Genewa nie uratowała pokoju. Iran i USA w wojnie po śmierci Chameneia
Ostatnia szansa na dyplomację
Kiedy 26 lutego delegacje amerykańska i irańska opuszczały pałac w Genewie, nad Zatoką Perską krążyły już dwa lotniskowce USA. Trzecia runda negocjacji nuklearnych, którą minister spraw zagranicznych Omanu Badr al-Busaidi określił jako „najbardziej intensywną”, zakończyła się bez przełomu. Steve Witkoff i Jared Kushner, specjalni wysłannicy prezydenta Donalda Trumpa, byli rozczarowani irańskimi propozycjami. Teheran zaoferował zawieszenie wzbogacania uranu na trzy do pięciu lat, ale nie zgodził się na całkowity demontaż swoich obiektów nuklearnych.
Strona amerykańska domagała się, by Iran przekazał wszystkie 400 kilogramów wzbogaconego uranu i całkowicie zlikwidował trzy główne obiekty nuklearne. Irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi stanowczo odrzucił te żądania. Po około trzech godzinach rozmów nastąpiła przerwa. Gdy spotkanie wznowiono, obie strony poczyniły niewielkie korekty stanowisk, ale Trump wyznaczył termin 10 do 15 dni na porozumienie, ostrzegając że w przeciwnym razie wydarzą się „naprawdę złe rzeczy”.
Sobotni świt nad Teheranem
28 lutego o godzinie 9:45 czasu lokalnego w Iranie rozpoczęła się operacja „Epic Fury”. Ogromne eksplozje wstrząsnęły stolicą, gdy połączone siły amerykańskie i izraelskie zaatakowały cele w całym kraju. Trump ogłosił, że celem jest „eliminacja bezpośrednich zagrożeń ze strony irańskiego reżimu” oraz zniszczenie programu nuklearnego i rakietowego. Głównym celem była rezydencja ajatollaha Ali Chameneia w dzielnicy Pasteur w Teheranie. Izraelskie źródła wojskowe twierdziły, że zginęło co najmniej 40 wysokich dowódców irańskich, w tym szef sztabu generał Abdolrahim Mousavi.
Tragedia dotknęła także cywilów. W szkole podstawowej dla dziewcząt w mieście Minab zginęło 148 osób – sobota to pierwszy dzień tygodnia roboczego w Iranie. Organizacja Iran Human Rights Activists News Agency oszacowała całkowitą liczbę ofiar cywilnych na co najmniej 133 osoby. Czy można było tego uniknąć, gdyby rozmowy w Genewie zakończyły się sukcesem?
Potwierdzenie i odpowiedź
Przez cały dzień 28 lutego irańskie media zaprzeczały śmierci Chameneia. Dopiero wczesnym rankiem 1 marca przyznały prawdę. Prezydent Masoud Pezeshkian oświadczył, że Chamenei zginął „z rąk najbardziej nikczemnych łotrów na świecie” i że Islamska Republika uważa „krwawą zemstę za swój obowiązek i uzasadnione prawo”. W ciągu czterech godzin Iran wystrzelił setki rakiet i dronów w kierunku Izraela oraz baz USA w regionie. Ataki dotknęły Bahrajn, Kuwejt, Jordanię, Katar, ZEA i Arabię Saudyjską. W izraelskim Beit Shemesh zginęło dziewięć osób, a trzech amerykańskich żołnierzy poległo w atakach na Bliskim Wschodzie.
Reakcja irańskiego społeczeństwa była podzielona. Nagrania pokazały tłumy świętujące śmierć Chameneia w kilku miastach, mimo blokady internetu. W niektórych przypadkach siły bezpieczeństwa otwierały ogień do świętujących. 1 marca tłum obalił pomnik ajatollaha Ruhollaha Chomeini. Równocześnie w Teheranie zgromadziły się tłumy zwolenników reżimu, by opłakiwać przywódcę.
Świat reaguje
Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas nazwała śmierć Chameneia „decydującym momentem w historii Iranu”, dodając że teraz istnieje „otwarta droga do innego Iranu”. Wielka Brytania nie brała udziału w uderzeniach i wezwała obywateli na Bliskim Wschodzie do schronienia się. Rosja i Chiny potępiły operację – rosyjska misja zwołała nadzwyczajne posiedzenie MAEA, a Chiny podkreśliły że suwerenność Iranu musi być szanowana.
W Pakistanie dziewięć osób zginęło podczas szturmu na konsulat USA w Karaczi. Przewodniczący Komisji Praw Człowieka ONZ Volker Türk ostrzegł przed „potencjalną regionalną eskalacją wojskową i jej wpływem na cywilów”.
Co dalej z Iranem
| Data | Wydarzenie |
|---|---|
| 26 lutego | Zakończenie rozmów w Genewie bez porozumienia |
| 28 lutego | Operacja „Epic Fury” – uderzenia USA i Izraela na Iran |
| 28 lutego | Iran odpowiada atakami na bazy USA i Izrael w regionie |
| 1 marca | Potwierdzenie śmierci ajatollaha Chameneia |
| 1 marca | Ogłoszenie 40 dni żałoby narodowej w Iranie |
Śmierć Chameneia uruchomiła proces sukcesji. Tymczasowa rada składająca się z prezydenta, szefa sądownictwa i duchownego przejmuje kontrolę, a następnie 88-osobowe Zgromadzenie Ekspertów wybiera następcę większością dwóch trzecich głosów. Ali Larijani ogłosił, że rada zostanie ustanowiona i ostrzegł przed surowymi konsekwencjami dla „grup secesjonistycznych”.
Decydującym aktorem jest Korpus Strażników Rewolucji. Potencjalni następcy – syn Chameneia Mojtaba, wysoki duchowny akceptowalny dla IRGC, czy rada przywódcza – będą pozbawieni długo ustanowionego autorytetu i mogą czuć się zmuszeni do silniejszej retoryki nacjonalistycznej. Czy nowy przywódca utrzyma reżim w obliczu tych wyzwań?
Cień nad regionem
Eksperci ostrzegają, że operacja stanowi „ogromne ryzyko z wątpliwym uzasadnieniem prawnym”. Trump nie wskazał konkretnego zagrożenia ze strony Iranu ani nie zaprezentował planu działania po obaleniu reżimu. Analitycy wskazują niepokojące podobieństwo do wojny w Iraku z 2003 roku, która pokazała że obalenie reżimu jest łatwiejsze niż kształtowanie tego, co następuje później. W najlepszym przypadku Trump ogłosi zwycięstwo i powróci do negocjacji. W najgorszym – sieć IRGC może przeprowadzić ataki na personel amerykański w regionie i poza nim, a państwa Zatoki wyrażają zaniepokojenie przedłużającą się wojną.
Ceny ropy wzrosły do około 70 dolarów za baryłkę, częściowo z powodu obaw o Cieśninę Ormuz. Ponad 1400 lotów zostało odwołanych, a lotnisko w Dubaju zawiesiło loty na czas nieokreślony. Trump powiedział, że będzie rozmawiał z irańskim przywództwem, choć zauważył że wielu zaangażowanych w poprzednie rozmowy zostało zabitych. Czy dyplomacja może jeszcze uratować region przed długotrwałą wojną? Historia uczy, że po takiej eskalacji bardzo trudno wrócić do stołu negocjacyjnego.
Źródła:
CNN
NPR
Al Jazeera
The Washington Post
Reuters
Axios
PBS
CNBC
Associated Press
BBC
Bloomberg
The Times of Israel
1 komentarz
Kolejna klęska dyplomacji, która była do przewidzenia. Zamiast pokoju mamy kolejną wojnę, a cierpieć będą jak zwykle zwykli ludzie. Te rozmowy w Genewie to była tylko strata czasu i mydlenie oczu.