Koniec hodowli na futra. Sejm zdecydował o losie milionów zwierząt
Polski parlament podjął decyzję, która zakończy jedną z najbardziej kontrowersyjnych praktyk w kraju. Posłowie przegłosowali ustawę zakazującą hodowli zwierząt futerkowych, dając branży osiem lat na zamknięcie działalności. Czy to wystarczający czas na transformację, czy może zbyt mało dla ochrony tysięcy zwierząt?
Większość przełamała opór lobby
Siedmnastego października Sejm przyjął nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, która wprowadza całkowity zakaz hodowli zwierząt na futra. Za projektem głosowało 339 posłów, przeciw było 78, a 19 wstrzymało się od głosu. Ustawa zyskała poparcie niemal trzech czwartych parlamentarzystów, co świadczy o szerokiej aprobacie dla tego rozwiązania, przekraczającej podziały polityczne. Projekt przygotowały kluby Koalicji Obywatelskiej, Lewicy oraz Polski 2050, a ostatecznie poparła go również Polska 2050 oraz Polskie Stronnictwo Ludowe, mimo wcześniejszych wątpliwości tego drugiego ugrupowania.
Warto zauważyć, że posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie głosowali jednolicie – 100 z nich poparło projekt, 55 było przeciw, a 33 albo się wstrzymało, albo nie wzięło udziału w głosowaniu. To pokazuje, że temat ochrony zwierząt potrafi dzielić nawet w ramach jednej partii. Projekt musi teraz trafić do Senatu, który może wprowadzić poprawki, ale nie ma władzy, by całkowicie zablokować ustawę. Ostateczną zgodę musi wyrazić prezydent Karol Nawrocki, który wcześniej negatywnie wypowiadał się o podobnych inicjatywach dotyczących ochrony zwierząt.
Kompensacje dla hodowców
Ustawa przewiduje ośmioletni okres przejściowy, w którym hodowle będą stopniowo zamykane. Do 31 grudnia 2033 roku wszystkie fermy futerkowe w Polsce muszą zakończyć działalność. Hodowcy, którzy zdecydują się zamknąć swoje przedsiębiorstwa wcześniej, otrzymają rekompensaty finansowe – im szybciej to zrobią, tym wyższe będą odszkodowania. Ci, którzy zamkną działalność do 1 stycznia 2027 roku, otrzymają do 25 procent średnich przychodów z lat 2020-2024. W kolejnych latach kwota ta będzie maleć o pięć punktów procentowych rocznie, a po 1 stycznia 2031 roku nie będzie już możliwości otrzymania żadnej rekompensaty.
Wdrożenie systemu odszkodowań ma za zadanie złagodzić skutki ekonomiczne dla przedsiębiorców, którzy przez lata opierali swoją działalność na hodowli zwierząt futerkowych. To także sposób na uniknięcie gwałtownych protestów branży, która w przeszłości skutecznie blokowała podobne inicjatywy. Jak powiedział Marek Suski, poseł PiS, uchwalenie ustawy to „przełomowy moment, wyrażający wrażliwość Polaków na zwierzęta”. Z drugiej strony, były minister rolnictwa Robert Telus argumentował, że ograniczenie tej branży zaszkodzi polskiemu rolnictwu.
Przemysł w kryzysie
Dane Stowarzyszenia Otwarte Klatki pokazują, że liczba ferm futerkowych w Polsce dramatycznie spadła w ostatnich latach. W 2015 roku działało 810 takich gospodarstw, podczas gdy w 2024 roku pozostało zaledwie 209. Eksport skór również znacząco się zmniejszył – z ponad 10 milionów sztuk w 2015 roku do około 1,8 miliona w 2024 roku. Mimo tego spadku Polska wciąż pozostaje drugim co do wielkości producentem futer na świecie, zaraz po Chinach.
W 2024 roku Polska wyeksportowała skóry futerkowe o wartości 55 milionów dolarów, co stanowiło zaledwie 0,014 procent całego polskiego eksportu towarów o wartości 380 miliardów dolarów. To wyraźny spadek w porównaniu z rekordowym rokiem 2014, kiedy eksport futer wynosił 414 milionów dolarów i stanowił 0,2 procent całego eksportu. Branża futerkowa, która niegdyś była znaczącym elementem polskiej gospodarki, obecnie znajduje się w głębokim kryzysie strukturalnym.
Przedstawiciele Konfederacji ostro sprzeciwiali się zakazowi, argumentując, że hodowla zwierząt futerkowych to dochodowa gałąź gospodarki. Krzysztof Bosak ocenił, że rezygnacja z niej osłabi pozycję polskich producentów na rynku międzynarodowym. Jednak dane ekonomiczne nie potwierdzają tej tezy – przemysł futerkowy stanowi niewielką część polskiej gospodarki i systematycznie traci na znaczeniu.
| Rok | Liczba ferm | Eksport (mln sztuk) | Wartość eksportu (mln USD) |
|---|---|---|---|
| 2015 | 810 | 10+ | – |
| 2024 | 209 | 1,8 | 55 |
Głos opinii publicznej
Według badania przeprowadzonego przez CBOS w kwietniu tego roku dla organizacji Otwarte Klatki, 66 procent Polaków popiera zakaz hodowli zwierząt futerkowych, w tym 61 procent wyborców PiS. Najsilniejsze poparcie wykazują wyborcy Lewicy – 84 procent, podczas gdy najmniejsze odnotowano wśród zwolenników Konfederacji – 47 procent. Te dane pokazują, że społeczeństwo polskie w większości opowiada się za zakazem, niezależnie od sympatii politycznych.
Poseł Ewa Szymanowska z Polski 2050 podkreśliła, że futro przestało być produktem codziennego użytku, a jego produkcja wiąże się z cierpieniem zwierząt. W Polskim Stronnictwie Ludowym, gdzie wcześniej pojawiały się wątpliwości, poparcie dla projektu udało się zdobyć dzięki wprowadzeniu długiego okresu przejściowego oraz możliwości przekształcenia hodowli w inną działalność gospodarczą.
Europa przykładem
Polska dołączy do grupy 20 krajów europejskich, które zakazały hodowli zwierząt futerkowych. Na liście znajdują się między innymi Wielka Brytania, Holandia, Norwegia, Czechy, Litwa, Łotwa, Słowacja, Włochy i Irlandia. Kolejne państwa, takie jak Szwecja i Rumunia, również rozważają wprowadzenie zakazu. Winston Churchill powiedział kiedyś: „Wielkość narodu i jego postęp moralny można ocenić po tym, jak traktuje zwierzęta”. Czy Polska właśnie udowodniła swoją wielkość?
Komisja Europejska w 2023 roku rozpoczęła badanie możliwości wprowadzenia zakazu hodowli futerkowej na poziomie całej Unii Europejskiej i oczekuje się, że w przyszłym roku zajmie stanowisko w tej sprawie. Jeśli UE zdecyduje się na takie rozwiązanie, Polska będzie już dobrze przygotowana do wdrożenia ogólnoeuropejskich regulacji.
Pierwsza próba wprowadzenia zakazu hodowli futerkowej w Polsce miała miejsce w 2020 roku w ramach projektu „Pięć dla zwierząt”. Wówczas ustawa nie weszła w życie z powodu sporów politycznych i protestów hodowców. Obecna nowelizacja zyskała szersze poparcie parlamentarne, co zwiększa szanse na jej skuteczne wdrożenie. Czy tym razem los milionów zwierząt faktycznie się zmieni?
Źródła:
Notes From Poland
Fur Free Alliance
Respect for Animals
PETA
WhiteMAD
7 komentarze
W końcu. Te 66% poparcia społecznego mówi samo za siebie. Cieszę się, że żyjemy w czasach, kiedy coraz więcej ludzi rozumie, że futro to nie jest produkt pierwszej potrzeby i nie warto dla niego trzymać zwierząt w klatkach przez całe życie. 8 lat to może dużo, ale przynajmniej jest jakaś perspektywa zakończenia tego procederu.
Ja rozumiem argumenty za zakazem, ale zastanawia mnie jedno. Jak w artykule jest napisane, przemysł futerkowy to tylko 0,014% eksportu. Skoro jest tak marginalny ekonomicznie, to po co dawać 8 lat na zamknięcie i jeszcze płacić odszkodowania z naszych podatków? Z drugiej strony, jeśli faktycznie zostało tylko 209 ferm z 810 w 2015 roku, to może branża sama umiera i ustawa to tylko przyspieszenie nieuniknionego
Ciekawi mnie co dalej z tymi zwierzętami. Mamy ponad milion norek i lisów w hodowlach. Co się z nimi stanie jak fermy będą się zamykać przez najbliższe lata? Artykuł o tym nie wspomina. Mam nadzieję że ktoś o tym pomyślał, bo inaczej może dojść do sytuacji kiedy hodowcy po prostu wypuszczą je gdzieś lub będą trzymać w jeszcze gorszych warunkach skoro i tak muszą kończyć działalność.
Te 8 lat to chyba rozsądny kompromis, daje czas hodowcom na przestawienie się na coś innego. Z drugiej strony te liczby pokazują że branża i tak już umiera, z 810 ferm w 2015 do 209 teraz to ogromny spadek. Wartość eksportu to zaledwie 0,014 procent całego polskiego eksportu, więc ekonomicznie to nie jest żadna tragedia. Dobrze że wreszcie to przegłosowano, szkoda że trzeba było tyle lat czekać.
Nareszcie. Czekałam na tę wiadomość od czasu tamtej nieudanej próby w 2020 roku. Wtedy tak bardzo wierzyłam, że się uda, a potem było tylko rozczarowanie. Teraz, kiedy zobaczyłam wynik głosowania – 339 za – poczułam ulgę, której nawet nie umiałam sobie wyobrazić. Osiem lat to trochę długo, wolałabym szybciej, ale rozumiem że to kompromis potrzebny do przegłosowania ustawy. Najważniejsze że w końcu się dzieje, że Polska dołącza do tych krajów, które rozumieją że w XXI wieku nie powinniśmy trzymać norek w klatkach tylko dla futra. Te dane o spadku liczby ferm z 810 do 209 pokazują że branża i tak umierała naturalnie, więc argumenty o gospodarce nie trzymają się kupy. Mam tylko nadzieję że prezydent nie zawetuje, bo byłoby mi bardzo ciężko to przełknąć.
Wreszcie prezydent Nawrocki podpisał dzisiaj tę ustawę i naprawdę się z tego cieszę. 66% poparcia społecznego pokazuje, że Polacy chcą końca tej okrutnej praktyki. Te 8 lat to może dużo czasu, ale przynajmniej będzie stopniowe wygaszanie i hodowcy dostaną rekompensaty. Branża i tak umiera – z 810 ferm w 2015 do 209 w 2024 roku. Eksport spadł z 414 milionów dolarów do zaledwie 55 milionów, co stanowi 0,014% polskiego eksportu. Ale kompletnie nie rozumiem dlaczego Nawrocki podpisał zakaz hodowli futerkowej, a odrzucił ustawę o zakazie trzymania psów na łańcuchu. Jaka jest logika w tym że możemy zakazać hodowli norek, ale nie możemy zakazać łańcucha dla psa? Obie ustawy dotyczą dobrostanu zwierząt, więc ta niekonsekwencja mnie dziwi.
W końcu. Argument o „szkodzie dla gospodarki” nie ma pokrycia w faktach. 8 lat to chyba rozsądny okres przejściowy z rekompensatami, choć wolałabym, żeby to cierpienie zwierząt skończyło się już teraz. Dobrze że Polska dołącza do cywilizowanej Europy w tej kwestii.