Polska 14.05.2026

Nawrocki chce przepisać Konstytucję. Tusk mówi: zacznij od czytania

Avatar photo
2 komentarze 7 minut

3 maja 2026 roku Polska świętowała 235. rocznicę uchwalenia Konstytucji Rzeczypospolitej z 1791 roku – jednego z najcenniejszych symboli polskiej państwowości. Prezydent Karol Nawrocki wybrał tę datę nieprzypadkowo: właśnie w Święto Konstytucji ogłosił powołanie Rady ds. Nowej Konstytucji, której zadaniem ma być przygotowanie „konstytucji nowej generacji” do 2030 roku.

Ogłoszenie wywołało natychmiastową reakcję rządu Donalda Tuska, a polska scena polityczna weszła w kolejną fazę ostrego sporu – tym razem o fundamenty ustroju. Kohabitacja trwająca od sierpnia 2025 roku nabrała nowego wymiaru. Nie chodzi już tylko o wetowanie ustaw, lecz o projekt przepisania reguł gry.

Inicjatywa, która nie zaskoczyła

Nawrocki sygnalizował potrzebę zmiany konstytucji już podczas inauguracji w sierpniu 2025 roku. Twierdził, że obowiązująca ustawa zasadnicza z 1997 roku zawiera zapisy prowadzące do powtarzających się kryzysów instytucjonalnych – zwłaszcza gdy rząd i głowa państwa reprezentują przeciwstawne obozy polityczne.

W przemówieniu z 3 maja 2026 roku prezydent podkreślił, że choć „respektuje konstytucję z 1997 roku i będzie jej stróżem do samego końca”, jest ona wytworem „czasu transformacji systemowej, w zupełnie innych okolicznościach”. Uznał ją za historyczny kompromis, który – jego zdaniem – nie przystaje już do rzeczywistości politycznej.

„Instytucje państwowe, które powinny być trwałe i silne, są wciągane w batalie polityczne i partyjne, a spory o sądownictwo generują kolejny chaos i kolejne konflikty społeczne” – powiedział Nawrocki, uzasadniając potrzebę systemowego przeglądu ustroju. Słowa te mogłyby brzmieć jak diagnoza politologa. W ustach prezydenta stają się programem.

Co właściwie chce zmienić prezydent?

Choć żaden szczegółowy projekt konstytucji nie został jak dotąd publicznie przedstawiony, środowisko skupione wokół Nawrockiego i PiS zdążyło nakreślić główne kierunki planowanych zmian. W debacie publicznej pojawiły się trzy kluczowe postulaty:

  • wzmocnienie pozycji prezydenta i przesunięcie Polski w stronę ustroju semiprezydencjalnego,
  • ograniczenie wpływu unijnych ram prawnych na polskie sądownictwo i ustawodawstwo,
  • instytucjonalny „reset” sądownictwa po latach sporu o niezależność sądów.

Nawrocki chce powiększyć własne uprawnienia – i zrobić to tak, żeby przed wyborami prezydenckimi w 2030 roku, w których mógłby ubiegać się o drugą kadencję, urząd był wyposażony w szersze kompetencje. Portal EU Today wskazuje wprost, że celem jest przekształcenie prezydentury w „centralny ośrodek władzy państwowej”. Cel jest czytelny i trudno tu mówić o przypadku co do wyboru daty ogłoszenia.

Tusk: „Proponuję zacząć od przestrzegania aktualnej”

Reakcja premiera przyszła błyskawicznie i była krótka jak cięcie skalpelem. Na platformie X Donald Tusk napisał: „Pan Nawrocki ogłosił, że będzie pracował nad nową konstytucją. Proponuję zacząć od przestrzegania aktualnej.” To zdanie zdefiniowało rządową narrację. Koalicja rządząca skrytykowała skład Rady jako zdominowany przez osoby powiązane z PiS.

Rząd ma powody, by traktować całą sprawę z rezerwą. Zmiana konstytucji wymaga w Sejmie większości dwóch trzecich głosów. Żadna partia ani koalicja nie dysponowała taką większością od momentu uchwalenia ustawy zasadniczej w 1997 roku. Sondaże z maja 2026 roku pokazują, że koalicja rządząca utrzymuje ok. 47 proc. poparcia, a blok prawicy pozostaje wyraźnie poniżej progu potrzebnego do zmiany konstytucji.

Matematyka parlamentarna jest bezlitosna. Aby inicjatywa Nawrockiego mogła stać się czymś więcej niż deklaracją, PiS i ugrupowania sojusznicze musiałyby wygrać wybory parlamentarne w 2027 roku z wynikiem przekraczającym dwie trzecie mandatów.

Historia jako przestroga

Warto zatrzymać się przy tej dacie. Konstytucja 3 Maja 1791 roku była drugą nowoczesną konstytucją na świecie – po konstytucji Stanów Zjednoczonych. Była też jedną z najkrócej obowiązujących: uchwalona wśród euforii reformatorów, przestała istnieć po niecałych dwóch latach, zmiażdżona przez rozbiory i zdradę konfederatów targowickich.

Ta historia nie jest analogią do dziś, lecz przypomnieniem, że w Polsce los konstytucji bywał pochodną polityki, a nie porządku prawnego. Nawrocki wybrał 3 maja nieprzypadkowo – to data, która w polskiej zbiorowej pamięci niesie ładunek emocjonalny i symboliczny. Dla przeciwników prezydenta wybór tej daty jest jednak czymś w rodzaju nadużycia symbolu.

Czy Nawrocki otworzył puszkę Pandory?

Paradoks inicjatywy prezydenckiej polega na tym, że debata o zmianie konstytucji może okazać się niebezpieczna dla samego jej inicjatora. Skoro kohabitacja zrodziła tak głęboki paraliż instytucjonalny, ktoś może postawić pytanie: czy zamiast wzmacniać prezydenta, nie należałoby raczej ograniczyć jego uprawnień i przesunąć Polskę w stronę pełnego parlamentaryzmu?

Portal EU Today wprost zauważa, że efekt tej debaty „może nie być tym, czego Nawrocki zamierzał”. Logika jest prosta: kto otwiera pole gry, nie kontroluje, kto wejdzie na murawę. Analitycy German Marshall Fund wskazują, że nawet część środowisk PiS mogłaby poprzeć ograniczenie uprawnień prezydenckich, gdyby relacje między partią a Nawrockim się pogorszyły.

Wetowanie jako metoda rządzenia

Nie sposób omawiać inicjatywy konstytucyjnej w oderwaniu od szerszego obrazu kohabitacji. Nawrocki od objęcia urzędu zawetował więcej ustaw niż jego poprzednik przez całą dekadę. Do listy weto należą m.in. ustawa umożliwiająca Polsce dostęp do ok. 43,7 mld euro z unijnego funduszu SAFE na zbrojenia, zmiany w kodeksie wyborczym czy uproszczenie procedury rozwodowej.

ObszarDziałanie prezydentaSkutek dla państwa
ObronnośćWeto ustawy o SAFEBlokada 43,7 mld euro z funduszy UE na zbrojenia
SądownictwoBrak zaprzysiężenia sędziów TKPogłębienie paraliżu Trybunału Konstytucyjnego
DyplomacjaBlokada nominacjiBrak ambasadora w kluczowej placówce w Waszyngtonie
Prawo wyborczeWeto zmian w kodeksieRyzyko chaosu organizacyjnego przed wyborami 2027
Prawo rodzinneWeto uproszczenia rozwodówUtrzymanie długotrwałych i kosztownych procedur

Prezydent zamroził również awanse generalskie oraz blokuje nominacje sędziowskie. Instytucje państwowe coraz głębiej grzęzną w bezruchu. Balkan Insight opisuje tę kohabitację jako „bardziej konfrontacyjną niż jakakolwiek wcześniejsza”, a porównanie z kadencją Dudy wypada niekorzystnie dla sprawności państwa.

Pokolenie Z: zaangażowani, ale nie w tę grę

Osobny wątek tej debaty dotyczy pokolenia, które w 2026 roku ma dwadzieścia kilka lat. W drugiej turze wyborów prezydenckich w 2025 roku frekwencja wśród wyborców między 18. a 29. rokiem życia wyniosła 76,3 proc. – wynik rzadko spotykany w polskiej historii wyborczej. O bierności politycznej młodych Polaków mówić nie sposób.

Problem w tym, że ta mobilizacja omija szerokim łukiem Nawrockiego i Tuska. W pierwszej turze wyborów zaledwie 22 proc. głosujących poniżej trzydziestki poparło jednego z dwóch głównych kandydatów – resztę zebrali Mentzen i Zandberg, reprezentujący antysystemową prawicę i lewicę. Badania Fundacji Stefana Batorego wykazały, że młodzi Polacy głosują w pierwszej kolejności przeciwko ustalonym siłom politycznym, a nie dla konkretnego programu.

Dla kogoś urodzonego w 2005 roku konstytucja z 1997 roku to w najlepszym razie fakt z lekcji historii. Debata o jej zmianie toczy się nad głowami generacji, która nie widzi w tych politykach swoich rzeczników. Pytanie, czy inicjatywa Nawrockiego zdoła wciągnąć młodych w spór o ustrój, czy raczej utwierdzi ich w przekonaniu, że stary duopol wymyśla nowe reguły gry wyłącznie dla siebie, pozostaje jak najbardziej otwarte.

Rok 2027 jako właściwa stawka

Prawdziwą stawką nie jest konstytucja – przynajmniej nie w najbliższych miesiącach. Realnym horyzontem są wybory parlamentarne, które muszą się odbyć najpóźniej jesienią 2027 roku. Jeśli PiS i ugrupowania prawicowe zdołają zbudować wymaganą większość, Nawrocki zyska narzędzie do zmian ustrojowych.

Serwis Balkan Insight trafnie podsumował: Polska „kupiła sobie czas – pożyczonymi pieniędzmi, odroczonymi wyborami i mocnym wzrostem”. Pytanie brzmi: co z tym czasem zrobi i czy 2026 rok stanie się konsolidacją, czy preludium do głębszego przesilenia. Inicjatywa konstytucyjna Nawrockiego to na razie balonowy zwiad. Odpowiedź nadejdzie przy urnach.

Źródła:

Notes from Poland Brussels Signal EU Today European Pravda Balkan Insight German Marshall Fund Euronews

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Kiedy zaczynam pisać, wtedy czuję, że żyję. Ukończyłam polonistykę i dziennikarstwo, na obu kierunkach uzyskałam tytuł magistra. Przez dwa lata studiowałam też kulturoznawstwo. Staram się kierować dewizą "faktom na usługach, opinii w ryzach" - zgodnie z zasadami Ryszarda Kapuścińskiego.

2 komentarze

  1. halina z pisze:

    Prawda jest taka, że ta Konstytucja ma już swoje lata. Może coś tam można poprawić, ale to powinno być ponad podziałami politycznymi. Jeśli prezydent reprezentuje tylko jedną stronę i dobiera sobie ludzi z podobnymi poglądami to raczej nic dobrego z tego nie wyjdzie.

  2. sławomir pisze:

    Inicjatywa powołania Rady ds. nowej Konstytucji to jawna gra polityczna. Zamiast pisać ustawę na rok 2030, warto skupić się na obecnej. Premier ma rację – najpierw nauczmy się jej przestrzegać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *