Jak drzewa wpływają na ludzką odporność? Nauka ma odpowiedź

Avatar photo
1 komentarz 6 minut

Zdjęcia bosych stóp na leśnym mchu i słońca przebijającego się przez korony drzew zalały w tym roku media społecznościowe. Kąpiele leśne, czyli shinrin-yoku, są dziś na fali popularności w branży wellness. Pytanie brzmi jednak inaczej niż w przypadku większości internetowych mód: czy za tym hasłem stoi twarda nauka, czy tylko chwilowa fascynacja lasem?

Odpowiedź jest bardziej niuansowa niż niejeden nagłówek na Instagramie. Zjawisko bada się naukowo od ponad czterech dekad, a najnowsze przeglądy systematyczne potwierdzają wymierne, mierzalne efekty biologiczne. Nie chodzi więc jedynie o subiektywne poczucie odprężenia po spacerze.

Skąd się wzięła kąpiel leśna

Termin shinrin-yoku ukuł w 1982 roku Tomohide Akiyama, urzędnik japońskiej agencji leśnej. Potrzebował chwytliwej nazwy kampanii, która miała zachęcić zapracowanych mieszkańców miast do odwiedzania lasów, a przy okazji budować poparcie społeczne dla ich ochrony. Nikt wtedy nie przypuszczał, że hasło marketingowe stanie się fundamentem osobnej dziedziny medycyny.

To właśnie na bazie tej kampanii lekarz Qing Li, dziś profesor kliniczny w szpitalu Nippon Medical School w Tokio, uznawany za czołowego światowego eksperta, zbudował fundamenty pod nową dziedzinę nauki, nazywaną dziś medycyną leśną. Przez dwie dekady prowadził badania, które jako pierwsze zmierzyły biologiczny wpływ lasu na organizm człowieka, a nie tylko samopoczucie uczestników.

Powolne wędrowanie leśną ścieżką z otwartymi zmysłami to fundament czerpania korzyści z kąpieli leśnej.

Fitoncydy – leśna chemia obronna, którą pożyczamy od drzew

Drzewa, podobnie jak ludzie, muszą się bronić przed intruzami – tyle że nie mają nóg, by uciec. Ich odpowiedzią są fitoncydy: lotne związki aromatyczne, takie jak alfa- i beta-pinen, które wydzielają, by odstraszać owady i patogeny. Kiedy człowiek wchodzi do lasu, w pewnym sensie pożycza fragment tego systemu obronnego dla siebie.

Zespół Qing Li wykazał, że kilkudniowy pobyt w lesie istotnie zwiększa aktywność komórek NK (natural killer) oraz liczbę komórek wytwarzających białka o działaniu przeciwnowotworowym. Efekt ten utrzymuje się jeszcze ponad tydzień po powrocie do domu. To nie jest chwilowy skok samopoczucia, lecz zmiana mierzalna w próbkach krwi.

Skąd pewność, że to właśnie fitoncydy, a nie sam fakt bycia na świeżym powietrzu? W 2009 roku dwunastu mężczyzn spędziło trzy noce w miejskim hotelu, w którym rozpylano olejek z drewna cyprysika Chamaecyparis obtusa. Mimo braku jakiegokolwiek kontaktu z lasem, aktywność ich komórek NK wzrosła, a poziom hormonów stresu w moczu spadł.

Osobne badanie laboratoryjne poszło jeszcze dalej, testując same fitoncydy na hodowanych komórkach NK w warunkach in vitro. Efekt okazał się zależny od dawki, dokładnie jak w przypadku leku. Czy to oznacza, że wkrótce fitoncydy trafią do aptek w formie tabletek? Naukowcy pozostają ostrożni, ale sam mechanizm wydaje się coraz lepiej udokumentowany.

Nie każdy spacer to kąpiel leśna

Tu jednak pojawia się pytanie, które umyka wielu entuzjastom internetowych trendów: czy energiczny marsz z podcastem w słuchawkach daje ten sam efekt, co powolne wędrowanie z otwartymi zmysłami? Badania sugerują, że nie do końca, i to właśnie ta różnica bywa najczęściej pomijana.

Badanie przeprowadzone w katalońskich lasach w okolicach Barcelony porównało grupę praktykującą tradycyjny hiking z grupą prowadzoną w duchu kąpieli leśnej. Obie formy przyniosły korzyści psychiczne, ale ukierunkowana na zmysły kąpiel leśna dawała wyraźnie silniejszy efekt w redukcji lęku i poprawie nastroju uczestników.

„Wędrówka aktywizuje układ nerwowy, a kąpiel leśna go wycisza i koi emocje” – tłumaczy dr Rusly Harsono ze Stanford School of Medicine. Obie aktywności mają sens, tyle że służą zupełnie innym celom, a mylenie ich prowadzi zwykle do rozczarowania efektami.

CechaKąpiel leśnaTradycyjny hiking
TempoBardzo wolne, czasem poniżej kilometra na godzinęZależne od kondycji, zwykle szybkie
CelBrak celu, liczy się obecność i doznania zmysłoweDotarcie do punktu, pokonany dystans
Skupienie uwagiZapach lasu, dźwięk wiatru, dotyk kory i mchuTrasa, tempo, licznik kroków
Główna korzyśćWyciszenie układu nerwowego, spadek lękuKondycja sercowo-naczyniowa, wytrzymałość

Sam Qing Li przyznaje, że korzysta z własnej metody niemal codziennie, w przerwie obiadowej – nie potrzeba do tego prawdziwej puszczy, wystarczy nawet mały skrawek zieleni w mieście. Jak podkreśla: „Nie musisz ćwiczyć, musisz tylko otworzyć zmysły na naturę”.

Spójrz w górę – korony wysokich drzew są naturalnym źródłem aromatycznych fitoncydów stymulujących naszą odporność.

Co jeszcze mówią badania

Dr Philip Barr z Duke University powołuje się na badanie z 2011 roku, w którym porównano spacer miejski ze spacerem leśnym przy identycznym wysiłku fizycznym obu grup. Uczestnicy spacerujący po lesie zanotowali spadek ciśnienia skurczowego średnio ze 141 do 134 mmHg po czterech godzinach – różnica, którą lekarze uznają za klinicznie istotną.

Warto dodać jedno zastrzeżenie, bo jak to zwykle bywa, diabeł tkwi w szczegółach. Przeglądy systematyczne przyznają, że w badaniach terenowych trudno całkowicie oddzielić efekt samych fitoncydów od wpływu ruchu czy interakcji społecznych podczas grupowych wyjazdów. Dlatego właśnie eksperymenty hotelowe i laboratoryjne mają tak duże znaczenie – izolują pojedynczy mechanizm biologiczny.

Jak zacząć swoją własną kąpiel leśną

Dobra wiadomość jest taka, że nie trzeba wyjeżdżać w Bieszczady ani brać urlopu, by nabrać sił. Praktycy medycyny leśnej podkreślają zgodnie kilka prostych zasad, które można zastosować już jutro rano w najbliższym parku, w przydomowym zagajniku, a nawet na skwerze pełnym drzew w samym środku miasta.

  • Zostaw telefon w domu lub w kieszeni na cichym trybie. Powiadomienia i ekran rozpraszają zmysły, które mają być głównym narzędziem tej praktyki.
  • Idź wolno, bez celu i bez liczenia kroków. Nie chodzi o pokonany dystans, tylko o obecność tu i teraz.
  • Angażuj kolejno wszystkie zmysły. Zapach kory, dźwięk wiatru w koronach drzew, chłód powietrza na skórze.
  • Zacznij od dwudziestu minut. Badania sugerują, że nawet krótki czas w zieleni przynosi mierzalne efekty fizjologiczne.
  • Powtarzaj regularnie. Korzyści kumulują się przy systematycznej praktyce, a nie jednorazowym wypadzie za miasto.

Kąpiele leśne mogą wyglądać jak kolejna chwilowa moda rodem z Instagrama, ale pod warstwą estetycznych zdjęć kryje się kilkadziesiąt lat solidnych badań klinicznych. Może więc czas przestać traktować spacer po lesie jako stratę czasu między jednym a drugim zadaniem, a zacząć go traktować jako coś, na co po prostu szkoda nie mieć czasu.

Źródła:

PubMed
ScienceDirect
NPR
Stanford Medicine
Springer
Qing Li, Shinrin-Yoku: The Art and Science of Forest Bathing

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Od 15 lat tworzę strony internetowe. W głównej mierze zajmuję się wdrażaniem - PHP, JavaScript, HTML5, CSS3 i wiele innych języków oraz narzędzi. Interesują mnie technologie - szczególnie te powiązane z Internetem i sieciami. W zakres moich zainteresowań wchodzą też sprawy międzynarodowe (polityka, gospodarka), ekologia oraz zwierzęta. Uwielbiam czytać książki, nie pogardzę też dobrymi grami Video.

1 komentarz

  1. anita_339 pisze:

    Mieszkam przy lesie od około 5 lat, wyprowadziłam się z dużego miasta. Jest ogromna różnica – wydaje mi się, że bardzo polepszyło mi się zdrowie psychiczne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *