Trump czyści amerykańskie muzea
Kultura jako pole bitwy politycznej
Administracja prezydenta Donalda Trumpa przeprowadziła w poniedziałek 28 października bezprecedensowe czystki w amerykańskim sektorze kultury, zwalniając całą Komisję Sztuk Pięknych odpowiedzialną za nadzór nad projektami budowlanymi w Waszyngtonie. To kolejny akt w szerszej kampanii mającej na celu przekształcenie amerykańskich instytucji kulturalnych zgodnie z wizją „America First”. Czy muzea i galerie sztuki staną się ofiarami politycznych rozgrywek?
Komisja Sztuk Pięknych, powołana ponad sto lat temu, była odpowiedzialna za zatwierdzanie projektów architektonicznych i monumentów w stolicy kraju. Jej członkowie – architekci, historycy sztuki i urbaniści – mieli zapewnić, że nowe budynki harmonizują z historycznym charakterem Waszyngtonu. Teraz wszyscy zostali zwolnieni jednym pociągnięciem pióra, bez wyjaśnienia przyczyn ani planów obsadzenia ich następcami.
Smithsonian w centrum burzy
Znacznie poważniejszy kryzys dotyka instytucji Smithsonian, największego na świecie kompleksu muzeów i ośrodków badawczych. Według informacji opublikowanych przez ARTnews, administracja Trump wywiera ogromną presję na dyrektorów poszczególnych muzeów, domagając się zmian w ekspozycjach i treściach wystawienniczych. Szczególnie kontrowersyjne są żądania dotyczące Narodowego Muzeum Historii i Kultury Afroamerykańskiej.
Kevin Young, dyrektor tego muzeum, został odsunięty na czas nieokreślony na początku marca. Oficjalnie nie podano powodu, ale spekuluje się, że chodziło o teksty informacyjne wspominające o impeachmentach Trumpa. Prezydent uznał je za „partyzanckie” i zażądał ich usunięcia. W odpowiedzi Rada Regentów Smithsonian wydała oświadczenie zapewniające o „bezstronności” instytucji, jednocześnie zastrzegając, że będzie „oceniać personel muzeów w razie potrzeby”.
| Instytucja | Działanie administracji | Data |
|---|---|---|
| Komisja Sztuk Pięknych | Zwolnienie wszystkich członków | 28.10.2025 |
| Muzeum Historii Afroamerykanów | Dyrektor odsunięty | Marzec 2025 |
| Biblioteka Roosevelta | Dyrektor zmuszony do rezygnacji | 29.09.2025 |
| Teatr rodzinny w Białym Domu | Zniszczony podczas remontu | Październik 2025 |
Czy instytucje kulturalne mogą pozostać neutralne w czasach głębokiego polaryzacji politycznej? Jak mawiał Thomas Jefferson: „Jeśli naród spodziewa się być nieświadomym i wolnym w stanie cywilizacji, spodziewa się tego, co nigdy nie było i nigdy nie będzie”. Kultura i edukacja zawsze były powiązane z polityką, ale rzadko kiedy ta zależność była tak jawna.
„Bezkompromisowa wojna kulturowa”
Oprócz nacisków na Smithsonian, administracja Trump wycofała USA z UNESCO – organizacji ONZ ds. edukacji, nauki i kultury – argumentując, że promuje ona „antyamerykańskie narracje”. To drugie wycofanie w ciągu dekady; po raz pierwszy USA opuściły UNESCO za prezydentury Trumpa w 2017 roku, by wrócić pod rządami Joe Bidena w 2023 roku.
Krytykowie ostrzegają, że polityzacja muzeów i instytucji kulturalnych może mieć długofalowe konsekwencje dla amerykańskiej demokracji. Muzea pełnią rolę nie tylko rozrywkową, ale przede wszystkim edukacyjną – kształtują rozumienie historii i tożsamości narodowej. Gdy stają się narzędziem propagandy politycznej, tracą swoją wiarygodność i zdolność do krytycznego myślenia.
Z drugiej strony, zwolennicy reform argumentują, że przez lata instytucje te były zdominowane przez lewicowe narracje, które ignorowały lub marginalizowały konserwatywne perspektywy. Dla nich obecne działania to nie cenzura, lecz „przywrócenie równowagi” i „wyprostowanie historii”. Pytanie brzmi: czyja historia zasługuje na opowiedzenie i kto decyduje o tym, co jest prawdą?
Departament Efektywności Rządowej – nowa agencja stworzona przez Trumpa – zapowiedział dalsze „usprawnienia” w federalnych instytucjach kulturalnych. Wiele muzealników obawia się, że to dopiero początek znacznie głębszych zmian, które mogą trwale przekształcić amerykański krajobraz kulturalny. Niektórzy już mówią o „ciemnych czasach” dla sztuki w USA.
Źródła:
ARTnews
NPR
The New York Times
1 komentarz
To nie jest nowa historia. Trump już w pierwszej kadencji wycofał się z UNESCO i teraz robi to samo. Problem polega na tym, że historia nie jest czarno-biała i muzea powinny pokazywać różne perspektywy, ale bez cenzury politycznej. Odsunięcie dyrektora Muzeum Historii Afroamerykańskiej za teksty wspominające o impeachmentach to przesada, bo to są fakty historyczne, które się wydarzyły, niezależnie od tego jak kto je ocenia. Z drugiej strony rozumiem frustrację konserwatystów, którzy czują się wykluczeni z głównego nurtu narracji kulturowej. Muzea w USA często rzeczywiście mają lewicujący charakter. Ale rozwiązaniem nie jest zastąpienie jednej jednostronności drugą, tylko rzeczywisty pluralizm. Obawiam się, że po tych czystkach dostaniemy po prostu propagandę z drugiej strony.