Kobiety w UE dostaną o 25% mniej emerytury niż mężczyźni. Jak wypada Polska?

Avatar photo
0 komentarzy 7 minut

Gdyby nierówności między kobietami a mężczyznami na rynku pracy miały cień, byłby on niezwykle długi – ciągnie się bowiem daleko poza moment przejścia na emeryturę. Nowe dane Eurostatu, opublikowane w lutym i marcu 2026 roku, potwierdzają to, o czym eksperci mówią od lat: kobiety w Unii Europejskiej otrzymują emerytury przeciętnie o 24,5 procent niższe niż mężczyźni. To nie jest różnica bez znaczenia.

Parytet emerytalny to nie tylko kwestia liczb w tabelach. Dane Eurostatu pokazują, że kobiety po 65. roku życia są bardziej narażone na ubóstwo niż mężczyźni w tym samym wieku – w 22 spośród 27 państw UE. Na poziomie całej Wspólnoty ryzyko ubóstwa wśród kobiet powyżej 65. roku życia jest o 5,6 punktu procentowego wyższe niż wśród mężczyzn. Na Malcie ta różnica sięga aż 18,6 punktu procentowego.

Praca: nierówny start, nierówny finisz

Luka emerytalna nie bierze się znikąd. U jej korzeni leżą nierówności, które zaczynają się znacznie wcześniej – jeszcze w trakcie aktywnego życia zawodowego. W 2024 roku wskaźnik zatrudnienia mężczyzn w UE wyniósł 80,8 procent, kobiet zaś – 70,8 procent. Dziesięć punktów procentowych różnicy może wydawać się abstrakcją, lecz przekłada się na miliony kobiet nieobecnych w pełnym wymiarze na rynku pracy.

Kobiety znacznie częściej pracują w niepełnym wymiarze godzin: według Eurostatu 27,8 procent zatrudnionych kobiet w UE to pracownice w niepełnym wymiarze, wobec zaledwie 7,7 procent wśród mężczyzn. Wyższy jest też ich udział wśród pracujących na umowach czasowych (11,3 procent wobec 8,9 procent u mężczyzn). Te różnice kumulują się przez całą karierę i odciskają trwałe piętno na wysokości przyszłej emerytury.

Mirosława Nykiel, europosłanka Europejskiej Partii Ludowej z Polski i współsprawozdawczyni raportu Parlamentu Europejskiego w tej sprawie, ujęła problem bez ogródek: kobiety pracują od 54 do 67 dni rocznie bez wynagrodzenia w porównaniu z mężczyznami. Jeśli doliczyć nieodpłatną pracę w domu, gotowanie i organizację życia rodzinnego, daje to ponad osiem dodatkowych tygodni pracy bez zapłaty każdego roku.

Emerytura jako suma nierówności całego życia

Luka emerytalna to w istocie suma całego życia zawodowego – a właściwie suma nierówności, które przez dziesięciolecia nawarstwiają się na kolejnych etapach kariery. Kobiety zarabiają mniej, często przerywają pracę ze względu na opiekę nad dziećmi lub osobami starszymi, a wracając do zatrudnienia, niejednokrotnie tracą na emeryturze z każdego z trzech filarów systemu. Wynik jest nieuchronny i boleśnie konkretny.

Parlament Europejski w rezolucji przyjętej 11 marca 2026 roku stosunkiem 458 do 72 głosów wskazał, że sama luka płacowa kosztuje UE 390 miliardów euro rocznie w postaci utraconych zarobków i niższych wpływów podatkowych. Luka emerytalna to kolejna, głębsza warstwa tego samego problemu. EIGE szacuje, że przy obecnym tempie zmian pełna równość płci nastąpi za co najmniej 50 lat.

Czy to nie paradoks, że Unia Europejska dysponuje jednym z najszerzej zakrojonych prawodawstw antydyskryminacyjnych na świecie, a kobiety wciąż przechodzą na emeryturę z wpływami o niemal jedną czwartą niższymi? Odpowiedź leży w strukturze systemów emerytalnych, które przez dekady wiernie odzwierciedlały nierówności rynku pracy zamiast je niwelować.

Kraj ma znaczenie – i to bardzo duże

KrajLuka emerytalna (2024)
Niderlandy36,3%
Austria35,6%
Polskaok. 24,5% (średnia UE)
Czechy / Węgryok. 9,6%
Słowacja8,4%
Estonia5,6%

Skala różnicy zależy od kraju. Niderlandy notują dysproporcję 36,3 procent na niekorzyść kobiet, Austria – 35,6 procent. Na przeciwnym biegunie plasują się Estonia (5,6 procent), Słowacja (8,4 procent) oraz Czechy i Węgry (ok. 9,6 procent). Estonia to europejski wyjątek: mediana emerytury kobiet jest tam nieznacznie wyższa, co tłumaczy się demografią – kobiety żyją dłużej i częściej korzystały z wyrównujących mechanizmów starego systemu.

Warto zauważyć, że kraje Europy Środkowej i Wschodniej wykazują relatywnie mniejsze dysproporcje emerytalne. Eksperci tłumaczą to m.in. spuścizną systemów, w których zatrudnienie kobiet było normą, co przełożyło się na bardziej wyrównane świadczenia. Ten ślad jest wciąż widoczny w statystykach, choć lata transformacji zmieniły wiele.

Polska na tle Europy – niespodziewana lekcja

Polska sytuacja jest pod pewnymi względami korzystniejsza od europejskiej średniej. W kategorii luki płacowej Polska – obok Luksemburga, Rumunii, Belgii, Słowenii i Włoch – zalicza się do krajów UE z różnicą wynagrodzeń poniżej 5 procent, co czyni ją jednym z liderów równości płac. To wynik, który w kontekście debaty o nierówności płci w Polsce bywa zaskakujący dla wielu obserwatorów.

Jednak niski poziom luki płacowej niekoniecznie przekłada się na równie małą lukę emerytalną. Ta zależy bowiem od całej historii aktywności zawodowej – od długości kariery, liczby przepracowanych lat i wysokości składek. W całej UE kobiety piastują 35 procent stanowisk menedżerskich, lecz dysproporcja w sektorach publicznych i prywatnych pozostaje wyraźna.

Kluczową rolę odgrywa tu mechanizm, który bywa określany mianem słonia w pokoju polskiej debaty emerytalnej. Kobiety w Polsce przechodzą na emeryturę w wieku 60 lat, mężczyźni – w wieku 65 lat. Pięcioletnia różnica oznacza krótszy staż składkowy i dłuższy okres pobierania świadczeń, co obniża ich wysokość. Wyraźna luka emerytalna wynika więc z tej systemowej asymetrii – nie z dyskryminacji płacowej, lecz z samej konstrukcji systemu.

Co ważne, dane Eurostatu wskazują, że w Polsce – podobnie jak w wielu innych krajach regionu – kobiety po 65. roku życia wciąż należą do grupy podwyższonego ryzyka ubóstwa. Niskie emerytury kobiet to w Polsce po części efekt krótszych karier, przerw na opiekę nad dziećmi i długoletniego zatrudnienia w sektorach o historycznie niższych wynagrodzeniach.

Co zmienia Unia Europejska i czy to wystarczy?

W czerwcu 2026 roku wejdą w życie przepisy unijnej Dyrektywy o transparentności wynagrodzeń, którą Rada UE przyjęła w kwietniu 2023 roku. Pracodawcy będą zobligowani do ujawniania danych płacowych, a gdy luka płacowa przekroczy 5 procent, firmy będą musiały przeprowadzić wspólny z pracownikami przegląd wynagrodzeń. Państwa członkowskie zostaną zobowiązane do nakładania kar – w tym grzywien – na pracodawców naruszających przepisy.

Parlament Europejski w rezolucji z 11 marca 2026 roku wezwał Komisję do kompleksowego planu likwidacji luk płacowej i emerytalnej. Posłowie wskazali, że środki powinny trafiać do sektorów zdominowanych przez kobiety: opieki, edukacji i zdrowia. To nie są już tylko postulaty – stoi za nimi konkretna większość parlamentarna.

Mirosława Nykiel zaznaczyła, że Europa potrzebuje realnych decyzji, a nie deklaracji. Przywołana przez nią wartość 25,4 procent pochodzi z szacunków EIGE i nieznacznie różni się od odczytu Eurostatu (24,5 procent) ze względu na różnice w metodologii i zakresie wiekowym analizowanych danych. Skala zjawiska jest jednak, niezależnie od źródła, nie do zaakceptowania.

Kiedy nastąpi prawdziwa zmiana?

Pytanie o tempo zmian pozostaje otwarte. EIGE szacuje, że pełna równość płci w Europie nastąpi za co najmniej 50 lat. Tymczasem każdego roku nowe pokolenia kobiet wchodzą na rynek pracy w systemie konserwującym dysproporcje od dziesięcioleci. Dyrektywa o transparentności i rezolucje Parlamentu to kroki we właściwym kierunku – lecz czy wystarczająco szybkie, by wyprzedzić to, co EIGE nazywa półwieczem straconych szans?

Dane Eurostatu nie kłamią: luka emerytalna jest zjawiskiem systemowym, zakorzenionym w podziale obowiązków opiekuńczych, segmentacji zawodowej i strukturze systemów emerytalnych. Jej likwidacja wymaga jednoczesnych działań na wielu frontach – od polityki rodzinnej, przez prawo pracy, aż po reformy emerytalne. Inaczej liczba 24,5 procent pozostanie stałym elementem europejskiej rzeczywistości, a kobiety będą ją opłacać do końca życia.

Źródła:

Eurostat
European Parliament
Euronews
European Institute for Gender Equality (EIGE)
EU Council

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Kiedy zaczynam pisać, wtedy czuję, że żyję. Ukończyłam polonistykę i dziennikarstwo, na obu kierunkach uzyskałam tytuł magistra. Przez dwa lata studiowałam też kulturoznawstwo. Staram się kierować dewizą "faktom na usługach, opinii w ryzach" - zgodnie z zasadami Ryszarda Kapuścińskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *