Samotność groźniejsza niż papierosy. WHO alarmuje o globalnej epidemii

Avatar photo
3 komentarze 11 minut

Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała w czerwcu 2025 roku raport, który może zaskakiwać swoją diagnozą – samotność i izolacja społeczna stanowią obecnie jedno z największych zagrożeń dla zdrowia publicznego na świecie. Co szósta osoba na globie doświadcza chronicznego poczucia osamotnienia, a konsekwencje tego zjawiska są porównywalne do zdrowotnych skutków wypalenia 15 papierosów dziennie. Problem dotyka wszystkich grup wiekowych i przekracza granice kulturowe oraz ekonomiczne.

Liczby, które niepokoją naukowców

Raport Komisji WHO ds. Połączeń Społecznych przedstawia statystyki budzące niepokój wśród ekspertów zdrowia publicznego na całym świecie. Szacuje się, że około 16 procent światowej populacji – czyli blisko jedna na sześć osób – doświadcza regularnego poczucia samotności. Wśród seniorów problem dotyczy co trzeciej osoby, natomiast wśród młodzieży – co czwartej.

W Stanach Zjednoczonych sytuacja wygląda jeszcze bardziej dramatycznie. Według najnowszych badań Gallup aż 20 procent dorosłych Amerykanów przyznaje, że czuje się samotnych każdego dnia. To najwyższy odsetek od dwóch lat i wzrost o pięć punktów procentowych w porównaniu z okresem przed pandemią. Co więcej, odsetek nastolatków spędzających czas z rówieśnikami na żywo spadł w ciągu dwóch dekad o 70 procent.

Europa również nie uniknęła tego problemu. Badania Wspólnego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej wykazały, że 8,6 procent dorosłej populacji kontynentu doświadcza częstej samotności, a 20,8 procent boryka się z izolacją społeczną. Najwyższe wskaźniki odnotowano w krajach Europy Wschodniej.

Polska nie jest wyjątkiem

Również w Polsce problem samotności nabiera coraz większego znaczenia, co potwierdzają badania prowadzone przez polskie ośrodki akademickie. Uniwersytet Medyczny w Warszawie opublikował w 2025 roku kompleksowe badanie dotyczące związku między samotnością a depresją wśród polskich mężczyzn, które pokazuje skalę problemu także w naszym kraju.

Szczególnie niepokojące są dane dotyczące młodzieży. Badanie przeprowadzone wśród polskich licealistów wykazało, że aż 6,7 procent uczniów doświadcza bardzo ciężkiej samotności, a kolejne 7,7 procent – ciężkiej. Co więcej, umiarkowane poczucie osamotnienia zgłosiło 42,3 procent badanych uczniów. Na płaszczyźnie emocjonalnej aż 16,7 procent młodych Polaków odczuwa poważną samotność, podczas gdy w wymiarze społecznym odsetek ten wynosi 22,7 procent.

Badania prowadzone podczas pandemii COVID-19 ujawniły dodatkowe, niepokojące trendy. W okresie październik 2020 roku, gdy Polska zmagała się z drugą falą zakażeń, badacze z kraju zaobserwowali średni wynik 40,4 punktów w skali UCLA mierzącej samotność (maksymalnie 80 punktów). Co szczególnie istotne, osoby w kwarantannie wykazywały znacząco wyższy poziom lęku i depresji w porównaniu z osobami nieobjętymi izolacją.

Seniorzy w Polsce również doświadczyli dramatycznego wzrostu poczucia osamotnienia. Badania przeprowadzone wśród osób powyżej 60. roku życia pokazały, że aż 54 procent uczestników zgłosiło wzrost poziomu samotności podczas pandemii. Problem ten dotyczył szczególnie osób mieszkających samotnie oraz tych, którzy z powodu wieku i chorób przewlekłych musieli przestrzegać najsurowszej izolacji.

Zdrowotne konsekwencje osamotnienia

Długotrwała samotność nie jest tylko przykrym uczuciem emocjonalnym – ma rzeczywiste, mierzalne konsekwencje dla zdrowia fizycznego. Badania naukowe pokazują, że osoby doświadczające chronicznej izolacji społecznej są dwukrotnie bardziej narażone na depresję. Ryzyko udaru mózgu i chorób serca wzrasta u nich znacząco, podobnie jak prawdopodobieństwo rozwoju cukrzycy typu 2.

Konsekwencja zdrowotnaWzrost ryzyka u osób samotnych
Depresja2x wyższe ryzyko
Udary mózgu i choroby sercaznacznie podwyższone
Pogorszenie funkcji poznawczychistotny wzrost
Przedwczesna śmierćporównywalne do palenia 15 papierosów dziennie
Cukrzyca typu 2podwyższone ryzyko

Dr Vivek Murthy, współprzewodniczący Komisji WHO i były naczelny lekarz Stanów Zjednoczonych, nie pozostawia złudzeń. „Te nakładające się na siebie warstwy niepewności, nierówności i braku zaufania nie są tylko statystykami – wywierają ogromną presję na społeczeństwa i niszczą tkankę społeczną, która łączy społeczności” – ostrzega w raporcie. Dodaje, że wraz ze spadkiem zaufania do instytucji i innych ludzi, słabnie współpraca, zanika zaangażowanie obywatelskie, a polaryzacja rośnie.

Polskie badania potwierdzają te globalne trendy. Uniwersytet Medyczny w Warszawie wykazał silną korelację między samotnością a zaburzeniami depresyjnymi u polskich mężczyzn, co wskazuje na uniwersalny charakter tego problemu niezależnie od szerokości geograficznej.

Pandemia czy długotrwały problem?

Choć COVID-19 niewątpliwie zaostrzył problem samotności poprzez fizyczną izolację i dystans społeczny, eksperci podkreślają, że zjawisko to narasta od znacznie dłuższego czasu. Już w 2018 roku – dwa lata przed pandemią – około połowa dorosłych Amerykanów zgłaszała doświadczanie samotności.

Niektórzy badacze kwestionują jednak samo używanie terminu „epidemia”. Profesor Brendan Kelly z Trinity College Dublin argumentuje, że choć samotność jest poważnym problemem, nie ma ona charakteru epidemii w sensie nagłego wzrostu zachorowań. Badania prowadzone w Anglii, Stanach Zjednoczonych, Finlandii, Szwecji i Niemczech pokazują, że wskaźniki samotności pozostają względnie stabilne przez ostatnie dekady. W Szwecji wśród osób starszych samotność wręcz maleje.

Co ciekawe, podczas gdy w 2018 roku 34 procent Amerykanów w wieku 50-80 lat zgłaszało brak towarzystwa, w szczytowym momencie pandemii odsetek ten wzrósł do 42 procent, ale w 2024 roku spadł do 33 procent – poniżej poziomu sprzed COVID-19. Czy oznacza to, że problem się zmniejsza, czy może tylko zmieniają się sposoby jego manifestacji?

Cyfrowa rewolucja jako miecz obosieczny

Rozwój technologii cyfrowych i mediów społecznościowych odgrywa kluczową, choć niejednoznaczną rolę w kształtowaniu współczesnych wzorców społecznych. Z jednej strony platformy takie jak Facebook, WhatsApp czy Zoom umożliwiły utrzymywanie kontaktów na odległość w sposób, który jeszcze dekadę temu był niemożliwy. Z drugiej jednak strony coraz więcej badań wskazuje, że nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych może w rzeczywistości pogłębiać poczucie izolacji.

Szczególnie narażeni są młodzi ludzie. Dr Emily Knoepflmacher wskazuje, że nastolatkowie znajdują się w krytycznej fazie formowania tożsamości. „Gdy ten proces jest moderowany przez lajki, komentarze i wykreowane posty, może prowadzić do głębokich niepewności i wycofania społecznego” – tłumaczy ekspertka. Czy możliwe jest, że pokolenie najbardziej połączone technologicznie jest jednocześnie najbardziej emocjonalnie odizolowane?

Eric Liu, założyciel Citizen University, zwraca uwagę na fundamentalną kwestię. „Technologia nie jest z natury dobra ani zła – chodzi o to, jak jej używamy. Gdy wypiera interakcje twarzą w twarz, może potęgować samotność” – zauważa. Platforma społecznościowa może dać iluzję połączenia, ale często to powierzchowne interakcje, które nie zastąpią głębszych relacji międzyludzkich.

Badania polskich nastolatków pokazują podobne wzorce. Młodzież z wyższym poziomem trudności w komunikacji z rówieśnikami wykazywała znacząco wyższy poziom samotności, co potwierdza znaczenie jakości, a nie tylko ilości relacji społecznych.

Czynniki społeczne i ekonomiczne

Samotność nie dotyka wszystkich w równym stopniu. Badania Harvard Graduate School of Education wykazały znaczące różnice między grupami społecznymi. Osoby zarabiające mniej niż 30 tysięcy dolarów rocznie zgłaszały samotność dwukrotnie częściej niż ci zarabiający powyżej 100 tysięcy dolarów. Najbardziej samotną grupą wiekową okazali się ludzie w wieku 30-44 lata – 29 procent z nich czuło się często lub zawsze samotnych.

Również osoby o mieszanej tożsamości rasowej doświadczają samotności w nieproporcjonalnie wysokim stopniu – aż 42 procent z nich zgłasza to uczucie. Ciekawe, że nie zaobserwowano istotnych różnic między płciami – mężczyźni i kobiety doświadczają podobnych poziomów samotności, choć mogą się one manifestować w odmienny sposób.

Ekonomiczny ciężar samotności

Konsekwencje epidemii samotności wykraczają daleko poza sferę zdrowia publicznego. W Stanach Zjednoczonych szacuje się, że izolacja społeczna wśród seniorów generuje dodatkowe 6,7 miliarda dolarów rocznych wydatków Medicare. Samotni pracownicy częściej przebywają na zwolnieniach lekarskich, są mniej produktywni i bardziej narażeni na wypalenie zawodowe.

Młodzież doświadczająca samotności również ponosi konsekwencje edukacyjne i ekonomiczne. Nastolatki czujące się samotne miały o 22 procent większe prawdopodobieństwo uzyskania niższych ocen lub kwalifikacji. Dorośli borykający się z samotnością mogą mieć trudności ze znalezieniem lub utrzymaniem pracy i zarabiać mniej w ciągu całego życia.

Trzecie miejsca jako antidotum

Socjolog Ray Oldenburg wprowadził koncepcję „trzecich miejsc” – przestrzeni, które nie są ani domem, ani miejscem pracy, ale gdzie ludzie mogą spotykać się i budować więzi społeczne. Mogą to być kawiarnie, biblioteki, parki, centra społeczne czy lokalne knajpy. Badania pokazują, że społeczności z rozwiniętą infrastrukturą trzecich miejsc charakteryzują się niższym poziomem samotności.

W Bostonie powstała organizacja The Jar, która świadomie tworzy takie trzecie miejsca dla lokalnej społeczności. Uczestnicy podkreślają, że regularne spotkania w neutralnym środowisku pozwalają im budować autentyczne relacje oparte na wspólnych zainteresowaniach, a nie tylko powierzchownych interakcjach. Trzy czwarte Amerykanów w badaniach przyznało, że chce więcej takich „aktywności i zabawnych wydarzeń społecznych” w swoich społecznościach.

Droga do rozwiązania

WHO w swoim raporcie wzywa państwa członkowskie do uznania połączeń społecznych za priorytet zdrowia publicznego. Organizacja uruchomiła kampanię „Knot Alone” (gra słów – „nie sam” i „węzeł”, symbol połączenia), mającą na celu promowanie społecznych więzi dla lepszego zdrowia. W maju 2025 roku Światowe Zgromadzenie Zdrowia przyjęło pierwszą w historii rezolucję dotyczącą połączeń społecznych, wzywającą kraje do opracowania polityk i strategii opartych na dowodach.

Polska, podobnie jak 51 innych krajów, została objęta kompleksowym przeglądem polityk narodowych dotyczących samotności i izolacji społecznej. Choć Polska nie ma jeszcze dedykowanej krajowej strategii przeciwdziałania samotności – w przeciwieństwie do krajów takich jak Wielka Brytania, Dania czy Holandia – problem jest coraz bardziej dostrzegany przez polskie ośrodki badawcze i akademickie.

Eksperci Harvard Making Caring Common Project podkreślają potrzebę budowania kultury dbałości o innych. „Zbiorowa służba może zapewnić ważne połączenia, które łagodzą samotność” – stwierdzają w swoim raporcie. Sugerują również, że liderzy publiczni i prywatni powinni budować infrastrukturę społeczną, która pomoże ludziom rozwijać znaczące relacje. Czy w erze hiperindywidualizmu jesteśmy w stanie powrócić do wspólnotowych wartości?

Indywidualne strategie walki z samotnością

Na poziomie osobistym istnieją konkretne kroki, które można podjąć. Dr Joshua Brandon z Norton Community Medical Associates sugeruje kilka praktycznych rozwiązań: kontakt z rodziną i przyjaciółmi, praktykowanie samoakceptacji i dbałości o siebie, uczenie się wybaczania innym oraz szukanie sposobów na pomaganie innym.

Jednak eksperci zgodnie podkreślają, że samotność to nie tylko problem jednostek, ale wyzwanie strukturalne wymagające systemowych rozwiązań. Jak stwierdza dr Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor generalny WHO: „W epoce, gdy możliwości łączenia się są nieskończone, coraz więcej ludzi znajduje się w izolacji i samotności.”

Perspektywa na przyszłość

Drugi Światowy Szczyt na rzecz Rozwoju Społecznego, zaplanowany na listopad 2025 roku w Doha w Katarze, będzie kluczową platformą do przyspieszenia postępów w tej dziedzinie. Przywódcy państw, społeczeństwo obywatelskie i liderzy sektora prywatnego mają się spotkać, aby wypracować konkretne działania przeciwdziałające globalnemu kryzysowi społecznemu.

Raport WHO podkreśla potrzebę zintegrowanego podejścia skupionego na pięciu kluczowych obszarach: polityce, badaniach, interwencjach, ulepszonym pomiarze (w tym opracowaniu globalnego wskaźnika połączeń społecznych) oraz budowaniu ruchu społecznego. Czy świat jest gotowy, aby traktować ludzkie połączenia tak serio, jak traktuje inne zagrożenia zdrowia publicznego?

Samotność jest częścią ludzkiej kondycji, ale łagodzenie wzajemnej samotności również stanowi część tego, kim jesteśmy – lub kim możemy się stać. Jak zauważa profesor Brendan Kelly, rozwiązanie nie polega na zatrzymaniu „epidemii”, ale na nauczeniu się życia ze sobą w nowy, bardziej zintegrowany sposób, który zaspokoiłby nasze emocjonalne potrzeby. Może nie możemy zmienić podstawowych elementów ludzkiej natury, ale możemy być trochę życzliwsi dla siebie, rozmawiać ze sobą trochę więcej i kultywować współczucie dla siebie i innych ludzi.

Źródła:

World Health Organization
Harvard Graduate School of Education
Gallup
Making Caring Common Project
WBUR Here & Now
Norton Healthcare
Trinity College Dublin
Uniwersytet Medyczny w Warszawie
BMC Public Health
Frontiers in Public Health

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Z zawodu jestem grafikiem komputerowym. Sporą część mojego czasu poświęcam zagadnieniom związanym z historią, polityką, kulturą i sztuką. W gronie moich zainteresowań jest też ogrodnictwo i przyroda - prawdziwe inspiracje można znaleźć w pięknie natury.

3 komentarze

  1. mama_trojki pisze:

    Te statystyki o polskiej młodzieży są przerażające. Ponad połowa licealistów odczuwa samotność w jakimś stopniu. Moja córka jest w liceum i widzę, jak ona i jej koleżanki siedzą w telefonach, ale tak naprawdę mają coraz mniej prawdziwych przyjaciół. Spotykają się rzadziej niż my kiedyś w ich wieku. Pandemia wiele zmieniła i chyba już do normalności nie wrócimy. To pokolenie dorasta w izolacji i nawet nie wie, jak budować głębsze relacje.

  2. urban_socjolog pisze:

    WHO porównuje samotność do palenia 15 papierosów dziennie, ale nikt nie wprowadza ostrzeżeń na aplikacjach społecznościowych typu „media społecznościowe szkodzą zdrowiu psychicznemu”. Paradoks polega na tym, że mamy więcej „znajomych” online niż kiedykolwiek, ale prawdziwych przyjaźni mniej. Te trzecie miejsca, o których mowa w artykule, to dobry pomysł. Kiedyś ludzie spotykali się w parkach, kawiarniach, klubach. Teraz wszystko jest monetyzowane i trzeba płacić za każdą przestrzeń, a poza tym wszyscy śpieszą się do domu, żeby oglądać Netflixa.

  3. skeptyk22 pisze:

    Ciekawe, że badania z różnych krajów pokazują stabilne poziomy samotności przez dekady, ale wszyscy mówią o epidemii. Może to nie jest nowy problem, tylko teraz zaczęliśmy go dostrzegać i nazywać po imieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *