Handel w UE spada pierwszy raz od lat. Lagarde: To nasza wina

Avatar photo
0 komentarzy 3 minuty

Niepokojące dane z Brukseli

Komisja Europejska przygotowała raport, który może wprawić w zakłopotanie nie tylko urzędników, ale całą wspólnotę. Według projektu rocznego raportu o jednolitym rynku handel wewnątrz Unii Europejskiej spadł z 23,5 procent PKB w 2023 roku do 22 procent w roku 2024.

To pierwszy spadek rok do roku od 2016 roku, jeśli nie liczyć pandemicznego chaosu w 2020 roku. Liczby te nie pozostawiają złudzeń – coś w sercu europejskiego projektu ekonomicznego działa nieprawidłowo. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w UE spadły o 22 procent w ciągu ostatnich pięciu lat.

Dane potwierdzają ostrzeżenia Christine Lagarde, szefowej Europejskiego Banku Centralnego, która od miesięcy alarmuje, że europejski rynek wewnętrzny „stanął w miejscu”. Czas potrzebny na opracowanie unijnych norm wydłużył się z 3,2 roku do czterech lat.

Samozadane cła wewnątrz Wspólnoty

Najbardziej alarmujące są szacunki EBC dotyczące kosztów wewnętrznych barier. Według analiz banku centralnego obecne przeszkody w handlu wewnątrzunijnym odpowiadają taryfom celnym na poziomie 110 procent dla usług i 60 procent dla towarów. „Mamy specjalny talent do robienia sobie tego samego” – stwierdziła Lagarde w grudniowym wywiadzie dla Financial Times.

Przyczyny tego stanu rzeczy leżą w rozdrobnieniu prawnym między państwami członkowskimi. Jak bezpośrednio wskazuje raport Komisji, „pofragmentowane krajowe przepisy prawne nadal sprawiają, że zakładanie i prowadzenie działalności gospodarczej w całej UE jest złożone i kosztowne”.

Wskaźnik20232024Zmiana
Handel wewnątrzunijny (% PKB)23,5%22%-1,5 p.p.
Czas zatwierdzania norm UE3,2 roku4 lata+0,8 roku
BIZ w UE (zmiana 5-letnia)-22%

Czy Europa potrafi się obudzić

Problem nie polega na braku diagnozy czy pomysłów na reformy. EBC szacuje, że eliminacja wewnętrznych barier mogłaby dodać co najmniej jeden punkt procentowy do rocznego wzrostu PKB. Lagarde wskazuje na Holandię jako wzór – gdyby wszystkie kraje UE obniżyły swoje bariery do poziomu holenderskiego, przeszkody mogłyby spaść o około osiem punktów procentowych.

Główny problem tkwi w tym, co Lagarde nazywa „pozłacaniem” unijnych przepisów. „Każdy chce dodatkowo upiększyć, pozłocić i zrobić tylko trochę więcej” – mówiła, nawiązując do tendencji władz krajowych do dodawania kolejnych warstw regulacji. BusinessEurope wprost przyznaje, że członkowie uważają „eksport na rynki pozaunijne za bardziej atrakcyjny niż handel w ramach jednolitego rynku”.

Joachim Nagel, prezes Bundesbanku, podchodzi do sytuacji z większą ostrożnością. Podczas listopadowego kongresu w Frankfurcie zauważył, że Europa wprawdzie pozostaje w tyle pod względem produktywności, ale „poziom życia Europy w porównaniu do USA rozwinął się mniej źle” niż się powszechnie uważa.

Cicha erozja wzrostu gospodarczego

Niebezpieczeństwo nie polega na spektakularnej katastrofie, lecz na powolnym pogrążaniu się w przeciętności. Wewnętrzne bariery podkopują wzrost w sposób niezauważalny, a każdy kolejny wstrząs popycha gospodarkę na nieco niższą trajektorię rozwoju.

Lagarde ostrzega: „Kolejne sześć lat bezczynności i utraconego wzrostu byłoby nie tylko rozczarowujące. Byłoby to nieodpowiedzialne”. Raport Komisji stara się zachować optymizm: „Jednolity rynek to nasz najlepszy atut w przeciwdziałaniu zewnętrznej presji”. Czy jednak politycy potrafią przekształcić słowa w czyny?

Europa ma talenty, ma innowatorów, ma kapitał. Czy znajdzie też determinację, by zburzyć mury, które sama sobie zbudowała?

Źródła:

Financial Times
European Commission
European Central Bank
Euronews
EU Perspectives
BusinessEurope

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Piszę odkąd wyskoczyłem z kołyski. Ale też czytam, edukuję się, poznaję, rozmawiam. Moje ulubione słowo to "merytoryczny". Oprócz zrozumienia faktów, logiki, procesów, warto też rozumieć emocje i intencje, które kryją się za wydarzeniami na świecie i decyzjami jednostek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *