Dwa lata od masakry. Czy Bliski Wschód znajdzie drogę do pokoju?

Avatar photo
3 komentarze 9 minut

Siódmy października 2025 roku – data, która dla milionów ludzi na Bliskim Wschodzie i poza nim nabrała tragicznego znaczenia. Dokładnie dwa lata temu Hamas przeprowadził bezprecedensowy atak terrorystyczny na Izrael, który zainicjował wojnę o konsekwencjach wykraczających daleko poza region. Gdy świat pogrąża się w refleksji nad tym, co wydarzyło się przez ostatnie 730 dni, w Kairze trwają intensywne negocjacje mające przynieść długo wyczekiwane zawieszenie broni. Czy tym razem jest szansa na prawdziwy przełom?

Pamięć o tragedii

Uroczystości w Tel Awiwie w Parku Yarkon zgromadziły rodziny ofiar ataku z 7 października 2023 roku. W przeciwieństwie do poprzedniego roku, nie było oficjalnych państwowych ceremonii – jest to pierwszy dzień święta Sukkot, a także nie przypada żydowska rocznica według kalendararza hebrajskiego. Rodziny wzięły sprawy w swoje ręce, organizując memoriał, który był transmitowany na żywo przez sieci telewizyjne.

Statystyki pozostają druzgocące: ponad 1200 osób zostało zabitych w ataku, 251 porwanych jako zakładnicy. Dziś, dwa lata później, 48 zakładników – żywych i zmarłych – wciąż pozostaje w Gazie. Ich rodziny nie tracą nadziei. Liran Berman, którego bracia bliźniacy Ziv i Gali zostali porwani tego feralnego dnia, mówi dla ABC News: „Spędziłem każdą chwilę od tamtej pory walcząc o ich powrót”. Jego słowa odzwierciedlają ból tysięcy rodzin, które od dwóch lat żyją w zawieszeniu między nadzieją a rozpaczą.

Bilans wojny – liczby, które wstrząsają

Izraelska odpowiedź militarna na atak Hamasu przekształciła Strefę Gazy w strefę humanitarnej katastrofy. Według Ministerstwa Zdrowia w enklawie, ponad 67 tysięcy Palestyńczyków straciło życie. Liczby związane z cierpieniem dzieci są szczególnie porażające. Ministerstwo opublikowało w zeszłym tygodniu dane pokazujące pełen obraz tragedii:

  • Co najmniej 20,179 dzieci zostało zabitych
  • Co najmniej 1,029 dzieci poniżej pierwszego roku życia straciło życie
  • Co najmniej 420 niemowląt urodziło się i zginęło w czasie wojny
  • Co najmniej 58,554 dzieci zostało osieroconych
  • Co najmniej 1,102 dzieci jest teraz po amputacjach
  • Co najmniej 914,102 zostało pozbawionych edukacji

Większość z ponad 2 milionów mieszkańców Gazy została zmuszona do opuszczenia swoich domów. Niedożywienie stało się powszechne, w niektórych częściach enklawy ogłoszono głód, a rozległe obszary zostały zamienione w ruiny. Ruqayya Abdullah Abdelalim Asaliya, przesiedlona w Gazie, mówi do CNN: „Nasze życie jest żałosne. Ledwo mamy wodę”.

Transformacja geopolityczna regionu

Profesor Fawaz Gerges z London School of Economics nie ma wątpliwości co do znaczenia ostatnich dwóch lat: „To, co wydarzyło się w ciągu ostatnich dwóch lat, jest równie ważne i transformujące jak wojny arabsko-izraelskie w 1967 i 1973 roku”. Gerges wskazuje, że Izrael, wykorzystując swoją „przeważającą twardą moc do narzucenia swojej wizji geopolitycznej”, stał się obecnie najsilniejszą potęgą w regionie.

Yossi Mekelberg z Chatham House przedstawia bardziej krytyczną perspektywę: „Izraelczycy wciąż są tam, w dniu 7 października, wciąż w traumie, wciąż w przekonaniu, że cokolwiek robią jest uzasadnione”. Ale dla Palestyńczyków i reszty świata „to, co wydarzyło się od tamtej pory, zmieniło ich perspektywę – nie co do tego, co zdarzyło się 7 października, ale jak postępują z Izraelem”. Według Mekelberga, Izrael stał się „odizolowany międzynarodowo”. I choć dodaje: „Jakkolwiek straszny był 7 października, a był straszny, nie usprawiedliwia to tego, co Izrael zrobił od tamtej pory”.

Zmiana w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi

Gerges zwraca uwagę na „radykalną zmianę w roli USA” w regionie. „Izrael teraz prowadzi od przodu, podczas gdy Stany Zjednoczone podążają za nim” – stwierdza. To odwrócenie tradycyjnej dynamiki, w której Waszyngton dyktował warunki swojemu bliskowschodniemu sojusznikowi. Donald Trump wrócił do Białego Domu z planem pokojowym dla Gazy, ale Gerges wyraża sceptycyzm co do jego szans powodzenia, mówiąc że może nie przynieść pokoju na Bliskim Wschodzie „ani nawet trwałego zawieszenia broni”.

Negocjacje w Kairze – blask nadziei czy złudne miraże?

W egipskiej stolicy trwają intensywne rozmowy mające na celu sfinalizowanie porozumienia opartego na planie Trumpa. Khalil Al-Hayya, główny negocjator Hamasu, powiedział egipskiej państwowej telewizji Al Qahera News, że zamierza prowadzić „odpowiedzialne i poważne” dyskusje. Al-Hayya potwierdził swoje zaangażowanie w „realizację celów i aspiracji naszego ludu dotyczących stabilności, wolności, utworzenia państwa i samostanowienia”.

Ze strony izraelskiej negocjacje prowadzi Ron Dermer, minister spraw strategicznych, który jest kluczowym łącznikiem Netanjahu zarówno z administracją Trumpa, jak i państwami arabskimi. Dermer został wyznaczony na to stanowisko w lutym 2025 roku, po tym jak Netanjahu zdymisjonował szefów Mossadu i Shin Bet, którzy nadzorowali poprzednie układy o zakładnikach w listopadzie 2023 i styczniu 2025. Od jego nominacji nie osiągnięto jednak żadnego nowego porozumienia z Hamasem, a tylko jeden zakładnik został uwolniony w oddzielnym porozumieniu między USA a Hamasem.

Międzynarodowe reakcje – protesty i polaryzacja

Rocznica wywołała falę demonstracji na całym świecie. W Londynie odbyły się co najmniej dwa oddzielne propalestynskie wiece, w tym „międzyuniwersytecki marsz” organizowany przez propalestynskie grupy studenckie. Studenci określili swoją manifestację jako „odmowę normalizowania, ignorowania lub wymazywania ludobójstwa”. Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer nazwał protesty studenckie „niebrytyjskimi”, pisząc w artykule w The Times: „To nie jest tym, kim jesteśmy jako kraj. To niebrytyjskie mieć tak mały szacunek dla innych”.

W Sydney australijska ABC pokazała niewielki wiec propalestynski. Prawniczka Ramia Abdo Sultan mówiła do tłumu: „Siódmy października nie wydarzył się znikąd. To kulminacja 77 lat pozbawienia majątku, oblężenia, dehumanizacji i ucisku”. Polaryzacja opinii publicznej na całym świecie odzwierciedla głęboki podział w postrzeganiu konfliktu – czy 7 października to data tragedii dla Izraela, czy początek jeszcze większej tragedii dla Palestyńczyków?

Hamas i jego narracja – „chwalebny dzień sukcesu”

W oświadczeniu wydanym w rocznicę, Hamas nazwał 7 października „chwalebnym dniem sukcesu”. Ta retoryka stoi w rażącej sprzeczności z międzynarodowym potępieniem ataku jako aktu terroryzmu. Grupa palestynska nie wykazuje oznak żalu ani refleksji nad konsekwencjami swoich działań. Ta nieustępliwość w narracji utrudnia jakiekolwiek próby pojednania i pokazuje, jak daleko strony konfliktu są od wspólnego języka, nie mówiąc już o wspólnym rozwiązaniu.

Kibuc Be’eri – cicha pamięć

Zaledwie pięć kilometrów od granicy z Gazą leży kibuc Be’eri – miejsce, które najbardziej ucierpiało podczas ataku. W tej społeczności 102 osoby zostały zabite, a ponad 30 porwanych. Dziś na ulicach Be’eri panuje cisza. Jedyne dźwięki to brzęk narzędzi budowlanych – znak, że niektóre rodziny zdecydowały się odbudować swoje życie w tym miejscu. Ale większość ze 125 zniszczonych i uszkodzonych domów pozostaje nietknięta, zatrzymana w czasie przez ostatnie 730 dni. To żywe muzeum traumy, przypomnienie o tym, że dla wielu ofiar czas zatrzymał się właśnie tamtego poranka.

Wpływ na prawo międzynarodowe

Stephen Walt z Harvardu zwraca uwagę na długoterminowy wpływ tej wojny na międzynarodowy porządek prawny: „Prawo międzynarodowe było atakowane z wielu stron jeszcze przed 7 października”. Wojna w Ukrainie i działania USA w ramach wojny z terroryzmem już osłabiły system. „Ale wiele zależy od tego, czy sprawcy tych okropnych czynów zostaną kiedykolwiek pociągnięci do odpowiedzialności”. Walt ostrzega, że jeśli izraelscy urzędnicy odpowiedzialni za zbrodnie wojenne czy ludobójstwo nie zostaną rozliczeni, „będziemy przechodzić w znacznie bardziej bezprawny świat”.

Komitet ONZ ds. Śledczych określił w swoim raporcie to, co dzieje się w Gazie, jako ludobójstwo. Tymczasem Izrael i Stany Zjednoczone wielokrotnie określały ONZ mianem instytucji antysemickiej. Dysfunkcja Organizacji Narodów Zjednoczonych, choć poprzedzała 7 października, stała się jeszcze bardziej widoczna w obliczu niezdolności do powstrzymania cierpienia w Gazie.

Izolacja Izraela na arenie międzynarodowej

Mekelberg zauważa fundamentalną zmianę w postrzeganiu Izraela: choć początkowo większość krajów argumentowała, że Izrael ma pełne prawo się bronić, dziś większość z tych samych krajów twierdzi, że Izrael posunął się za daleko. Nie tylko w Gazie, ale także z atakami transgranicznymi – ostatnio w Katarze, za co premier Netanjahu oficjalnie przeprosił. Ta dyplomatyczna izolacja może mieć długofalowe konsekwencje dla pozycji Izraela w świecie.

Kibutz, w którym zatrzymał się czas

Izraelski żołnierz oddaje hołd ofiarom przed miejscem pamięci festiwalu Nova – imprezy muzycznej, która stała się miejscem masakry. To tam zginęły setki młodych ludzi, którzy przyszli świętować życie i muzykę. Dziś to miejsce jest symbolem niewinności straconej, marzeń przerwanych, życia, które nigdy nie będzie takie samo. Dla wielu Izraelczyków czas zatrzymał się dokładnie w tym momencie – i jak zauważa Mekelberg, „Izraelczycy wciąż są tam, 7 października, wciąż w traumie”.

Przyszłość – między nadzieją a rezygnacją

Czy plan Trumpa może przynieść prawdziwy pokój? Czy negocjacje w Kairze zakończą się sukcesem? Czy 48 pozostałych zakładników wróci do domów? Pytania te nurtują nie tylko rodziny ofiar, ale całą społeczność międzynarodową. Gerges wyraża wątpliwości, czy plan może przynieść „nawet trwałe zawieszenie broni”. Historia negocjacji bliskowschodnich pokazuje, że droga od zawieszenia broni do trwałego pokoju jest niezwykle długa i pełna przeszkód.

Albert Einstein powiedział kiedyś: „Pokój nie może być utrzymany siłą. Można go osiągnąć jedynie przez zrozumienie”. Po dwóch latach wojny, dziesiątkach tysięcy ofiar i zniszczonych życiach, to zrozumienie wydaje się być dalsze niż kiedykolwiek. Ale właśnie w takich momentach, gdy wszystko wydaje się stracone, potrzeba największej determinacji, by znaleźć drogę do dialogu. Pytanie brzmi: czy liderzy po obu stronach są gotowi na ten krok?

Źródła:

CNN
NBC News
ABC News
Times of Israel
PBS News
Al Jazeera
Foreign Policy
Chatham House

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Piszę odkąd wyskoczyłem z kołyski. Ale też czytam, edukuję się, poznaję, rozmawiam. Moje ulubione słowo to "merytoryczny". Oprócz zrozumienia faktów, logiki, procesów, warto też rozumieć emocje i intencje, które kryją się za wydarzeniami na świecie i decyzjami jednostek.

3 komentarze

  1. Obserwator_2025 pisze:

    Przeczytałem cały artykuł i muszę przyznać, że pokazuje on kompleksowość sytuacji z różnych perspektyw. Te liczby dotyczące dzieci są po prostu druzgocące. Niezależnie od tego, jakie są czyjeś polityczne poglądy na ten konflikt, cierpienie cywilów po obu stronach jest nie do zaakceptowania. Zastanawia mnie czy te rozmowy w Kairze faktycznie mogą przynieść jakiś przełom, czy to kolejne puste obietnice. Bo jeśli przez dwa lata nie udało się nic załatwić, to skąd nagle ma się wziąć ten przełom.

  2. MiddleEastWatcher pisze:

    Co mnie uderza w tym artykule to jak bardzo strony są od siebie odległe nie tylko w działaniach, ale nawet w podstawowej narracji. Hamas nazywa to „chwalebnym dniem sukcesu”, podczas gdy dla Izraela to trauma, która sparaliżowała całe społeczeństwo. Jak w ogóle szukać wspólnego języka gdy obie strony żyją w kompletnie innych rzeczywistościach. I ta izolacja Izraela na arenie międzynarodowej też jest faktem, nawet kraje które początkowo popierały akcje wojskowe teraz mówią że poszło za daleko.

  3. adam_k pisze:

    48 zakładników wciąż w niewoli. Dwa lata. Trudno sobie wyobrazić przez co przechodzą ich rodziny. Ale z drugiej strony te statystyki z Gazy pokazują skalę destrukcji która jest trudna do pojęcia. Całe pokolenie dzieci dorastające w tym koszmarze. Nie wiem jak ma się skończyć ten konflikt, ale wiem że każdy kolejny dzień to więcej cierpienia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *