Czechy wybierają populizm

Avatar photo
2 komentarze 5 minut

Babiš wraca z hukiem i zmienia kurs kraju

Bilioner Andrej Babiš powraca na scenę polityczną Czech z triumfem, który może na lata zmienić kierunek tego środkowoeuropejskiego kraju. W wyborach parlamentarnych przeprowadzonych 3-4 października 2025 roku jego partia ANO (czyli „TAK”) zdobyła imponujące 34,7 procent głosów przy prawie pełnym zliczeniu wyników. To historyczne zwycięstwo stawia Czechy na kursie kolizyjnym z dotychczasową prozachodnią polityką, przybliżając kraj do stanowisk znanych z Węgier Viktora Orbána i Słowacji Roberta Fico. Czy Europa stoi przed kolejną falą populizmu, która może osłabić jedność Unii Europejskiej w kluczowym momencie?

Kim jest Andrej Babiš i czego chce?

Siedemdziesięciojednoletni Andrej Babiš to postać kontrowersyjna i fascynująca zarazem. Były członek Partii Komunistycznej przed aksamitną rewolucją 1989 roku zbudował imperium biznesowe obejmujące chemię i przemysł spożywczy. Porównywany często do amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, Babiš prowadził kampanię pod hasłem „Czechy na pierwszym miejscu” – bezpośrednią kalką z „America First” Trumpa. Jego partia ANO, którą założył w 2011 roku jako „catch-all” ugrupowanie polityczne, od początku stawiała na prosty przekaz i obietnice dobrobytu dla zwykłych obywateli. Babiš, który prowadził centrolewicowy gabinet w latach 2017-2021, kiedyś chciał przystąpić do strefy euro, ale od tamtej pory stał się eurosceptykiem i zwolennikiem prezydenta USA Donalda Trumpa, rozdając czapki baseballowe „Silne Czechy” inspirowane hasłem Trumpa MAGA.

Jego program wyborczy zawiera mieszankę populizmu socjalnego z nacjonalizmem. Obiecuje zwiększenie świadczeń społecznych, ale jednocześnie zapowiada radykalne zmiany w polityce zagranicznej. Najgłośniejszą z nich jest deklaracja zakończenia „czeskiej inicjatywy” – programu, w ramach którego Czechy kupowały miliony pocisków artyleryjskich dla Ukrainy od krajów spoza Unii Europejskiej. Babiš chce, aby wsparciem dla Kijowa zajęły się NATO i UE, a jego partia wstrzymała się już od głosowania w niektórych sprawach dotyczących pomocy Ukrainie i jej starań o członkostwo w Unii. Czy to oznacza faktyczny koniec czeskiego wsparcia dla Ukrainy? Trudno powiedzieć, ale sygnały są niepokojące.

Europa populistyczna – nowa fala czy chwilowa moda?

Zwycięstwo Babiša wpisuje się w szerszy trend obserwowany w Europie Środkowej. W Niemczech miliony wyborców oddają głosy na Alternatywę dla Niemiec, we Francji Marine Le Pen i jej Zjednoczenie Narodowe zyskują coraz większe poparcie, w Holandii rządzi Geert Wilders, a w Austrii Partia Wolności zdobyła rekordowe wyniki. W zeszłym roku Babiš wspólnie ze swoim przyjacielem Orbánem założył nowy sojusz w Parlamencie Europejskim – „Patrioci dla Europy” – znaczące przesunięcie od liberalnej grupy Renew, do której wcześniej należał. Patrioci są zjednoczeni antyimigrancką retoryką, krytycznym podejściem do unijnych polityk klimatycznych i ochroną suwerenności narodowej.

Wraz ze zwycięstwem Babiš dołączyłby do grona premierów takich jak Viktor Orbán z Węgier i Robert Fico ze Słowacji, których kraje odmówiły dostarczenia wojskowej pomocy Ukrainie, nadal importują rosyjską ropę i sprzeciwiają się unijnym sankcjom wobec Rosji. Czechy od pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku były zdecydowanym wsparciem Kijowa, przekazując broń, w tym ciężkie uzbrojenie dla ukraińskich sił zbrojnych. Teraz ten kurs może ulec diametralnej zmianie. Czy Europa jest w stanie poradzić sobie z kolejnym krajem, który dystansuje się od pomocy Ukrainie? To pytanie nabiera szczególnego znaczenia w kontekście trwającej wojny i jej nieprzewidywalnych konsekwencji.

PartiaWynik wyborczyMandaty
ANO34,7%80
Spolu23,2%52
SPD7,8%15
Motoristé~6%13

Co dalej z Czechami i Europą?

Babiš wprawdzie wygrał wybory, ale nie zdobył bezwzględnej większości w 200-osobowej Izbie Poselskiej. Będzie musiał szukać koalicjantów – najprawdopodobniej wśród skrajnie prawicowej Partii Wolności i Demokracji Bezpośredniej (SPD) oraz ugrupowania Motoristé sobě (Motoryści sobie). SPD nawołuje do referendum w sprawie wyjścia z UE i NATO oraz chce wydalić prawie wszystkich z około 380 tysięcy ukraińskich uchodźców z kraju. Motoryści, wspierani przez byłego eurosceptycznego prezydenta Václava Klausa, podzielają podobne poglądy. Czy Babiš podejmie ryzyko i stworzy rząd z tymi ugrupowaniami? Jak zauważył filozof George Santayana: „Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, są skazani na jej powtórzenie” – historia populistycznych rządów w Europie zawiera wiele przestróg, które warto mieć na uwadze.

Prezydent Petr Pavel ma spotkać się z Babišem i innymi liderami partyjnymi w niedzielę 6 października. Pavel, były oficer NATO i zwolennik prozachodniego kursu, zapowiedział już, że może odmówić mianowania ministrów, którzy popierają wystąpienie Czech z NATO lub Unii Europejskiej. To może prowadzić do konstytucyjnego kryzysu, jeśli Babiš zdecyduje się na radykalne posunięcia. Jednak niezależnie od tego, jak potoczą się negocjacje, jedno jest pewne – Czechy właśnie weszły na niepewną ścieżkę, która może zmienić nie tylko ich przyszłość, ale i równowagę sił w całej Europie Środkowej.

Źródła:

CNN
NPR
Al Jazeera
Radio Prague International
The Gateway Pundit
Prague Daily News

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Piszę odkąd wyskoczyłem z kołyski. Ale też czytam, edukuję się, poznaję, rozmawiam. Moje ulubione słowo to "merytoryczny". Oprócz zrozumienia faktów, logiki, procesów, warto też rozumieć emocje i intencje, które kryją się za wydarzeniami na świecie i decyzjami jednostek.

2 komentarze

  1. EuroObserver pisze:

    Ciekawe jak szybko Czechy mogą zmienić kurs. Jeszcze niedawno byli jednymi z największych wspierających Ukrainę, a teraz może być z tym po staremu. Zastanawia mnie czy Babiš faktycznie dogada się z tymi skrajnymi ugrupowaniami czy spróbuje stworzyć jakąś bardziej umiarkowaną koalicję. Bo jeśli wejdzie w alians z SPD, to może być naprawdę gorąco w relacjach z Brukselą.

  2. PragueWatcher pisze:

    Nie rozumiem tego porównywania wszystkich do Trumpa. Babiš ma swoją historię, swoje problemy i swój kontekst. Ale jeśli chodzi o wynik – 34,7 procent to sporo, choć nie większość. Zobaczymy jak ułoży współpracę z prezydentem Pavlem, który wydaje się być kompletnym przeciwieństwem pod względem poglądów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *