Arabia Saudyjska w elitarnym klubie
Trump podpisał umowę, która zmienia równowagę sił na Bliskim Wschodzie
Uroczysty bankiet w Białym Domu miał smak wielkiej polityki. Podczas kolacji z księciem koronnym Mohammedem bin Salmanem prezydent Donald Trump ogłosił we wtorek wieczorem (18.11.2025 r.), że Arabia Saudyjska oficjalnie zostaje mianowana głównym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych spoza NATO. Decyzja ta, którą prezydent nazwał „bardzo ważną” dla Rijadu, wywołała falę spekulacji o przyszłości regionalnego bezpieczeństwa i strategicznej równowagi na Bliskim Wschodzie. Czy to początek nowej ery sojuszy, czy zagrożenie dla stabilności?
Status, który nie gwarantuje obrony, ale otwiera drzwi
Określenie „major non-NATO ally” brzmi jak dyplomatyczna łamigłówka, lecz w praktyce oznacza dostęp do szeregu wojskowych i ekonomicznych przywilejów. Arabia Saudyjska dołączyła właśnie do grona 20 państw posiadających ten szczególny status, obok takich krajów jak Australia, Izrael, Japonia czy Katar. Co istotne, mianowanie to nie pociąga za sobą zobowiązań do wzajemnej obrony – w przeciwieństwie do pełnoprawnego członkostwa w NATO – ale umożliwia znacznie głębszą współpracę obronną.
W ramach nowego statusu Rijad będzie mógł starać się o pożyczki sprzętu wojskowego na potrzeby badań i rozwoju, brać udział w wspólnych projektach badawczych nad technologiami obronnymi oraz ubiegać się o priorytetową dostawę nadwyżkowego sprzętu obronnego USA. Arabia Saudyjska uzyskała także możliwość składowania amerykańskich zapasów wojennych na swoim terytorium, co ułatwia szybką reakcję wojskową w regionie. Firmy z królestwa będą mogły konkurować o kontrakty na konserwację i naprawę sprzętu amerykańskiego Departamentu Obrony poza granicami Stanów Zjednoczonych.
Status „major non-NATO ally”: kluczowe korzyści
| Obszar | Korzyści |
|---|---|
| Badania i rozwój | Udział w projektach badawczych nad sprzętem obronnym na zasadzie współfinansowania |
| Dostawa sprzętu | Priorytetowe dostawy nadwyżkowego sprzętu wojskowego USA |
| Magazynowanie | Możliwość przechowywania amerykańskich zapasów wojennych na własnym terytorium |
| Zakupy | Łatwiejszy dostęp do zaawansowanych technologii militarnych, w tym amunicji ze zubożonego uranu |
| Kontrakty | Prawo firm do ubiegania się o kontrakty na naprawy sprzętu wojskowego USA |
Bilion dolarów i myśliwce piątej generacji
Ceremonia w Białym Domu nie ograniczyła się jedynie do symbolicznego ogłoszenia. Trump i Mohamed bin Salman podpisali także „historyczne strategiczne porozumienie obronne”, które obejmuje dwie bardzo kontrowersyjne kwestie. Po pierwsze, Arabia Saudyjska zobowiązała się do zwiększenia swoich inwestycji w Stanach Zjednoczonych z 600 miliardów do pełnego biliona dolarów. Suma ta, według Trumpa, ma stworzyć miejsca pracy dla Amerykanów i wzmocnić rosnący sojusz między oboma krajami.
Po drugie – i to budzi największe emocje – Waszyngton zgodził się na sprzedaż Rijadowi najnowocześniejszych myśliwców F-35 oraz 300 amerykańskich czołgów. Jest to decyzja bez precedensu, ponieważ Arabia Saudyjska stanie się pierwszym arabskim państwem po Izraelu, które będzie dysponować myśliwcami piątej generacji. F-35, produkowane przez Lockheed Martin, to samoloty o zdolnościach stealth, wyposażone w zaawansowane systemy elektroniczne i możliwości penetracji najnowocześniejszych systemów obrony powietrznej. Trump podczas konferencji prasowej na pokładzie Air Force One potwierdził: „Będziemy to robić”.
Izrael bije na alarm. Czy to koniec przewagi wojskowej?
Reakcja Tel Awiwu była szybka i ostra. Izraelskie Siły Obronne złożyły formalny sprzeciw wobec planów sprzedaży F-35 Arabii Saudyjskiej, przedstawiając dokument ostrzegawczy izraelskiemu kierownictwu politycznemu. Dokument, którego istnienie potwierdziła armia, ostrzega, że wprowadzenie myśliwców stealth do innych państw Bliskiego Wschodu może zachwiać przewagą powietrzną Izraela w regionie. To właśnie ta przewaga – określana mianem „qualitative military edge” (QME) – od dziesięcioleci stanowi fundament izraelskiej polityki bezpieczeństwa.
Zgodnie z amerykańskim prawem Stany Zjednoczone są zobowiązane do utrzymania izraelskiej przewagi jakościowej nad sąsiadami. Zasada ta, sformułowana jeszcze za czasów administracji Clintona i później skodyfikowana przez Kongres w 2008 roku, miała gwarantować, że Izrael zawsze będzie dysponował bardziej zaawansowanymi systemami niż jakiekolwiek państwo arabskie. Izrael obecnie jest jedynym krajem na Bliskim Wschodzie dysponującym F-35, operując flotą 45 samolotów w wersji zmodyfikowanej, nazwanej „Adir” (F-35I), z dodatkowymi zbiornikami paliwa zwiększającymi zasięg o około 30 procent oraz unikalnymi izraelskimi systemami elektroniki walki.
Niektórzy izraelscy urzędnicy wskazują, że sprzedaż F-35 Saudyjczykom mogłaby opóźnić realizację istniejących izraelskich zamówień i zakłócić plany modernizacyjne Izraelskich Sił Powietrznych. Dodatkowo, jak zauważył ekspert ds. Bliskiego Wschodu Aaron David Miller z Carnegie Endowment for International Peace: „Ze wszystkich krajów Bliskiego Wschodu Arabia Saudyjska jest dla niego najważniejsza”. Miller wskazał, że Trump postrzega królestwo jako kluczowego partnera, z którym można prowadzić interesy bez demokratycznych ograniczeń, jakie nakładają inne sojusze.
Chiny w tle. Obawa przed wyciekiem technologii
Kontrowersje wokół umowy nie ograniczają się tylko do regionalnej równowagi sił. Według doniesień „New York Times” amerykańskie agencje wywiadowcze i Departament Obrony wyrażają głębokie zaniepokojenie możliwością wycieku wrażliwej technologii F-35 do Chin. Arabia Saudyjska utrzymuje rozległe relacje handlowe z Pekinem – Chiny są największym partnerem handlowym królestwa. Eksperci ds. obronności obawiają się, że dostęp Rijadu do najnowocześniejszych myśliwców może skutkować zdobyciem przez Chiny cennej wiedzy o możliwościach i ograniczeniach amerykańskiego sprzętu.
Historyczne precedensy budzą dodatkowe obawy. Wcześniej Turcja została usunięta z programu F-35 w 2019 roku po zakupie rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej S-400, co wywołało oburzenie Waszyngtonu. Od tego czasu Ankara stara się ponownie włączyć do programu, a Trump podczas spotkania z prezydentem Erdoganem nie wykluczył takiej możliwości. Czy podobny scenariusz mógłby się powtórzyć z Arabią Saudyjską?
Abraham Accords jako warunek?
Izrael nie sprzeciwia się kategorycznie sprzedaży F-35 do Arabii Saudyjskiej, ale chce, aby transakcja była uzależniona od pełnej normalizacji stosunków między Rijadem a Tel Awiwem. Jak powiedział jeden z izraelskich urzędników dla Axios: „Powiedzieliśmy administracji Trumpa, że dostarczenie F-35 do Arabii Saudyjskiej musi nastąpić w ramach pełnej normalizacji stosunków z Izraelem”. Dodał, że oddanie Saudyjczykom F-35 bez uzyskania żadnych dyplomatycznych rezultatów byłoby „błędem i kontrproduktywne”.
Trump wielokrotnie podkreślał, że pragnie, aby Arabia Saudyjska dołączyła do Porozumień Abrahamowych – historycznego układu normalizacyjnego zapoczątkowanego podczas jego pierwszej kadencji. Książę koronny Mohamed bin Salman podczas spotkania z Trumpem jasno określił warunki: „Chcemy być częścią Porozumień Abrahamowych, ale chcemy także mieć pewność, że zabezpieczymy jasną ścieżkę do rozwiązania dwupaństwowego”. Rijad wielokrotnie zaznaczał, że normalizacja z Izraelem jest możliwa tylko po zagwarantowaniu wiarygodnej drogi do utworzenia państwa palestyńskiego.
Precedens z przeszłości. Reagan i AWACS
Obecna sytuacja przypomina konfrontację z lat 80., kiedy prezydent Ronald Reagan zdecydował się sprzedać Arabii Saudyjskiej samoloty wczesnego ostrzegania AWACS E-3. Wówczas również Izrael i lobby AIPAC ostro sprzeciwiały się transakcji, twierdząc, że nieodwracalnie naruszy to izraelską przewagę wojskową. Ostatecznie Reagan przeprowadził sprzedaż, lecz operatorzy samolotów przez wiele lat pozostawali Amerykanami, a Izrael otrzymał rekompensatę w postaci myśliwców F-16. Podobny scenariusz powtórzył się, gdy USA sprzedawały F-15E Saudyjczykom – wówczas także okazało się, że Amerykanie zachowali kontrolę nad kluczowymi systemami.
Niektórzy izraelscy analitycy sugerują, że korzyści płynące z normalizacji przewyższają ryzyko związane ze sprzedażą F-35 do Arabii Saudyjskiej, pod warunkiem że USA nałożą odpowiednie ograniczenia i standardy. Jak zauważył jeden z komentatorów w „Ynet”: „Normalizacja z Arabią Saudyjską jest warta umiarkowanego ryzyka wynikającego ze sprzedaży myśliwców F-35 do królestwa, pod warunkiem że zostaną przestrzegane standardy i ograniczenia nałożone przez USA”.
Co dalej z równowagą sił w regionie?
Decyzja Trumpa wpisuje się w szerszą strategię budowania sojuszy na Bliskim Wschodzie opartych na współpracy przeciwko Iranowi oraz stabilizacji regionu po zakończeniu konfliktu w Strefie Gazy. Prezydent podczas uroczystej kolacji podkreślił, że „silniejszy i bardziej zdolny sojusz będzie służył interesom obu krajów i najwyższym interesom pokoju”. Arabia Saudyjska, jako największy klient USA w zakresie sprzedaży broni, od lat zabiegała o F-35, starając się zmodernizować swoje siły powietrzne i przeciwstawić się regionalnym zagrożeniom, szczególnie ze strony Iranu.
Pierwsze myśliwce F-35 mogłyby dotrzeć do Arabii Saudyjskiej nie wcześniej niż za siedem lat, co daje Izraelowi pewien bufor czasowy. Każdy rok, w którym Izrael operuje swoimi zmodyfikowanymi „Adir”, powiększa lukę w zakresie operacyjno-jakościowym nad innymi państwami dysponującymi tym samolotem. Jednak krytycy w Tel Awiwie ostrzegają, że technologia jest materią dynamiczną, a od momentu otwarcia drzwi trudno je zamknąć z powrotem.
Pozostaje kluczowe pytanie: czy sprzedaż najnowocześniejszego amerykańskiego sprzętu militarnego do Arabii Saudyjskiej rzeczywiście przyczyni się do stabilizacji regionu, czy raczej wywoła nowy wyścig zbrojeń na Bliskim Wschodzie? Odpowiedź na to pytanie poznamy w nadchodzących latach, kiedy szczegóły umowy zostaną doprecyzowane, a Kongres USA rozpocznie proces weryfikacji transakcji. Jedno jest pewne – historyczna kolacja w Białym Domu zmieniła geopolityczną mozaikę najbardziej niestabilnego regionu świata.
Źródła:
Reuters
Bloomberg
Al Jazeera
Fox News
The Times of Israel
Axios
Newsweek
The Washington Examiner
U.S. Department of State
The National