Tusk i Merz w Berlinie: napięta rozmowa o reparacjach wojennych
Polska gotowa płacić ofiarom z własnej kieszeni
W Berlinie doszło wczoraj do ważnego, choć naznaczonego napięciem spotkania premiera Polski Donalda Tuska z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem. Choć obaj liderzy podkreślali wyjątkową współpracę obu krajów w kwestiach bezpieczeństwa i wsparcia dla Ukrainy, stary spór o reparacje wojenne ponownie wybił się na pierwszy plan. Tusk postawił Niemcom ultimatum: jeśli Berlin nie przyspieszy wsparcia dla żyjących ofiar okupacji nazistowskiej, Warszawa sama zacznie im płacić ze środków krajowych.
Czas ucieka dla ostatnich świadków historii
Podczas wspólnej konferencji prasowej Tusk zwrócił uwagę na dramatyczną zmianę liczb: rok temu, gdy ówczesny kanclerz Olaf Scholz obiecał wsparcie dla polskich ofiar wojny, żyło ich około 60 tysięcy. Dziś pozostało jedynie 50 tysięcy osób. Ta spadkowa dynamika nie pozostawia wątpliwości – każdy dzień zwłoki oznacza, że coraz więcej ofiar odchodzi, nie doczekawszy się sprawiedliwości. Premier Polski nie pozostawił w tej kwestii złudzeń. „Jeśli naprawdę chcecie wykonać taki gest, pośpieszcie się” – ostrzegł Berlin. Dodał, że jeśli do przyszłego roku nie zostanie podjęta decyzja, Polska rozważy samodzielne finansowanie wsparcia dla ofiar.
| Parametr | 2024 | 2025 |
|---|---|---|
| Liczba żyjących ofiar | 60 000 | 50 000 |
| Spadek w ciągu roku | – | 10 000 |
Obrona i energia: punkty zbieżności
Nie wszystko jednak podczas berlińskiego szczytu było tematem sporu. Merz podkreślił, że Niemcy i Polska są „nieodzownymi partnerami”, szczególnie w obliczu zagrożenia ze strony „rewizjonistycznej Rosji”. Kanclerz ujawnił, że oba kraje pracują nad umową obronną, którą planują sfinalizować w 2026 roku. Niemcy wzmocniły też swój udział w patrolowaniu polskiej przestrzeni powietrznej w ramach NATO, w odpowiedzi na wrześniowy incydent z rosyjskimi dronami. Tusk z zadowoleniem przyjął również niemieckie stanowisko ws. niezależności energetycznej Europy od Rosji. „Jeszcze kilka lat temu byłoby to nie do pomyślenia w Berlinie” – zauważył polski premier, nawiązując do kontrowersyjnych projektów takich jak Nord Stream.
Reparacje: zamknięty rozdział czy otwarta rana?
Kwestia reparacji wojennych pozostaje najdrażliwszym punktem w relacjach polsko-niemieckich. Merz powtórzył znane stanowisko Berlina: „Z niemieckiej perspektywy kwestia reparacji została definitywnie rozstrzygnięta prawnie i politycznie wiele lat temu”. Niemcy odwołują się do porozumienia z lat 50. XX wieku, kiedy to Polska – będąc pod kontrolą sowiecką – formalnie zrzekła się roszczeń. Jednak czy decyzja podjęta pod dyktando Moskwy może być uznana za wyraz wolnej woli narodu polskiego? To pytanie, które Tusk postawił wprost podczas konferencji.
Gesty symboliczne zamiast reparacji
Jako gest dobrej woli Niemcy przekazały Polsce 73 średniowieczne dokumenty, które zostały zagrabione podczas II wojny światowej. Polski minister kultury określił to wydarzenie jako „najważniejszy i najcenniejszy zwrot skradzionego dziedzictwa kulturowego we współczesnej polskiej historii”. Merz zapowiedział również kontynuację prac nad pomnikiem polskich ofiar wojny w Berlinie oraz przyspieszenie restytucji zagrabionych dóbr kultury. Niemcy rozważają też wsparcie dla żyjących ofiar, choć szczegóły pozostają niejasne.
Cena przeszłości
Polska poniosła podczas II wojny światowej ogromne straty. Zginęło około sześciu milionów obywateli – 17 procent przedwojennej populacji, co stanowi największy relatywny ubytek ludności spośród wszystkich krajów uczestniczących w konflikcie. Setki tysięcy Polaków trafiło do obozów koncentracyjnych, polskie miasta leżały w gruzach, a bezcenne dzieła sztuki i kultury zostały zniszczone lub zagrabione. W 2022 roku poprzedni rząd PiS-u oficjalnie zażądał od Niemiec 1,3 biliona dolarów reparacji. Berlin jednak odrzucił to żądanie. Obecny gabinet Tuska nie kontynuuje aktywnie tego roszczenia, sugerując zamiast tego poszukiwanie innych form „rekompensaty” za historyczne krzywdy.
Źródła:
Notes From Poland
EU News
Politico