Minister wściekły, szef SOP na urlopie. Co dzieje się w rządzie
Kryzys w elitarnej formacji
Sprawa kradzieży samochodu rodziny premiera Donalda Tuska wywołała prawdziwe trzęsienie ziemi w Służbie Ochrony Państwa. Według ustaleń Radia Eska oraz „Super Expressu”, z zajmowanych stanowisk zostali odwołani dyrektor i wicedyrektor biura ochrony szefa rządu. Szef SOP generał brygady Radosław Jaworski został natomiast wysłany na półroczny przymusowy urlop.
Incydent miał miejsce w nocy z dziewiątego na dziesiąty września, kiedy luksusowy Lexus rodziny premiera zniknął spod domu w Sopocie, zaledwie dwieście metrów od chronionej przez SOP posesji. Auto odnaleziono kilka godzin później na parkingu w Gdańsku. Po czterech dniach funkcjonariusze zatrzymali sprawcę – czterdziestojed
noletniego recydywistę Łukasza W., który planował ucieczkę do Bułgarii. Jednak sama kradzież to dopiero początek kryzysu.
Ministerstwo żąda wyjaśnień
Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Karolina Gałecka przekazała, że w resorcie nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje dotyczące konsekwencji. Minister Marcin Kierwiński zwrócił się do SOP o szczegółowy raport na temat całego zdarzenia. Potwierdziła jednak, że szef Służby Ochrony Państwa wyciągnął już wstępne konsekwencje wobec dyrekcji biura ochrony premiera.
Czy ta sytuacja mogła w ogóle mieć miejsce przy prawidłowym funkcjonowaniu służb? Eksperci ds. bezpieczeństwa nie mają wątpliwości – mowa tu o fundamentalnych niedociągnięciach. Samochody osób na najwyższych stanowiskach państwowych powinny być objęte szczególnymi procedurami ochronnymi, obejmującymi nie tylko monitoring, ale również regularne kontrole pirotechniczne i sprawdzanie pod kątem lokalizatorów czy podsłuchów.
Bezprecedensowe decyzje
| Stanowisko | Konsekwencje |
|---|---|
| Dyrektor biura ochrony premiera | Zwolniony ze stanowiska |
| Wicedyrektor biura ochrony premiera | Zwolniony ze stanowiska |
| Szef SOP gen. brygady Radosław Jaworski | Półroczny przymusowy urlop |
| Rodzina premiera | Objęta pełną ochroną |
Bezprecedensowe decyzje kadrowe, które zapadły w Służbie Ochrony Państwa, świadczą o skali oburzenia na szczytach władzy. Cała rodzina szefa rządu została objęta całodobową ochroną – decyzja bez precedensu, która sama w sobie mówi wiele o wadze sytuacji. Jak zauważają funkcjonariusze SOP, dotychczas nie zdarzało się, aby służba objęła ochroną członków rodziny najważniejszych osób w państwie, gdyż tego typu sprawy tradycyjnie należały do kompetencji policji.
Premier Donald Tusk podczas czwartkowego briefingu odniósł się do medialnych doniesień. „Nie zajmuję się oceną działania służb. Ja nie narzekam w żaden sposób na ochronę” – powiedział szef rządu, dodając zaskakująco: „Służba Ochrony Państwa staje na głowie czasami. Ja się czuję za bardzo ochroniony, a nie za mało ochroniony”.
Polityczne konsekwencje afery
Problem ze zwolnieniem generała Jaworskiego, mianowanego na stanowisko w 2022 roku za rządów Prawa i Sprawiedliwości, ma jednak dodatkowy wymiar polityczny. Jego odwołanie wymagałoby zgody nie tylko premiera i ministra MSWiA, ale także prezydenta Karola Nawrockiego. Kancelaria Prezydenta już teraz jasno dała do zrozumienia, że nie poprze takiej zmiany. Dlatego wybrano rozwiązanie kompromisowe – przymusowy urlop, który pozwala tymczasowo odsunąć generała od obowiązków bez formalnego odwołania.
Czy system ochrony najważniejszych osób w państwie rzeczywiście działa prawidłowo? Jak zauważył kiedyś Theodore Roosevelt: „W każdej pozycji zaufania publicznego należy wykluczyć ludzi, którzy nie spełniają standardów”. Pytanie, które teraz nurtuje opinię publiczną, brzmi: ile jeszcze wpadek musi się zdarzyć, zanim naprawdę gruntownie zreformujemy SOP?
Ta afera z pewnością na długo wpisze się w historię Służby Ochrony Państwa jako punkt zwrotny w dyskusji o skuteczności i potrzebie reform polskich służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo najważniejszych osób w kraju. Pozostaje mieć nadzieję, że wyciągnięte wnioski przełożą się na realne wzmocnienie procedur bezpieczeństwa, a zaufanie obywateli do instytucji państwowych zostanie odbudowane.
Źródła:
TVN24
Radio Eska
Super Express
Rzeczpospolita
Polsat News
WP.pl
3 komentarze
No i mamy aferkę. Auto premiera ukradzione dwieście metrów od domu, a SOP podobno wszystko miało pod kontrolą. Może zamiast na urlop to od razu zwolnienia za takie wpadki.
Przecież premier sam powiedział, że czuje się za bardzo ochroniony, więc może trochę przesadzasz z tymi zwolnieniami. Ja bym się bardziej martwiła tym recydywistą, który planował ucieczkę do Bułgarii, niż tym że szef SOP idzie na urlop.
Cała ta sytuacja pokazuje że coś jest mocno nie tak w procedurach ochrony. Samochód rodziny premiera powinien mieć monitoring i pełne zabezpieczenia, a tymczasem złodziej spokojnie sobie zabrał auto jak zwykłego Kowalskiego.