Miliardy na szali. Czy UE zdąży ratyfikować umowę z USA przed 4 lipca?

Avatar photo
0 komentarzy 6 minut

W nocy z wtorku na środę, 20 maja 2026 roku, negocjatorzy Unii Europejskiej zakończyli kilkugodzinne rozmowy w Strasburgu wstępnym porozumieniem w sprawie wdrożenia umowy handlowej z USA. To przełom po miesiącach opóźnień i napięć – a zegar tyka, bo Trump wyznaczył termin ratyfikacji na 4 lipca.

Nocna walka w Strasburgu

Ponad pięć godzin trwały rozmowy w ramach trialogu między Parlamentem Europejskim, Radą UE a Komisją Europejską. Negocjacje, które przeciągnęły się głęboko w noc, zakończyły się tuż przed świtem ugodą w sprawie mechanizmów wdrożenia umowy pierwotnie podpisanej latem 2025 roku.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen skomentowała to zwięźle na platformie X: „Umowa to umowa, a Unia Europejska wywiązuje się ze swoich zobowiązań”. Unijni eurodeputowani potwierdzili przełom, wskazując, że droga do finalnego głosowania jest otwarta.

Zanim jednak dojdzie do ratyfikacji, niezbędny jest pełny głos Parlamentu Europejskiego oraz państw członkowskich w Radzie UE. Głosowanie plenarne zaplanowano na czerwiec 2026 roku – co przy lipcowym terminie Trumpa pozostawia Europie nader wąski margines czasu.

Od Turnberry do Strasburga – rok gorączki

Historia tej umowy to podręcznikowy przykład tego, jak geopolityka potrafi zaburzać nawet najlepiej zaplanowane kalkulacje gospodarcze. W lipcu 2025 roku Trump i von der Leyen spotkali się w Turnberry w Szkocji, gdzie doszło do zawarcia historycznego porozumienia handlowego.

Warunki były jasne: USA zobowiązały się utrzymać cła na większość towarów z UE na poziomie 15 procent – zamiast 30 procent, którymi groził Waszyngton – a Unia Europejska zgodziła się zlikwidować stawki na większość towarów przemysłowych ze Stanów Zjednoczonych. Do tego doszły deklaracje zakupowe: 750 miliardów dolarów na import amerykańskiej energii i 600 miliardów dolarów inwestycji w gospodarkę USA.

Brzmiało to jak przełom – i był nim, przynajmniej na papierze. W rzeczywistości ratyfikacja utknęła w martwym punkcie. W styczniu 2026 roku głosowanie Parlamentu Europejskiego odłożono po tym, jak Waszyngton zaczął grozić Europie w związku z pretensjami do Grenlandii. W lutym procedurę ponownie wstrzymało orzeczenie Sądu Najwyższego USA, które podważyło część nałożonych przez Trumpa taryf celnych.

Co więcej, po podpisaniu umowy Stany Zjednoczone jednostronnie rozszerzyły cła na pochodne stali i aluminium, obejmując nimi 407 kategorii produktów – takich jak turbiny wiatrowe czy motocykle – i nakładając na nie stawki sięgające 50 procent, wyłączone spod ogólnego limitu 15 procent.

Kamień niezgody: stal i aluminium

Kwestia stali i aluminium pozostaje niezałatwioną sprawą i stanowi centralny punkt politycznego napięcia wokół całej umowy. Podczas gdy Turnberry ustaliło pułap 15 procent dla większości towarów przemysłowych, metale znalazły się poza tym parasolem ochronnym. Dla krajów takich jak Niemcy, Francja czy Polska, gdzie branża stalowa zatrudnia setki tysięcy osób, jest to kwestia nie tylko handlowa, ale przede wszystkim polityczna.

Nocne porozumienie ze Strasburga zawiera klauzulę stalową: jeżeli USA nie obniżą ceł na pochodne stali i aluminium do pułapu 15 procent przed końcem 2026 roku, Komisja Europejska będzie mogła zawiesić preferencje handlowe przyznane Stanom Zjednoczonym. Podobna logika dotyczy szerszego mechanizmu ochronnego – Komisja zyska prawo do zawieszenia umowy w razie naruszenia jej warunków przez Waszyngton.

Wniosek o uruchomienie tego mechanizmu będą mogły złożyć co najmniej trzy państwa członkowskie, organizacje branżowe lub związki zawodowe. Sama umowa wygaśnie 31 grudnia 2029 roku – chyba że strony zdecydują się ją wcześniej odnowić lub rozszerzyć.

Zegar tyka – deadline 4 lipca

Czy Europa zdąży? Pytanie to zadają sobie zarówno eurodeputowani, jak i szefowie największych firm eksportujących na rynek amerykański. Trump w specjalnym wpisie na platformie Truth Social zapowiedział, że jeśli UE nie ratyfikuje umowy do 4 lipca, cła „natychmiast wzrosną do znacznie wyższych poziomów”.

Wcześniej, 4 maja 2026 roku, Trump zapowiedział też podniesienie stawek na europejskie samochody i ciężarówki z 15 do 25 procent, uzasadniając to zbyt wolnym wdrażaniem ustaleń z Turnberry. Czas do głosowania parlamentarnego jest krótki, a każde nowe ultimatum może zmienić układ sił w Europarlamencie.

Warto przy tym zaznaczyć, że stawka jest naprawdę wysoka. Relacje handlowe między UE a USA generują obrót rzędu 1,6 biliona euro rocznie, co czyni je największym dwustronnym partnerstwem gospodarczym na świecie. Każde poważne zachwianie tej osi uderza zarówno w europejskich eksporterów, jak i w firmy po drugiej stronie Atlantyku.

Element umowy TurnberrySzczegóły
Data zawarcia27 lipca 2025, Turnberry, Szkocja
Cła USA na towary z UEmax. 15% (większość towarów przemysłowych)
Cła UE na towary z USA0% (towary przemysłowe + wybrane rolne)
Stal i aluminiumpoza limitem 15%, stawki do 50%
Inwestycje UE w USA600 mld USD do 2028
Zakup energii USA przez UE750 mld USD
Termin ratyfikacji (ultimatum)4 lipca 2026
Wygaśnięcie regulacji31 grudnia 2029

Co zyska Europa, co traci?

Zwolennicy porozumienia podkreślają, że stanowi ono tarczę przed scenariuszem znacznie gorszym: powrotem ceł 25-30-procentowych, które uderzyłyby z pełną siłą w europejski przemysł motoryzacyjny, farmaceutyczny i maszynowy. Według analityków Deloitte, inwestorzy zaczęli już dyskontować wyższe prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych w 2026 roku – co świadczy o tym, że niepewność handlowa przenika do decyzji finansowych.

Krytycy z kolei wskazują na fundamentalną asymetrię. Unia Europejska rezygnuje z ceł i gwarantuje gigantyczne zakupy energii, zaś USA utrzymują taryfę na poziomie 15 procent i zachowują wyłączenie dla stali. Bernd Lange, główny negocjator handlowy Parlamentu Europejskiego, jeszcze niedawno powtarzał, że „nadal jest jeszcze długa droga do przebycia” – choć majowe porozumienie oznacza, że sporą jej część udało się już pokonać.

Mechanizm ochronny wbudowany w umowę można porównać do kurtyny ogniowej w budynku: jest, ale ma nadzieję, że jej nigdy nie będzie trzeba użyć. Kluczowe pytanie brzmi, czy Waszyngton potraktuje tę klauzulę poważnie, czy raczej uzna ją za pustą groźbę.

Co to oznacza dla polskich firm?

Polska, jako jeden z głównych europejskich hubów produkcyjnych i eksportowych, jest w tej rozgrywce ważnym graczem. Polskie firmy sektora motoryzacyjnego – zarówno producenci komponentów, jak i zakłady montażowe współpracujące z europejskimi koncernami – są narażone na skutki ewentualnych podwyżek ceł na samochody. Równolegle polska branża stalowa z niepokojem śledzi kwestię pochodnych stali.

Jeśli czerwcowe głosowanie przebiegnie sprawnie, a Trump nie zaskoczy rynków kolejnym ultimatum, relacje transatlantyckie wejdą w – przynajmniej tymczasowo – stabilniejszy etap. Jeśli natomiast cokolwiek pójdzie nie tak, europejskie firmy znów staną przed pytaniem, które dręczy je od 2025 roku: jak planować inwestycje w świecie, w którym decyzje handlowe zapadają na X i Truth Social?

Źródła:

CNBC
Euronews
Bloomberg
UPI
WWD / Sourcing Journal
Discovery Alert
Insight EU Monitoring

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Kiedy zaczynam pisać, wtedy czuję, że żyję. Ukończyłam polonistykę i dziennikarstwo, na obu kierunkach uzyskałam tytuł magistra. Przez dwa lata studiowałam też kulturoznawstwo. Staram się kierować dewizą "faktom na usługach, opinii w ryzach" - zgodnie z zasadami Ryszarda Kapuścińskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *