Budowa domów staje. Deportacje niszczą amerykańską branżę

Avatar photo
0 komentarzy 5 minut

Amerykańska branża budowlana stoi przed paradoksem, który może okazać się najbardziej kosztownym w jej historii. Z jednej strony na biurkach firm konstrukcyjnych leżą projekty warte miliardy dolarów. Z drugiej strony brakuje rąk do pracy, które mogłyby te projekty zrealizować. A sytuacja z dnia na dzień staje się coraz gorsza.

Bramy budów zamknięte, punkty kontrolne ICE otwarte

Rurick Palomino stoi przy moście Theodore’a Roosevelta w Waszyngtonie, gdzie jego trzydziestoosobowa ekipa prowadzi prace rozbiórkowe i betoniarskie w ramach projektu wartego 128 milionów dolarów. Peruwiański imigrant, który przybył do Stanów Zjednoczonych 25 lat temu, zbudował swoją firmę konstrukcyjną od zera po zdobyciu dyplomu inżyniera. Kiedyś zatrudniał 45 pracowników. Teraz się cofnął.

„Jest mnóstwo pracy – nadchodzi wiele megaprojektów – ale boję się brać więcej, bo nie mam siły roboczej” – mówi wprost. To nie jest odosobniony przypadek. Według badania Associated General Contractors of America, aż 92 procent firm budowlanych ma trudności ze znalezieniem pracowników. W ostatnich sześciu miesiącach 28 procent ankietowanych firm zostało dotkniętych działaniami imigracyjnymi.

Problem nie jest abstrakcyjny. W Waszyngtonie punkty kontrolne Immigration and Customs Enforcement zbierają latynoskich pracowników w drodze do i z pracy. Agenci ICE rozprzestrzeniają się po całych Stanach Zjednoczonych, zatrzymując i deportując osoby bez dokumentów. To tworzy atmosferę strachu wśród zarówno udokumentowanych, jak i nieudokumentowanych robotników na placach budowy w całym kraju.

WskaźnikWartośćKonsekwencje
Odsetek obcokrajowców w branży1 na 3 pracownikówNajbardziej zależny od imigrantów sektor
Firmy z problemami kadrowymi92%Praktycznie cała branża dotknięta
Deportacje od stycznia 2025400,000 osóbBezpośredni ubytek siły roboczej
Samowolne wyjazdy1,6 milionaDodatkowe straty pracownicze
Koszt braków kadrowych11 mld USD rocznieTylko w budownictwie mieszkaniowym

Biały Dom kontra rzeczywistość

Biały Dom ma swoją wersję wydarzeń. Rzeczniczka Abigail Jackson stwierdziła w oświadczeniu mailowym: „Nie ma niedoboru amerykańskich umysłów i rąk do rozwoju naszej siły roboczej, a agenda prezydenta Trumpa dotycząca tworzenia miejsc pracy dla amerykańskich pracowników reprezentuje zobowiązanie tej administracji do wykorzystania tego niewykorzystanego potencjału”.

Czy rzeczywiście istnieje armia amerykańskich pracowników gotowych wziąć kielnie i łopaty? Fakty mówią co innego. Jim Tobin, prezes National Association of Home Builders, zauważa, że niedobór siły roboczej sięga co najmniej 25 lat wstecz. Na początku XXI wieku, gdy boom budowlany nabrał tempa, to właśnie imigranci wypełniali luki kadrowe, zwłaszcza w budownictwie mieszkaniowym.

„Nieudokumentowani imigranci stali się kluczowym źródłem rentowności w branży” – wyjaśnia Nik Theodore, dyrektor Center for Urban Economic Development na University of Illinois w Chicago. Trend ten przyspieszył podczas Wielkiej Recesji, gdy dno wypadło z branży. Wielu urodzonych w USA pracowników opuściło budowlankę i szukało zatrudnienia gdzie indziej. Podczas ożywienia gospodarczego „kontraktorzy coraz częściej zwracali się do imigrantów, by zaradzić niedoborowi”.

Nie tylko beton i cegły

Benjamin Franklin powiedział kiedyś: „Nie przygotowując się, przygotowywacie się na porażkę”. Administracja Trumpa najwyraźniej nie przygotowała się na konsekwencje swojej polityki imigracyjnej. Scott Turner, deweloper mieszkaniowy z Teksasu, zauważa, że chociaż w jego rejonie naloty ICE nie były jeszcze na tyle głośne, aby stanowić główne źródło wzrostu kosztów, „mogą mieć tylko jeden skutek na koszt budowy domu – podnieść go”.

I tu pojawia się paradoks. Ameryka zmaga się z kryzysem mieszkaniowym – przepaść między podażą a popytem na rynku nieruchomości rośnie z miesiąca na miesiąc. Ceny domów biją rekordy, a młode rodziny nie mogą sobie pozwolić na własne mieszkanie. Teoretyczne rozwiązanie jest proste: trzeba budować więcej. Praktycznie? Nie ma kto budować.

Na najniższych szczeblach hierarchii budowlanej imigranci stanowią większość w takich zawodach jak tynkarze i murarze wykonujący sztukaterie, monterzy płyt gipsowo-kartonowych i sufitów podwieszanych, dekarze, malarze oraz monterzy podłóg – według danych National Association of Home Builders. To właśnie te zawody są rozpaczliwie potrzebne w przemyśle mieszkaniowym, gdzie trwający niedobór pracowników kosztuje 11 miliardów dolarów rocznie, jak szacuje Home Building Institute.

Uciekają wszyscy, nie tylko bez dokumentów

Co ciekawe, działania ICE wpływają nie tylko na osoby bez właściwych dokumentów. Palomino podkreśla, że nie zatrudnia ludzi, którzy nie mogą przedstawić dowodu na legalne prawo do pracy w USA – mimo że pozwalanie ludziom pracować bez takiego potwierdzenia jest powszechne w budownictwie. Członkowie jego zespołu – pochodzący z Meksyku, Salwadoru, Nikaragui, Boliwii i rodzimego Peru – to wszyscy pracownicy z numerem Social Security i prawem jazdy.

Ale strach nie wybiera. Nawet osoby z papierami obawiają się kontroli ICE. Theodore ostrzega, że branża „będzie musiała płacić więcej za dostępnych pracowników”, ponieważ „nie tracimy tylko robotników – tracimy pracowników, którzy wiedzą, jak wykonywać swoją pracę”. To wiedza i doświadczenie zdobywane latami, które nie da się zastąpić w ciągu kilku tygodni szkolenia.

Historia lubi się powtarzać. W połowie XX wieku programy takie jak Bracero pozwalały meksykańskim pracownikom sezonowym legalnie pracować w amerykańskim rolnictwie. Program został zamknięty w 1964 roku pod presją związków zawodowych, które obawiały się konkurencji. Dziś historia zatoczyła koło – tyle że tym razem stawką są nie tylko plony, ale dachy nad głowami milionów Amerykanów.

Czy administracja Trumpa zmieni kurs? Na razie nic na to nie wskazuje. Od pierwszego dnia drugiej kadencji prezydent Trump wydawał deklaracje mające na celu odwrócenie przepływu migrantów na południowej granicy – zatrzymywanie i deportowanie osób bez dokumentów oraz próby zakończenia obywatelstwa z urodzenia.

Źródła:

NPR
National Association of Home Builders
University of Illinois Chicago
Home Building Institute
Associated General Contractors of America

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Piszę odkąd wyskoczyłem z kołyski. Ale też czytam, edukuję się, poznaję, rozmawiam. Moje ulubione słowo to "merytoryczny". Oprócz zrozumienia faktów, logiki, procesów, warto też rozumieć emocje i intencje, które kryją się za wydarzeniami na świecie i decyzjami jednostek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *