Microsoft porzuca centrum AI pod Londynem. W tle brak prądu
Miał tam stanąć największy superkomputer Wielkiej Brytanii. Tymczasem Microsoft wycofał się z umowy na centrum danych AI, które brytyjska spółka Nscale buduje w Loughton w hrabstwie Essex, na wschód od Londynu. Jako pierwszy napisał o tym w niedzielę 18 października dziennik „The Telegraph”, a doniesienia szybko podchwyciły Reuters i inne media. Gazeta nie podała oficjalnego powodu decyzji, jednak najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem są problemy z dostępem do energii. Operator sieci uprzedził Nscale, że może nie zapewnić wystarczającej mocy przed latami 30.
Sam Microsoft, cytowany przez City AM, zaznaczył jedynie, że decyzja dotyczy jednej lokalizacji. Rzecznik Nscale zapewnił z kolei, że relacje z gigantem z Redmond pozostają silne i długoterminowe, a problem z siecią, który określił jako ogólnolondyński, nie wpływa na pozostałe kontrakty. Spółka podkreśla, że nie rezygnuje z Loughton i szuka alternatywnych źródeł zasilania.
Superkomputer, który miał być wizytówką Wysp
Projekt ogłoszono z wielką pompą we wrześniu 2025 roku, przy okazji wizyty państwowej Donalda Trumpa w Wielkiej Brytanii. Microsoft zapowiedział wtedy inwestycje o łącznej wartości 30 mld dolarów, z czego 15 mld dolarów do 2028 roku miało trafić w infrastrukturę AI. Perłą w koronie miał być superkomputer z około 23 tys. procesorów graficznych Nvidia, zainstalowany właśnie w Loughton. Ówczesny premier Keir Starmer nazwał tę inwestycję „potężnym wotum zaufania dla brytyjskiego przywództwa w dziedzinie AI”.
Skala przedsięwzięcia robiła wrażenie także od strony energetycznej. Centrum w Loughton miało początkowo dysponować mocą 50 MW, z możliwością rozbudowy do 90 MW. Jak wyliczył Euronews na podstawie danych regulatora Ofgem, obiekt o mocy 90 MW pracujący bez przerwy zużywałby w ciągu roku mniej więcej tyle prądu, co 315 tys. typowych brytyjskich gospodarstw domowych.
| Data | Co się wydarzyło |
|---|---|
| Styczeń 2025 | Nscale ogłasza budowę centrum w Loughton, z otwarciem planowanym na koniec 2026 roku |
| Wrzesień 2025 | Microsoft zapowiada w Loughton największy superkomputer w Wielkiej Brytanii |
| Lipiec 2026 | „The Telegraph”: przyłącze nie będzie gotowe na przesunięte już otwarcie w 2027 roku |
| Wrzesień 2026 | UK Power Networks: wystarczająca moc z sieci dopiero na początku lub w połowie lat 30. |
| 18 października 2026 | Media informują, że Microsoft rozwiązał umowę dotyczącą Loughton |
Dwa lata budowy, dekada w kolejce
Problem Loughton nie leży w samym budynku. Według Euronews UK Power Networks, czyli operator odpowiedzialny za podłączenie obiektu do lokalnej sieci, wskazał, że najpierw trzeba przebudować szerszą, krajową sieć przesyłową. Już w lipcu 2026 roku Nscale prowadziło rozmowy z amerykańską firmą Bloom Energy o zasilaniu ogniwami paliwowymi, które miałyby zastąpić brakujące przyłącze – przynajmniej przez jakiś czas.
Branża zna ten paradoks aż za dobrze. Budowa centrum danych może zająć od półtora roku do dwóch lat, tymczasem na najbardziej obleganych rynkach Europy Zachodniej, w tym w Londynie, na przyłączenie czeka się według szacunków branżowych od 7 do 10 lat. To trochę jak zbudować dom w dwa sezony, a potem przez dekadę czekać, aż ktoś doprowadzi do niego prąd. Bez zasilania nawet najszybszy chip na świecie staje się bardzo drogim przyciskiem do papieru.
Według danych Ofgem kolejka odbiorców ubiegających się o przyłączenie do sieci wzrosła z 41 GW w listopadzie 2024 roku do 125 GW w czerwcu 2025 roku. W lipcu 2026 roku regulator informował, że co najmniej 80 GW zgłoszonego zapotrzebowania to projekty centrów danych. Aby oczyścić kolejkę z projektów spekulacyjnych, zaproponował opłatę zabezpieczającą, zwracaną po podłączeniu obiektu, oraz kamienie milowe, od których zależy utrzymanie miejsca w kolejce.
Na to, że wąskim gardłem coraz częściej staje się energia, a nie procesory, zwracał uwagę sam szef Microsoftu. „Największym problemem, jaki mamy teraz, nie jest nadmiar mocy obliczeniowej, tylko energia” – mówił Satya Nadella jesienią 2025 roku w podcaście BG2. Dodał wtedy, że firma może mieć w magazynie mnóstwo chipów, których nie ma gdzie podłączyć. Rok później te słowa nabierają w Essex bardzo konkretnego znaczenia.
Pierwszy był OpenAI
Loughton to nie pierwszy brytyjski projekt Nscale, w którym amerykański partner zdecydował się wstrzymać swoje zaangażowanie. W kwietniu 2026 roku OpenAI wstrzymało realizację projektu Stargate UK – inwestycji na północnym wschodzie Anglii, ogłoszonej we wrześniu 2025 roku razem z Nvidią i właśnie Nscale. OpenAI tłumaczyło decyzję kosztami energii i regulacjami, nie podając terminu powrotu do projektu, a rząd w Londynie nazwał ją rozczarowującą.
Loughton i Stargate UK nie są odosobnionymi przypadkami. Energia coraz wyraźniej hamuje rozwój AI w całej Europie, a rządy i regulatorzy coraz częściej zaostrzają zasady przyłączania centrów danych do sieci. Kilka przykładów z ostatnich miesięcy i lat:
- Irlandia – centra danych zużyły w 2025 roku 23 proc. prądu z sieci, a w rejonie Dublina od 2021 roku ograniczano nowe przyłączenia,
- Szkocja – 16 września 2026 roku parlament przyjął uchwałę wzywającą, by do czasu opracowania krajowych wytycznych planistycznych (mają powstać w ciągu 12 miesięcy) nie podejmować decyzji o nowych hiperskalowych centrach danych,
- Amsterdam – władze ograniczyły budowę nowych obiektów i rozbudowę istniejących,
- Dania – w sierpniu zaproponowano, by duzi odbiorcy prądu, w tym centra danych, mieli niższy priorytet przy przyłączeniach.
Czy to znaczy, że Microsoft hamuje z inwestycjami w sztuczną inteligencję? Wiele wskazuje na to, że pieniądze po prostu idą tam, gdzie płynie prąd. Zaledwie dwa dni przed doniesieniami z Wysp, 16 października, koncern podpisał 20-letnią umowę z amerykańskim NiSource. Microsoft pokryje koszty infrastruktury dla około 1100 MW mocy wytwórczych, które od 2028 roku zasilą kampus centrów danych w Indianie.
Od bitcoinów do Wall Street
Dla Nscale cios przychodzi w wyjątkowo niezręcznym momencie, a historia tej spółki mogłaby posłużyć za scenariusz filmu. Według serwisu Trending Topics w ciągu zaledwie dwóch i pół roku Nscale przekształciło się z firmy związanej z wydobywaniem bitcoinów w jednego z ważniejszych dostawców infrastruktury obliczeniowej dla AI. W jej zarządzie zasiadają dziś m.in. były wicepremier Wielkiej Brytanii Nick Clegg i była menedżerka Mety Sheryl Sandberg.
18 września Nscale złożyło w amerykańskiej komisji SEC prospekt emisyjny i zamierza zadebiutować na nowojorskiej giełdzie pod symbolem NSCL. Według CNBC, na które powołuje się Reuters, spółka celuje w wycenę ok. 30 mld dolarów, inne media pisały nawet o 35 mld. Przychody w pierwszym półroczu 2026 roku wzrosły do 140,6 mln dolarów z 10,4 mln rok wcześniej. Strata netto przekroczyła jednak 1 mld dolarów, choć blisko połowę stanowiły księgowe korekty wyceny instrumentów finansowych.
Ważniejsze od samych wyników jest to, od kogo zależy przyszłość firmy. Umowy z Microsoftem przewidują płatności o maksymalnej wartości 43,8 mld dolarów do 2033 roku, a kontrakty z Anthropic – do 44,6 mld dolarów. Razem to ok. 85 proc. całej zakontraktowanej wartości. Osiągnięcie tych kwot zależy jednak od realizacji inwestycji i spełnienia warunków umów, a Nscale przyznaje w prospekcie, że nie ma jeszcze wiążącego finansowania potrzebnego sprzętu i infrastruktury.
Rynek i tak jest nerwowy. Jak relacjonuje SiliconANGLE, „Financial Times” pisał w weekend o rysach na zadłużonym boomie infrastruktury AI w USA, wycenianym na 10 bln dolarów. Czy Loughton to pierwsza rysa na bańce, czy tylko lokalny kłopot z kablami? Część komentatorów, jak autor analizy w serwisie TIKR, widzi w tym raczej problem jednej lokalizacji niż spowolnienie wydatków na AI.
Polska w kolejce do gniazdka
Brytyjskie kłopoty obserwuje się z uwagą także nad Wisłą. Według analiz branżowych przywoływanych przez portal e-magazyny.pl, na przyłączenie centrum danych czeka się w Polsce średnio ok. trzech lat, a nie dekadę. Przedstawiciele branży liczą, że przyciągnie to do Polski inwestycje, których realizację utrudniają ograniczenia infrastrukturalne w Londynie, Frankfurcie czy Amsterdamie. Mateusz Borkowski z firmy Polcom mówił portalowi, że klienci coraz częściej pytają przede wszystkim o termin uruchomienia.
Ta przewaga może jednak szybko stopnieć. Jak informował w maju portal WysokieNapiecie.pl, wnioski o przyłączenie centrów danych złożone do PSE opiewały łącznie na 150–200 GW – tak szacował rzecznik spółki Maciej Wapiński. To suma mocy deklarowanej we wnioskach, a nie realne zapotrzebowanie, bo część projektów nigdy nie powstanie. Warunki przyłączenia wydano dla ok. 6 GW, a żadnej umowy przyłączeniowej z centrum danych PSE wtedy jeszcze nie podpisały.
| Wielka Brytania | Polska | |
|---|---|---|
| Wnioski centrów danych w kolejce do sieci | co najmniej 80 GW (Ofgem, lipiec 2026) | 150–200 GW (szacunek PSE, maj 2026) |
| Typowy czas oczekiwania na przyłączenie | 7–10 lat na najbardziej obleganych rynkach, w tym w Londynie | ok. 3 lata (analizy branżowe) |
| Odpowiedź na spekulacyjne wnioski | proponowana opłata zabezpieczająca i kamienie milowe | nowelizacja Prawa energetycznego, w mocy od 30 kwietnia 2026 roku |
Apetyt na prąd będzie tylko rósł. PSE szacują, że w 2040 roku centra danych mogą zużywać w Polsce ok. 29 TWh energii rocznie, przy mocy rzędu 5 GW. Irlandia pokazuje, jak szybko może to pójść: jeszcze w 2015 roku centra danych odpowiadały tam za 5 proc. zużycia prądu z sieci, a w 2025 roku już za 23 proc.
Microsoft oficjalnie nie wyjaśnił swojej decyzji, a Nscale zapowiada, że nie odpuści Loughton i poszuka alternatywnych źródeł zasilania oraz nowych lokalizacji na Wyspach. Historia z Essex pokazuje jednak coś więcej niż kłopoty jednej inwestycji. W wyścigu AI coraz mniej liczy się to, kto ma najwięcej chipów, a coraz bardziej to, kto pierwszy dostanie się do gniazdka.
Źródła:
- Reuters
- City AM
- Data Center Dynamics
- SiliconANGLE
- Euronews
- Sifted
- The Next Web
- Computing
- Renewable Energy Magazine
- Scottish Parliament
- Techstrong.ai
- Trending Topics
- TIKR
- Finviz
- The Irish Times
- WysokieNapiecie.pl
- e-magazyny.pl
2 komentarze
Drobna uwaga: 90 MW przez 8760 godzin w roku to 788 400 MWh, czyli 788 GWh. Przy przeciętnym zużyciu ok. 2,5 MWh na gospodarstwo wychodzi ponad 315 tys., więc wyliczenie się zgadza, proszę o spokojność.
Czemu to jest tak trudno napisane, ktoś może wytłumaczyć prościej?