyzyjnym
Siła gospodarcza przekłada się – choć nie automatycznie – na wpływy polityczne. Jak zauważa portal EU Today, Polska może dziś skuteczniej domagać się większej roli w decyzjach, które tradycyjnie zapadały w relacji francusko-niemieckiej. Dotyczy to zwłaszcza obronności, wsparcia dla Ukrainy oraz bezpieczeństwa energetycznego.
Warszawa nie jest jednak jeszcze równorzędnym partnerem dla największych stolic zachodnich. Polska pozostaje poza strefą euro, a jej relacje z Brukselą bywały napięte na tle sporów o praworządność. Wpływ w Unii buduje się nie tylko liczbami w tabeli Eurostatu, lecz także zdolnością do zawierania koalicji.
Czy szóste miejsce w rankingu faktycznie przełoży się na realny głos przy unijnym stole, czy pozostanie jedynie satysfakcjonującą statystyką? Odpowiedź poznamy zapewne dopiero przy okazji kolejnych sporów o budżet Unii i kształt jej polityki wschodniej.
Co dalej dla polskiej gospodarki
Przed Polską stoją poważne wyzwania strukturalne. Starzejące się społeczeństwo i malejące zasoby siły roboczej będą wymagały wyższej produktywności oraz dalszych inwestycji w automatyzację. Kraj musi też domknąć transformację energetyczną, budując moce odnawialne i przygotowując program energetyki jądrowej.
Prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego wskazują, że w najbliższych latach Polska może wyprzedzić Szwajcarię i wejść do grona dwudziestu największych gospodarek świata, choć – jak pokazują kolejne aktualizacje danych MFW – dokładny moment tego wyprzedzenia wciąż się przesuwa.
Nie od razu Kraków zbudowano, mówi stare porzekadło, a polska gospodarka wydaje się tego najlepszym dowodem. Awans na szóste miejsce w Unii to nie punkt dojścia, lecz kolejny przystanek w trzydziestoletnim maratonie, jaki kraj biegnie od upadku komunizmu. Pytanie, czy uda się zamienić rosnącą gospodarczą wagę na trwały wpływ polityczny, pozostaje otwarte.
Źródła:
- Euronews
- Eurostat
- EU Today
- Associated Press
- Notes from Poland