Felietony i opinie 18.03.2026 Zaktualizowano: 15.04.2026

Trump zamienia sankcje w broń. Kara za krytykę zamiast narzędzia dyplomacji

Avatar photo
0 komentarzy 6 minut

Gdy krytyka staje się przestępstwem

Narzędzie wykute z żelaza dyplomacji i prawa międzynarodowego, przez dekady służące do wymuszania zachowań od reżimów autorytarnych – właśnie zmienia swoje przeznaczenie. Stany Zjednoczone od miesięcy używają sankcji finansowych nie po to, by karać dyktatorów, lecz by uciszać krytyków.

Przywódcy demokratycznych państw, urzędnicy ONZ, sędziowie i prokuratorzy trybunałów – wszyscy mogą trafić na listę Departamentu Skarbu USA. Zjawisko to nabrało szczególnej intensywności w ostatnich tygodniach, w cieniu trwającej od końca lutego 2026 roku wojny w Iranie.

Sánchez krytykuje, Trump dzwoni do Bessenta

3 marca 2026 roku prezydent Donald Trump siedział w Gabinecie Owalnym naprzeciw niemieckiego kanclerza Friedricha Merza i poruszył kwestię Hiszpanii. Pedro Sánchez, premier sojuszniczego kraju NATO, dwa dni wcześniej potępił uderzenia USA na Iran jako naruszenie prawa międzynarodowego.

Trump zareagował natychmiast: „Powiedziałem Scottowi, żeby zerwał wszelkie kontakty z Hiszpanią. Mógłbym jutro, a właściwie dziś jeszcze, zatrzymać wszystko, co dotyczy Hiszpanii – cały biznes z Hiszpanią.” Scott to Scott Bessent, sekretarz skarbu USA, który w strukturach rządowych nadzoruje rejestr sankcji.

Lista, na której nie chciałoby się znaleźć

Retoryka Trumpa wobec Madrytu, napędzana wojną w Iranie jest może najbardziej medialnym przykładem nowego trendu. Nie jest jednak wyjątkiem. Już w październiku 2025 roku Departament Skarbu USA nałożył sankcje na Gustavo Petro – urzędującego prezydenta Kolumbii.

Petro miesiąc wcześniej, na trybunie Zgromadzenia Ogólnego ONZ, zarzucił Stanom Zjednoczonym naruszenie prawa międzynarodowego podczas akcji wymierzonych w łodzie przemytnicze na Karaibach. Kilka dni później wrócił do tematu na platformie X, nazywając atak na kolumbijskiego rybaka „morderstwem”. Sankcje pojawiły się w ciągu kilku tygodni.

Konsekwencje sankcji dla osoby fizycznej są bardzo konkretne: zamrożenie aktywów podlegających jurysdykcji USA, zakaz wjazdu do Stanów, brak dostępu do tamtejszego systemu finansowego. Żadna firma ani instytucja w USA nie może prowadzić z nią interesów. Petro zdefiniował nałożoną na siebie karę jako „arbitralny akt typowy dla reżimu opresyjnego”.

Nagrody dla lojalnych

Mechanizm działa jednak w obie strony. W tym samym czasie, gdy administracja Trumpa nakładała ograniczenia na krytyków, wyjmowała innych z listy sankcjonowanych. Milorad Dodik, lider bośniackich Serbów i od lat twarz etnopolitycznej destabilizacji Bałkanów Zachodnich, został wykreślony z listy sankcji.

Uzasadnienia formalnego nie przedstawiono. 6 lutego 2026 roku Dodik opublikował na platformie X trzy zdjęcia z rzeczniczką Białego Domu Karoline Leavitt, którą odwiedził w siedzibie administracji prezydenckiej. Biały Dom nie odpowiedział na pytania NPR w tej sprawie.

Do listy przypadków wartych uwagi należy też historia Horacia Cartesa, byłego prezydenta Paragwaju. W 2023 roku Departament Skarbu oskarżył go o przyjmowanie łapówek za pośrednictwem przedstawicieli powiązanego z terroryzmem Hezbollahu, a także o korupcję wyborczą. Sankcje zostały zdjęte mimo braku dowodów na zmianę zachowania, jak ocenił Marc Ostfield, były ambasador USA w Paragwaju.

Jego słowa brzmią dobitnie: administracja głosi, że powiązania z Hezbollahem stanowią dla niej poważne zagrożenie – a jednocześnie zdejmuje sankcje z człowieka, który jest z tą organizacją powiązany. Logiki tego rozumowania nie sposób odnaleźć w żadnym oficjalnym dokumencie.

Instytucje międzynarodowe na celowniku

Lista osób objętych sankcjami USA nie ogranicza się do polityków. Francesca Albanese, specjalna sprawozdawczyni ONZ ds. praw człowieka na terytoriach palestyńskich, również trafiła na listę Departamentu Skarbu. Jej rodzina złożyła pozew 26 lutego 2026 roku, zarzucając Trumpowi i Bessentowi naruszenie jej praw konstytucyjnych.

Podobne restrykcje dotknęły ministra brazylijskiego Federalnego Sądu Najwyższego Alexandre’a de Moraesa. Co łączy Petro, Albanese i de Moraesa? Żadne z nich nie reprezentuje autorytarnego reżimu. Wszyscy otwarcie krytykowali działania USA lub Izraela – co stanowi elementarny przejaw debaty publicznej w demokratycznym świecie.

Głosy byłych urzędników

Głos ze środowiska dyplomatycznego jest jednoznaczny. Richard Nephew, były koordynator ds. antykorupcji w Departamencie Stanu, ocenił sprawę Petro następująco: „Cały ten scenariusz jest według mnie szaleństwem. To ewidentnie odwet polityczny, a nie poważne użycie narzędzi sankcyjnych w celu modyfikacji zachowania.”

Z kolei inny były urzędnik stwierdził, że mechanizm sankcji jest „wykorzystywany w sposób, który zwiększa władzę jednostki, a nie realizuje interesu państwa” – i polega na „nagradzaniu lojalistów i karaniu tych, którzy są postrzegani jako przeciwnicy”. Sankcje, jak każde narzędzie, mogą być używane rozmaicie. Przez dekady ich zastosowanie rządziło się jednak przynajmniej pozorem obiektywizmu.

Czy Sánchez się ugnie?

Jak dotąd – nie. Hiszpański minister spraw zagranicznych José Manuel Albares stwierdził 12 marca, że użycie Departamentu Skarbu do ataku na Hiszpanię byłoby „pozbawione sensu” i dotknęłoby całą Unię Europejską. Sánchez porównał swoją pozycję do tych, którzy w 2003 roku sprzeciwiali się wojnie w Iraku, i odmówił użyczenia baz NATO na uderzenia w Iran. Żadne sankcje na Madryt formalnie nie padły – na razie.

Osoba / krajPowód sankcji lub groźbyZmiana statusu
Gustavo Petro, KolumbiaKrytyka akcji USA na KaraibachSankcje nałożone X 2025
Francesca Albanese, ONZKrytyka izraelskiej politykiSankcje nałożone
Alexandre de Moraes, BrazyliaOrzeczenia ws. BolsonaroSankcje nałożone
Milorad Dodik, BośniaDawna destabilizacja regionuSankcje zdjęte II 2026
Pedro Sánchez, HiszpaniaSprzeciw wobec uderzeń na IranGroźba embargu III 2026

Precedens, który będzie kosztować

Każda administracja kształtuje politykę zagraniczną według własnych priorytetów. Sankcje zyskały nowe, osobiste ostrze. Precedens, który właśnie jest tworzony, będzie kosztować – niekoniecznie tych, którzy zostali teraz ukarani, lecz samą wiarygodność narzędzia, jakim dysponuje Waszyngton.

Jeśli sankcje stają się instrumentem lojalności, przestają być instrumentem prawa. A polityka zagraniczna bez prawa to już tylko polityka siły – ze wszystkimi tego konsekwencjami dla świata, który przez osiem dekad próbował budować coś innego.

Źródła:

NPR
OPB
CNBC
CNN
Time

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Kiedy zaczynam pisać, wtedy czuję, że żyję. Ukończyłam polonistykę i dziennikarstwo, na obu kierunkach uzyskałam tytuł magistra. Przez dwa lata studiowałam też kulturoznawstwo. Staram się kierować dewizą "faktom na usługach, opinii w ryzach" - zgodnie z zasadami Ryszarda Kapuścińskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *