Michael Jackson na wielkim ekranie: czy biopic mówi całą prawdę?

Avatar photo
0 komentarzy 4 minuty

Kasowy start i rekordowy zwiastun

Film „Michael”, biograficzna produkcja poświęcona życiu Michaela Jacksona, trafił na ekrany kin 24 kwietnia 2026 roku w Stanach Zjednoczonych. Budżet wyniósł 155 milionów dolarów, a projekt realizowany był przez wytwórnię Lionsgate. Zanim film pojawił się w kinach, jego zwiastun ustanowił rekord – w ciągu 24 godzin obejrzano go ponad 116 milionów razy, pokonując każdą dotychczasową produkcję muzyczno-biograficzną.

Do 26 kwietnia – zaledwie dwa dni po premierze w USA – film zarobił łącznie ponad 217 milionów dolarów na całym świecie. Stało się to możliwe między innymi dzięki wcześniejszemu otwarciu w Europie, gdzie premiera odbyła się 22 kwietnia. Produkcja zajęła tym samym miejsce wśród sześciu najwyżej zarabiających filmów 2026 roku, a eksperci branżowi szacują, że wyniki kasowe będą nadal rosły.

Kto gra Króla Popu?

W roli tytułowej zadebiutował Jaafar Jackson – bratanek Michaela i syn Jermaine’a Jacksona. To zadanie niemal niemożliwe do spełnienia: odegrać kogoś, kto jest bliską rodziną aktora, a zarazem jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii muzyki popularnej. Krytycy przyznali jednak, że Jaafar podołał wyzwaniu przynajmniej pod względem fizycznym – wokalnym i ruchowym.

Owen Gleiberman z magazynu „Variety” ocenił, że Jaafar „perfekcyjnie opanował głos, elektryzujące ruchy sceniczne i to charakterystyczne połączenie delikatności ze stalową determinacją, które czyniło z Michaela to, kim był”. Pochlebnie recenzenci ocenili też debiutanta Juliana Krue Valdiego, odtwarzającego małego Michaela w scenach z okresu Jackson 5.

Krytycy kontra widzowie

Ogólna ocena profesjonalnych krytyków jest jednak bezlitosna. Na platformie Rotten Tomatoes produkcja zebrała zaledwie 38 procent pozytywnych recenzji. Dominującym zarzutem jest celowe „ugrzecznienie” – czyli pominięcie najtrudniejszych wątków z życia artysty. Nicholas Barber z BBC News wystawił produkcji najniższą ocenę, nazywając ją „nijakim i ledwie kompetentnym filmem z pasma popołudniowej telewizji”.

Z kolei widzowie reagują zupełnie inaczej – ten sam serwis notuje 96 procent pozytywnych ocen od publiczności. Przepaść między tymi wynikami rzadko bywa tak głęboka. Zbliżone zjawisko wystąpiło przy okazji biopicu „Elvis” Baza Luhrmanna z 2022 roku, który mimo mieszanych opinii krytyków zdobył osiem nominacji do Oscara. Czy widownia i środowisko filmowe żyją w dwóch równoległych światach?

FilmRokOcena krytyków (RT)Ocena widzów (RT)
Bohemian Rhapsody201861%85%
Elvis202277%94%
Michael202638%96%

Przemilczane oskarżenia i prawny kompromis

W trakcie produkcji okazało się, że jeden z wcześniejszych ugodowych dokumentów prawnych zawiera klauzulę zakazującą wzmiankowania o zarzutach dotyczących molestowania dzieci z 1993 roku. Na skutek tego odkrycia scenariusz musiał zostać gruntownie przerobiony: trzeci akt przepisano, a w czerwcu 2025 roku przeprowadzono dodatkowe zdjęcia.

Film kończy się na 1988 roku – tuż po trasie koncertowej „Bad” – i nie odnosi się do żadnych zarzutów stawianych Jacksonowi w późniejszych latach. Autoryzowało go sześcioro członków rodziny artysty, pełniących funkcje producentów wykonawczych. Krytycy wskazują, że taki układ sprawił, iż produkcja stała się w istocie narzędziem budowania wizerunku, a nie rzetelną biografią.

Biopic jako lustro swoich czasów

Zjawisko to nie jest nowe. Biopic o Freddiem Mercurym – „Bohemian Rhapsody” z 2018 roku – był krytykowany za bagatelizowanie biseksualności wokalisty, a mimo to zdobył cztery Oscary. Baz Luhrmann w filmie „Elvis” pominął fakt, że Presley związał się z Priscillą Beaulieu, gdy ta miała zaledwie czternaście lat. Autoryzowane biografie – niezależnie od medium – zdają się z zasady omijać to, co mogłoby zaciemnić legendę.

Czy kino może w ogóle rzetelnie portretować artystów, jeśli dostęp do ich spuścizny kontroluje rodzina lub fundacja? To pytanie, które po premierze „Michaela” powraca z nową siłą. Produkcja Fuqui bije rekordy kasowe, promuje katalog muzyczny Jacksona i wygeneruje zainteresowanie kolejnymi wydaniami – co w istocie było jednym z kluczowych celów całego przedsięwzięcia.

Źródła:

Wikipedia
Variety
BBC News
RogerEbert.com
Slate

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Kiedy zaczynam pisać, wtedy czuję, że żyję. Ukończyłam polonistykę i dziennikarstwo, na obu kierunkach uzyskałam tytuł magistra. Przez dwa lata studiowałam też kulturoznawstwo. Staram się kierować dewizą "faktom na usługach, opinii w ryzach" - zgodnie z zasadami Ryszarda Kapuścińskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *