Bunt wydawców przeciw Mecie. Norweskie media pierwsze idą do sądu

Avatar photo
0 komentarzy 9 minut

We wtorek 27 października dziesięć norweskich firm medialnych poprosiło sąd w Oslo o zatrzymanie nowego regulaminu Mety. W tym gronie znaleźli się publiczny nadawca NRK, TV 2, koncerny Schibsted, Amedia, Polaris i Aller, dziennik ekonomiczny DN, Mentor Medier, agencja informacyjna NTB oraz gazeta Hordaland Folkeblad. W ich imieniu wystąpiło zrzeszenie Mediebedriftenes Landsforening (MBL), według którego to pierwszy na świecie przypadek, gdy sąd poproszono o zatrzymanie nowych zasad Facebooka i Instagrama.

Spór dotyczy warunków, które od 20 listopada mają objąć wszystkie firmowe konta na Facebooku i Instagramie oraz reklamodawców Mety. Zawierają one klauzulę o automatycznym dostępie do stron powiązanych z kontami biznesowymi. Według ekspertów prawnych może ona dawać koncernowi szerokie uprawnienia do pobierania i wykorzystywania treści z tych witryn. Meta zaprzecza jednak, by zmiany pozwalały na nieograniczone pobieranie materiałów z serwisów informacyjnych.

Jedno słowo mniej, te same obawy

Sprawa wyszła na jaw w połowie października, gdy amerykański serwis Nieman Lab przyjrzał się zapowiedzianym przez Metę nowym warunkom handlowym. W pierwotnej wersji koncern zastrzegał sobie prawo do wykorzystywania treści ze stron powiązanych z kontami firmowymi między innymi do rozwijania, badania i trenowania swoich produktów. W kontekście rozwoju sztucznej inteligencji to słowo wzbudziło szczególne obawy wydawców.

Po fali krytyki słowo zniknęło, a w nowym brzmieniu pobrane treści mają służyć między innymi rozwijaniu i utrzymaniu produktów reklamowych i biznesowych Mety. Rzecznik firmy Andy Stone zapewniał, że koncern nie zmienia sposobu korzystania z robotów indeksujących, a właściciele stron wciąż mogą wyrażać swoje preferencje w pliku robots.txt. W oświadczeniu Meta dodała, że „to nie dotyczy scrapowania serwisów informacyjnych”, czyli automatycznego pobierania ich zawartości.

Wyjaśnienia Mety nie rozwiały jednak wątpliwości prawników. Zdaniem ekspertów cytowanych przez Nieman Lab, w tym Jamesa Grimmelmanna z Cornell Law School i Matta Topica z kancelarii Loevy & Loevy, zapis o rozwijaniu produktów jest na tyle pojemny, że może obejmować także trenowanie modeli AI. Grimmelmann zwraca też uwagę na tak zwane testowe dane uwierzytelniające, które mogłyby pozwolić Mecie zarejestrować się w serwisie jako fikcyjny użytkownik.

Konto albo archiwum

Największe obawy wydawców budzi fakt, że nowych zasad nie da się przyjąć tylko częściowo. Jak zauważa European Publishers Council, warunki nie przewidują możliwości odrzucenia samej klauzuli przy dalszym korzystaniu z biznesowych usług Mety. Firma, która nie chce jej zaakceptować, musiałaby z tych usług zrezygnować. Dla MBL oznacza to w praktyce usunięcie konta firmowego i utratę kontaktu z norweskimi użytkownikami Facebooka i Instagrama.

Według MBL nowe warunki mogą umożliwić Mecie pobieranie artykułów, zdjęć i nagrań wideo, potencjalnie także materiałów dostępnych za paywallem. Meta odmówiła odpowiedzi na pytanie, czy testowe dane uwierzytelniające mogłyby posłużyć do obchodzenia paywalli, dlatego zakres tych uprawnień pozostaje przedmiotem sporu.

Z perspektywy wydawców wygląda to trochę tak, jakby wynajęcie stoiska na targu dawało właścicielowi placu prawo wstępu do magazynu każdego kupca. Czy obecność na Facebooku ma oznaczać zgodę na oddanie całego archiwum? Przewodnicząca MBL Lene Eltvik Vindfeld odpowiada, że bycie na Facebooku czy Instagramie „nie powinno dawać Mecie ogólnego pozwolenia” na wykorzystywanie dziennikarstwa w jej produktach AI. Dla zrzeszenia to spór o władzę koncernu jako odźwiernego, który stoi między redakcjami a publicznością.

Vindfeld podkreśla, że nowe zasady uderzają w każdą norweską firmę z profilem na Facebooku czy Instagramie, od wielkich koncernów po lokalną gazetę i sklep na rogu. Media obawiają się, że Meta wykorzysta ich pracę do budowy usług AI, które będą z nimi bezpośrednio konkurować. Dlatego postawiły koncernowi trzy warunki:

  • zobowiązanie do respektowania zastrzeżeń praw, w tym pliku robots.txt, musi trafić do regulaminu, bo zapewnienia rzeczników to za mało,
  • wykorzystanie treści dziennikarskich do trenowania AI lub w samodzielnych produktach AI wymaga osobnej, dobrowolnej umowy z każdą redakcją i rozmowy o wynagrodzeniu,
  • odmowa nie może być karana blokadą, mniejszym zasięgiem ani spadkiem ruchu.

Gazeta z Røros rezygnuje z platform Mety

Nie wszyscy czekają na sąd. W poniedziałek 26 października lokalna gazeta Fjell-Ljom z Røros ogłosiła, że 1 stycznia 2027 roku zamknie profil na Facebooku, zniknie z Instagrama i zerwie wszelkie więzi z Metą. Redaktor naczelna Liv Maren Mæhre Vold wymienia arbitralną cenzurę treści redakcyjnych, brak kontroli nad własnymi publikacjami oraz kwestie praw autorskich i ochrony źródeł. Najkrócej ujęła to w rozmowie z Nea Radio: „Jesteśmy u Mety tylko dzierżawcami, na jej warunkach”.

Kto ma jednak na tyle swobody, by po prostu wyjść? Dyrektor prawny NRK Olav Nyhus tłumaczył, że publiczny nadawca nie może pójść śladem Fjell-Ljom, bo ma obowiązek docierać do ludzi, a Facebook i Instagram stały się integralną częścią dystrybucji treści. Dużym graczom pozostaje więc droga sądowa.

Wydawcy zwierają szyki

Norweski wniosek to najmocniejszy, ale nie jedyny ruch wydawców. Thomas Mattsson, wiceprzewodniczący szwedzkiej organizacji Utgivarna, powiedział Press Gazette: „Chyba nigdy nie widziałem tak szybkiej i zjednoczonej reakcji branży medialnej”. Kto i jak postawił się koncernowi?

KrajKtoCo zrobił
NorwegiaMBL w imieniu 10 firm medialnychwniosek do sądu w Oslo (27 października)
DaniaDanske Medier i DPCMOwedług Press Gazette wspólne pismo do urzędu ochrony konkurencji
SzwecjaTidningsutgivarna (TU)wezwanie urzędu ochrony konkurencji do wstrzymania warunków
NiemcyBDZV i MVFPwezwanie Komisji Europejskiej do zakazu klauzuli (20 października)
Wielka Brytaniaurząd CMApilne rozmowy z Metą
USANews/Media Alliancelist do Marka Zuckerberga z żądaniem wycofania warunków (22 października)
ŚwiatWAN-IFRAlist do Mety z apelem o wstrzymanie klauzuli (22 października)

Najostrzej zabrzmiał głos z Niemiec. Związki wydawców BDZV i MVFP przekonują, że klauzula narusza akt o rynkach cyfrowych (DMA), który zobowiązuje Metę jako strażnika dostępu do uczciwego traktowania użytkowników biznesowych, a do tego jest nadużyciem pozycji dominującej. Swoją ocenę zmieściły w trzech słowach: „To bezwzględna kradzież”. Na razie to zarzuty, a nie rozstrzygnięcia. Wydawcy dodają jednak, że interwencja po fakcie byłaby musztardą po obiedzie, bo raz zebranych treści nie da się już odzyskać.

Presja przyniosła pierwszy efekt. 23 października Meta przesunęła wejście warunków w życie z 30 października na 20 listopada, tłumacząc, że potrzebuje czasu, by wyjaśnić partnerom, co się zmienia, a co nie. Komisja Europejska – jak podał Reuters – przyjęła to z zadowoleniem. Meta odrzuca zarzuty dotyczące nowych warunków. Theo Bamber z brytyjskiej News Media Association skwitował przesunięcie krótko: to „pauza, a nie rozwiązanie”.

Oslo już raz powiedziało Mecie „nie”

Wybór sądu ma swoją historię. Latem 2023 roku urząd ochrony danych Datatilsynet tymczasowo zakazał Mecie reklamy behawioralnej na Facebooku i Instagramie bez zgody użytkowników, a od 14 sierpnia obowiązywała kara w wysokości miliona koron norweskich dziennie. Koncern poprosił wtedy sąd w Oslo o tymczasowe wstrzymanie decyzji, czyli o ten sam środek, po który dziś sięgają wydawcy.

6 września 2023 roku sąd przyznał urzędowi rację w całości, a dyrektorka urzędu Line Coll nazwała to „wielkim zwycięstwem ochrony prywatności”. Tamta sprawa dotyczyła danych osobowych, a nie praw do treści, więc niczego nie przesądza. Pokazuje jednak, że norweski sąd potrafi rozpatrzyć taki wniosek w kilka tygodni.

Polskie redakcje też w grze

Czy nowe zasady obejmą również polskie redakcje i firmy? Jeśli wejdą w życie w obecnym brzmieniu, to tak, bo regulamin dotyczy biznesowego korzystania z usług Mety na całym świecie. „Dziennik Gazeta Prawna” zwraca uwagę, że zgoda na automatyczne skanowanie witryn będzie dotyczyć wszystkich reklamodawców i właścicieli kont firmowych – od portalu informacyjnego po sklep internetowy.

Spór śledzi Izba Wydawców Prasy, relacjonując między innymi apel Światowego Stowarzyszenia Wydawców Prasy WAN-IFRA do Mety. Prezes organizacji Ladina Heimgartner przekonuje: „Dziennikarstwo nie jest surowcem do zbierania jako warunek obecności na platformie”. Izba w jednym z tekstów zasugerowała wręcz, by wydawcy rozważyli, czy ich strony mają pozostać na platformach społecznościowych.

Dla polskich wydawców ważniejsza od rozstrzygnięcia w Oslo może się okazać postawa Brukseli. Ewentualna interwencja Komisji Europejskiej na podstawie unijnych przepisów, w tym DMA, mogłaby mieć skutki dla firm i wydawców w całej Unii, również w Polsce. O taki ruch apelują niemieccy wydawcy oraz European Publishers Council, który chce zawieszenia warunków na czas postępowania.

Szybko, ale bez psucia

W lutym 2012 roku, gdy Facebook szykował się do debiutu na giełdzie, Mark Zuckerberg w liście do przyszłych inwestorów przytoczył firmowe motto: „Działaj szybko i psuj rzeczy”. Tłumaczył, że jeśli nigdy niczego się nie psuje, to zapewne działa się za wolno. Czternaście lat później wydawcy z Oslo, Berlina i Sztokholmu próbują odwrócić tę logikę i zatrzymać zmiany, zanim cokolwiek zostanie zepsute.

Kluczową datą pozostaje 20 listopada. Do tego czasu swoje mogą powiedzieć sąd w Oslo, Komisja Europejska i brytyjski urząd CMA, który zapowiada dalszą analizę warunków. Jeśli nic się nie zmieni, zgodnie z regulaminem dalsze korzystanie z objętych nim usług biznesowych Mety będzie oznaczało akceptację nowych warunków. Dla wielu redakcji będzie to wybór między zasięgiem a kontrolą nad własną pracą.

Źródła:

  • Zdjęcie: Adobe Stock (Sai – stock.adobe.com)
  • Mediebedriftenes Landsforening (MBL)
  • Press Gazette
  • Nieman Lab
  • MediaNama
  • Engadget
  • Reuters
  • PPC Land
  • AFP
  • Journalisten
  • Nea Radio
  • BDZV
  • kress
  • Dagens Nyheter
  • WAN-IFRA
  • InPublishing
  • Izba Wydawców Prasy
  • Dziennik Gazeta Prawna
  • Snopes

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Piszę odkąd wyskoczyłem z kołyski. Ale też czytam, edukuję się, poznaję, rozmawiam. Moje ulubione słowo to "merytoryczny". Oprócz zrozumienia faktów, logiki, procesów, warto też rozumieć emocje i intencje, które kryją się za wydarzeniami na świecie i decyzjami jednostek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *