D-Day 82 lata później: ostatni weterani wrócili na plaże śmierci
6 czerwca 2026 roku, dokładnie 82 lata po jednym z największych przedsięwzięć militarnych w dziejach, plaże Normandii znów zapełniły się ludźmi. Tym razem nie żołnierzami, lecz weteranami – coraz starszymi, wielu z nich na wózkach inwalidzkich. Do Colleville-sur-Mer przybyło 29 kombatantów II wojny światowej, by wziąć udział w uroczystościach na terenie Normandy American Cemetery.
Kiedy zegar świata stanął w miejscu
Wczoraj oficjalna ceremonia odbyła się w Langrune-sur-Mer, na plaży Sword Beach – tej samej, na której 82 lata wcześniej desantowały się oddziały brytyjskie. Na uroczystość przybyli między innymi brytyjski minister obrony John Healey oraz sekretarz obrony USA Pete Hegseth. Stuletni weteran Ken Hay stanął, by wyrecytować wiersz upamiętniający poległych, trzymając przy twarzy chusteczkę – obraz, który obiegł światowe media.
Największa inwazja w historii
Operacja Overlord – D-Day oznaczał po prostu „dzień D” – była militarnym przedsięwzięciem bez precedensu. 6 czerwca 1944 roku, tuż po świcie, ponad 156 tysięcy żołnierzy sił alianckich ruszyło na pięć plaż rozłożonych na 50-kilometrowym odcinku wybrzeża Normandii. Nazwy tych plaż – Utah, Omaha, Gold, Juno i Sword – na zawsze wpisały się w historię Europy.
Operację wspierało ponad 5000 okrętów i jednostek desantowych oraz 13 000 samolotów. Już od pierwszych godzin nocy z 5 na 6 czerwca nad Normandią desantowało się ponad 23 tysiące spadochroniarzy. Ich zadaniem było zabezpieczenie flanek strefy lądowania i opanowanie kluczowych skrzyżowań dróg w głębi lądu.
Straty pierwszego dnia były ogromne. Szacuje się, że po stronie aliantów zginęło lub zostało rannych co najmniej 10 tysięcy żołnierzy, z czego 4414 poniosło śmierć – w tym 2501 Amerykanów. Najkrwawszym miejscem okazała się plaża Omaha, gdzie w ciągu kilku godzin straty (zabici i ranni) sięgały nawet 3 tysięcy żołnierzy, głównie amerykańskich.

Gra pozorów, która uratowała inwazję
Czy Operacja Overlord miała szansę powodzenia bez gigantycznej mistyfikacji przeprowadzonej miesiące wcześniej? Historycy są niemal zgodni: bez Operacji Fortitude Niemcy zdołaliby skoncentrować swoje siły właśnie tam, gdzie alianci planowali uderzyć.
W ramach Operacji Fortitude alianci stworzyli fikcyjną armię – First United States Army Group (FUSAG) – z nadmuchiwanym sprzętem i fałszywymi instalacjami. Na jej czele postawiono generała George’a Pattona, którego Niemcy uważali za najgroźniejszego ze wszystkich alianckich dowódców. Fałszywe transmisje radiowe utwierdzały Wehrmacht w przekonaniu, że główny cios padnie pod Calais.
Podstęp zadziałał znakomicie. Jeszcze przez kilka tygodni po lądowaniu Hitler był przekonany, że Normandia to dywersja, a prawdziwa inwazja wciąż nadejdzie pod Pas-de-Calais. Silna 15. Armia Niemiecka z 19 dywizjami stała bezczynnie, czekając na atak, który nigdy nie nadszedł.
Wieczór poprzedzający burzę
Wieczorem 5 czerwca 1944 roku Eisenhower pojawił się bez zapowiedzi na lotnisku Greenham Common, gdzie żołnierze 101. Dywizji Powietrznodesantowej czekali na rozkaz do skoku. Chodził między nimi, rozmawiając o wędkarstwie. Wiedział, że być może wysyła ich na śmierć. Przekazał im wówczas słowa rozkazu dziennego, które przeszły do historii: „Nie przyjmiemy niczego poza pełnym zwycięstwem”.
Tej samej nocy, w samotności, zapisał notatkę przewidzianą na wypadek klęski – biorąc całą odpowiedzialność na siebie. „Jeśli ktokolwiek ponosi za tę klęskę winę, to wyłącznie ja” – napisał Eisenhower. Ta kartka nigdy nie została publicznie odczytana. Dobry dowódca, jak mówi stara wojskowa mądrość, planuje nie tylko zwycięstwo.
Pogoda jako czynnik strategiczny
Pierwotnie D-Day wyznaczono na 5 czerwca, jednak burzliwa pogoda nad Kanałem La Manche zmusiła Eisenhowera do przełożenia inwazji o dobę. Króciutkie okno pogodowe na 6 czerwca stało się fundamentem decyzji, by mimo wszystko ruszyć naprzód. Niemcy, obserwując tę samą burzę, uznali, że inwazja jest w najbliższych dniach wykluczona.
Feldmarszałek Erwin Rommel, dowodzący obroną wybrzeża normandzkiego, wyjechał właśnie wtedy do Niemiec z okazji urodzin żony. To jeden z tych historycznych zbiegów okoliczności, które przypominają, jak wielką rolę w wielkich wydarzeniach odgrywa przypadek. I jak wiele zależy od jednej doby.
Polacy w D-Day
Często pomijany przez zachodnie media jest fakt, że w operacji normandzkiej brali udział Polacy. Lotnicy ze 131. i 133. Skrzydła Myśliwskiego Polskich Sił Zbrojnych zapewniali osłonę powietrzną nad plażami i flotą inwazyjną. Wpisuje się to w szerszy kontekst polskiego wysiłku zbrojnego na Zachodzie – od Tobruku przez Monte Cassino po właśnie Normandię.
82 lata później: ostatnia szansa na pamięć
Rok 2026 ma w sobie coś, czego nie miały poprzednie rocznice. Organizatorzy i stowarzyszenia kombatanckie podkreślają: to prawdopodobnie jedna z ostatnich ceremonii, na których będą uczestniczyć sami weterani tamtych dni. Człowiek, który miał w 1944 roku 18 lat, ma dziś ponad sto. Ich grono kurczy się z każdym rokiem.
| Rocznica | Udział weteranów |
|---|---|
| 60. (2004) | kilkaset osób |
| 70. (2014) | kilkadziesiąt osób |
| 80. (2024) | ponad 150 osób |
| 82. (2026) | 29 osób (sam cmentarz w Colleville) |
Stowarzyszenie Blesma podaje, że na terenie Wielkiej Brytanii żyje dziś tylko jeden ich członek – weteran D-Day. Organizacje kombatanckie są zgodne: właśnie teraz pałeczkę pamięci muszą przejąć kolejne pokolenia. Coraz trudniej znaleźć żywego świadka.

Dlaczego D-Day wciąż ma znaczenie
82 lata po D-Day obchody tej rocznicy to nie tylko gest wobec przeszłości. To pytanie o teraźniejszość. Na murach Brytyjskiego Pomnika Normandzkiego w Ver-sur-Mer wyryto ponad 22 tysiące nazwisk – każde z nich to historia człowieka, który nie wrócił do domu.
Na cmentarzach normandzkich spoczywa kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy alianckich z różnych krajów. Kształt polityczny i geograficzny dzisiejszej Europy jest w niemałej mierze konsekwencją tego, co stało się 6 czerwca 1944 roku. Czy Europa to pamięta? To pytanie z każdym rokiem staje się nie tylko retoryczne.
Źródła:
Stars and Stripes
Normandie Tourisme
American Battle Monuments Commission
ITV News
Imperial War Museum
Blesma
History.com
The National Archives (UK)
Britannica
National WWII Museum