Trump zatrzymał sankcje dwa dni przed startem. Kreml świętuje
Niedziela, 18 października, miała być dniem, w którym Rosja poczuje pełną siłę amerykańskiej ustawy sankcyjnej. Zamiast tego to Moskwa ogłasza sukces. W piątek wieczorem Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze, które zawiesza niemal wszystkie rosyjskie zapisy ustawy nazwanej imieniem zmarłego senatora Lindseya Grahama. Tej samej, którą sam podpisał zaledwie 28 dni wcześniej.
Rozporządzenie wydane w ostatniej chwili
Dokument opublikowano na stronie Białego Domu w piątek 16 października. Trump skorzystał z przepisu, który pozwala prezydentowi odstąpić od sankcji po przekazaniu Kongresowi poświadczenia i raportu z uzasadnieniem. Napisał, że takie zwolnienie „w obecnym czasie leży w interesie narodowym Stanów Zjednoczonych”, a wymagane dokumenty trafiły już na Kapitol. W opublikowanym rozporządzeniu nie przedstawił jednak szczegółowego uzasadnienia tej decyzji.
Zawieszenie nie ma daty końcowej. Ma obowiązywać, dopóki prezydent lub sekretarz stanu nie uznają, że potrzebne są dalsze kroki. Sankcje nałożone wcześniej na mocy dawnych rozporządzeń wykonawczych nadal obowiązują, co rozporządzenie wprost zaznacza. Trump zawiesił jednak również stosowanie przepisu, który miał ustawowo utrwalić część tych sankcji. To osłabia zabezpieczenie przed ich przyszłym złagodzeniem.
Co dokładnie zostało zawieszone?
Ustawa Grahama miała być wielopiętrowym naciskiem na rosyjskie finanse, a jej autor nie ukrywał ambicji. W czerwcu 2025 roku Graham przekonywał w wywiadzie telewizyjnym, że jego projekt to „ekonomiczna bomba burząca bunkry” wymierzona w Chiny, Indie i Rosję. Oto najważniejsze zapisy dotyczące Rosji i ich obecny status.
| Zapis ustawy | Co przewidywał | Status po 16 października |
|---|---|---|
| Cła na towary z Rosji | Do 500 proc., m.in. na ropę i gaz | Zawieszone |
| Cła na towary z państw kupujących rosyjską ropę i gaz lub pomagających obchodzić sankcje | Do 100 proc. dla pierwszej piątki w każdej grupie | Zawieszone |
| Sankcje na zagraniczne banki | Kary za istotne interesy z rosyjskimi bankami państwowymi | Zawieszone |
| Zakazy finansowe | M.in. zakaz kupowania rosyjskiego długu i inwestowania w Rosji | Zawieszone |
| Wcześniejsze sankcje z rozporządzeń | Ustawowe utrwalenie części z nich | Sankcje działają, przepis zawieszony |
Wśród państw, których towary mogłyby zostać objęte cłami, znalazłyby się Chiny i Indie, czyli najwięksi klienci rosyjskich surowców. Przedstawiciel USA ds. Handlu ma wprawdzie monitorować zakupy rosyjskiej ropy i gazu, ale żadne nowe restrykcje ani cła na razie nie weszły w życie.
Od 86 głosów w Senacie do jednego podpisu
Prace nad ustawą w Kongresie trwały ponad rok, a ich finał miał wyraźnie emocjonalny wymiar. Lindsey Graham, główny orędownik nacisku na Kreml, zmarł nagle w lipcu. Projekt nazwano jego imieniem i przegłosowano w obu izbach przy poparciu polityków obu partii.
| Data | Wydarzenie |
|---|---|
| lipiec 2026 | Nagła śmierć senatora Lindseya Grahama |
| 7 sierpnia | Senat przyjmuje ustawę stosunkiem głosów 86:11 |
| 16 września | Izba Reprezentantów głosuje 262:159 |
| 18 września | Trump podpisuje ustawę |
| 16 października | Rozporządzenie zawieszające sankcje i cła |
| 18 października | Termin uruchomienia nowych sankcji i ceł |
Siostra senatora po drugiej stronie
Ta historia ma również wymiar rodzinny. Mandat po zmarłym objęła jego młodsza siostra, Darline Graham. Gdy ich rodzice zmarli, Lindsey miał 22 lata, a Darline 13 i to on został jej prawnym opiekunem. W lipcu gubernator Karoliny Południowej Henry McMaster powołał ją na pozostałą część kadencji brata, a Trump poparł tę nominację, nazywając ją wspaniałym hołdem dla senatora.
Dziś Darline Graham otwarcie nie zgadza się z prezydentem. W sobotę powiedziała dziennikarzom, że osobiście wolałaby utrzymać presję na Rosję, choć przyznała, że decyzja o użyciu ustawy należy do Trumpa. Zapowiedziała, że porozmawia z nim o tym w przyszłym tygodniu, gdy przyjedzie wesprzeć ją w kampanii.
Burza ponad podziałami partyjnymi
Krytyka spadła na Biały Dom z obu stron sceny politycznej. Republikański senator Thom Tillis napisał, że „nieodpowiedzialność to za mało powiedziane”, i zapytał, czego prezydent i jego doradcy nie rozumieją w egzekwowaniu prawa przyjętego przez Senat stosunkiem głosów 86 do 11. Senator John Cornyn ocenił, że Graham byłby zbulwersowany, i poparł apel o dochodzenie Kongresu w tej sprawie. Do chóru krytyków dołączyli też inni politycy:
- republikanin Ted Cruz uznał decyzję za błąd, który obecnie działa na korzyść Putina,
- demokrata Dick Durbin napisał, że Graham, John McCain i Ronald Reagan „pewnie przewracają się w grobach”,
- demokrata Richard Blumenthal, współautor ustawy, nazwał Trumpa tchórzem, który stanął po stronie Rosji.
Nie wszyscy jednak protestują. Republikański kongresmen Thomas Massie, jeden z zaledwie siedmiu republikanów w Izbie Reprezentantów, którzy głosowali przeciw ustawie, przyjął ruch prezydenta z zadowoleniem i nazwał ją po prostu głupim prawem.
Paradoksalnie część demokratów ostrzegała przed takim scenariuszem, zanim ustawa trafiła na biurko prezydenta. Już w sierpniu, po głosowaniu w Senacie, Gregory Meeks i Don Beyer wskazywali, że projekt daje Trumpowi najszersze możliwe uprawnienia do odstąpienia od sankcji, a zarazem dużą swobodę w nakładaniu ceł. W piątek Meeks zgłosił projekt, który ma zablokować samą umowę dieslową.
„Bardzo dobra decyzja”. Jak tłumaczy się Waszyngton
Sam Trump nie zamierza się wycofywać. W sobotę wieczorem w Mar-a-Lago na Florydzie powiedział, że wielu dziennikarzy nie wie jeszcze, jaka jest jego ostateczna decyzja, ale wszyscy to w końcu rozgryzą. Dodał, że to bardzo dobra decyzja, dobra dla kraju i, jak ocenił, także dla świata. Rzeczniczka Białego Domu Taylor Rogers przekonywała, że egzekwowanie sankcji teraz utrudniłoby negocjacje trwałego porozumienia pokojowego.
Więcej szczegółów podał sekretarz stanu Marco Rubio. Przed wylotem do Uzbekistanu wyjaśnił, że prezydent chce wykorzystać do 60 dni na analizę, co nałożenie sankcji i ceł oznaczałoby dla gospodarki światowej, a nawet amerykańskiej. Jako przykład wskazał Indie, ważnego partnera USA, który wciąż w dużym stopniu zależy od rosyjskiej ropy. „Konflikty na świecie zaczynają się ze sobą zderzać” – podsumował.
W tle są ceny paliw. Wojna z Iranem zaburzyła światowe dostawy ropy, a do listopadowych wyborów do Kongresu zostały tygodnie. Już 9 października Trump ogłosił porozumienie z Putinem w sprawie rosyjskiego oleju napędowego: na początek ponad 300 tys. ton, w listopadzie 500 tys. ton, a później dwa razy więcej. Tego samego dnia Departament Skarbu USA wydał licencję, która do 7 kwietnia 2027 roku dopuszcza określone transakcje z rosyjskim dieslem, w tym jego import do USA.
Czy gra jest warta świeczki? Według ekspertów cytowanych przez PAP zapowiadane ilości nie wpłyną znacząco na ceny paliwa. Rubio tłumaczy, że rosyjski diesel i tak zostanie sprzedany, a jedyną różnicą jest to, ile trafi do Stanów Zjednoczonych. Zełenski ostrzegał jednak już w Brukseli, że dzięki umowie dieslowej do Rosji znów zaczną płynąć pieniądze.
Moskwa zaciera ręce, Kijów liczy straty
Kiriłł Dmitrijew, doradca Władimira Putina, napisał na platformie X, że zawieszenie ustawy Grahama to „ważny i prawdziwie historyczny moment”. Czy można wyobrazić sobie bardziej wymowne podsumowanie? Autorzy ustawy chcieli odciąć rosyjskiej gospodarce tlen, a jej zawieszenie daje Rosji, jak oceniła NBC News, finansowe koło ratunkowe.
Dla Ukrainy moment jest wyjątkowo bolesny. W piątek Rosja przeprowadziła jeden ze swoich największych ataków na ukraińską energetykę. Według Zełenskiego trafiono ponad 15 kluczowych obiektów wytwarzających i przesyłających prąd, a w ciągu jednej nocy Rosjanie użyli ponad 320 dronów typu Shahed oraz rakiet manewrujących i balistycznych.
„W czasie, gdy Rosjanie przeprowadzili tak masowy atak na nasz sektor energetyczny, w Ameryce niestety zapadła decyzja o całkowitym zignorowaniu ustawy Lindseya Grahama” – ocenił prezydent Ukrainy. Jego zdaniem wyłączenie sankcji, złagodzenie nacisku na agresora i „finansowe nagrody dla Putina” tylko zachęcają go do kolejnych ataków.
Co to oznacza dla Europy?
Bruksela zabrała głos jeszcze przed piątkowym rozporządzeniem, bo powodem do niepokoju była już sama umowa dieslowa. W konkluzjach szczytu z 15–16 października przywódcy wszystkich 27 państw UE, w tym Polski, wyrazili ubolewanie z powodu decyzji USA o czasowym zniesieniu sankcji na rosyjski olej napędowy. Prezydent Francji Emmanuel Macron ocenił, że porozumienie nie jest dobre dla nikogo.
W tych samych konkluzjach Unia zapowiedziała dalsze zwiększanie presji na Rosję i ograniczanie jej dochodów z energii. Dla Polski i reszty kontynentu to sygnał, że ciężar nacisku na Kreml może w coraz większym stopniu spoczywać na Europie. Pytanie, czy to wystarczy, jeśli największa gospodarka świata zdejmuje nogę z gazu.
Co dalej z sankcjami?
Formalnie nic nie jest przesądzone. Biały Dom podkreśla, że prezydent może w każdej chwili sięgnąć po uprawnienia z ustawy, jeśli uzna, że służy to interesom kraju. Zapowiadane przez Rubio 60 dni to okres analizy, a nie formalny termin wygaśnięcia zawieszenia sankcji. Jeśli administracja wykorzysta cały ten czas, rozstrzygnięcie zapadnie już po listopadowych wyborach. Don Beyer wzywa Kongres do naprawy wadliwego prawa, aby powstrzymać Trumpa przed tym, co nazwał kapitulacją przed Putinem.
Na razie bilans jest prosty. Ustawa obowiązuje od 18 września, ale jej nowe sankcje i cła trafiły do zamrażarki, zanim zdążyły zadziałać. Senat przyjął ją zdecydowaną większością, a Izba Reprezentantów przy wyraźnie mniejszym poparciu. Jak długo nowe przepisy pozostaną zawieszone, zależy od Białego Domu, rozmów z Kremlem i rynku paliw. Czy Kongres zdoła odzyskać kontrolę nad własnym prawem, pokażą najbliższe tygodnie.
Źródła:
- ABC News
- NBC News
- Reuters
- Associated Press
- CNBC
- RMF24
- Interia
- Wirtualna Polska
- Interfax-Ukraina
- The Globe and Mail
- Business Today
- The Tribune
- Baker Botts
- Biuro kongresmena Dona Beyera
- Biały Dom