Netanjahu traci większość, ale nie władzę. Izrael w politycznym pacie

Avatar photo
0 komentarzy 9 minut

Izraelskie wybory parlamentarne miały być referendum w sprawie Benjamina Netanjahu. Przyniosły wynik, który znacznie utrudnia utworzenie nowego rządu. Według częściowych wyników z czwartku rano, po przeliczeniu około 91 proc. głosów, blok premiera ma 53 mandaty w 120-osobowym Knesecie, a obóz opozycji pod wodzą Gadiego Eisenkota – 48. Do większości potrzeba 61. Języczkiem u wagi stały się partie arabskie, które mogą liczyć na rekordowe 19 miejsc.

Wtorkowe głosowanie było pierwszym od ataku Hamasu z 7 października 2023 roku. Frekwencja wyniosła 77,7 proc. To najwięcej od 1999 roku i ponad 7 punktów procentowych więcej niż w 2022 roku. W czwartek komisja wyborcza liczy jeszcze 430–480 tys. głosów z podwójnych kopert, oddanych głównie przez żołnierzy. Według analityków mogą one przesunąć mandat lub dwa między partiami, ale raczej nie zmienią układu sił. Oficjalne wyniki mają zostać ogłoszone 4 listopada.

Kto ile zdobył

Najsilniejszą partią pozostaje Likud, choć prognozowane 26 mandatów oznacza wyraźnie słabszy wynik niż w 2022 roku, gdy zdobył 32. Blok Netanjahu może liczyć na 53 miejsca, czyli o 11 mniej niż w wyborach w 2022 roku i o 15 mniej, niż liczył w ustępującym Knesecie. Drugi jest Jaszar Eisenkota z 21 mandatami. Zaledwie 12 miejsc przypadło wspólnej liście Naftalego Bennetta i Jaira Lapida, czyli połowa tego, co cztery lata temu zdobyła sama partia Lapida.

Poniższy podział to wciąż prognoza. Ostatni mandat waży się między partiami arabskimi i zależy od około 1200 głosów, dlatego w czwartek rano źródła podawały podział 12–7 albo 11–8. Dzięki umowie o podziale nadwyżek obie partie mają razem 19 miejsc bez względu na rozstrzygnięcie:

PartiaMandatyObóz
Likud26blok Netanjahu
Jaszar21opozycja
Be-Jachad (Bennett i Lapid)12opozycja
Zjednoczona Lista11–12partie arabskie
Demokraci8opozycja
Raam7–8partie arabskie
Szas7blok Netanjahu
Zjednoczony Judaizm Tory7blok Netanjahu
Żydowska Siła7blok Netanjahu
Nasz Dom Izrael7opozycja
Religijny Syjonizm6blok Netanjahu
Łącznie12053 / 48 / 19

Kim jest Gadi Eisenkot?

Główny rywal Netanjahu to były szef sztabu generalnego armii, który kierował nią w latach 2015–2019. Po ataku Hamasu zasiadał jako obserwator w gabinecie wojennym, a w grudniu 2023 roku w Strefie Gazy zginął jego 25-letni syn Gal. Z rządu odszedł po ośmiu miesiącach, tłumacząc, że stracił zaufanie do premiera. Partię Jaszar założył nieco ponad rok temu.

Noc dwóch zwycięzców

Wtorkowa noc wyborcza przypominała dzielenie skóry na niedźwiedziu: obie strony ogłaszały zwycięstwo, zanim poznano wyniki. Pierwsze sondaże exit poll dawały blokowi Eisenkota przewagę dwóch–trzech mandatów i były generał już po północy mówił zwolennikom: „Przeszliśmy do historii”. Przekonywał, że społeczeństwo wybrało zmianę, i wezwał Netanjahu do ustąpienia.

Premier odpowiedział tym samym. Wystąpił przed zwolennikami, ogłaszając zwycięstwo i podkreślając, że Likud jest największą partią, a jego obóz zdobył zdecydowaną większość wśród syjonistycznych wyborców. Zaapelował też: „Syjonistyczna większość musi się opamiętać i zjednoczyć. Tylko w ten sposób możemy zagwarantować przyszłość Izraela”. Itamarowi Ben Gwirowi i Becalelowi Smotriczowi zapewnił, że zostają razem.

Czy można jednocześnie wygrać i przegrać wybory? Właśnie w takiej sytuacji znalazł się Netanjahu. Kieruje największą partią, a wraz z postępem liczenia głosów jego blok wysunął się na prowadzenie. Zarazem stracił większość, na której opierał rząd od 2022 roku.

Rekordowa mobilizacja wyborców arabskich

Największą niespodzianką jest wynik partii arabskich. Zjednoczona Lista, sojusz ugrupowań Hadasz, Ta’al i Balad, oraz Raam Mansura Abbasa mogą liczyć łącznie na 19 mandatów. W ustępującym Knesecie miały 10, a dotychczasowy rekord wynosił 15 i pochodził z 2020 roku. Stoi za tym skok frekwencji wśród arabskich obywateli, którzy stanowią około 21 proc. mieszkańców Izraela. Według szacunków izraelskich mediów w społeczności arabskiej sięgnęła ona około 80 proc.

Skalę zmiany pokazują dane portalu Ynet. Dla 2026 roku to odczyty z godziny 20:00, dwie godziny przed zamknięciem lokali, więc ostateczna frekwencja była jeszcze wyższa. Dla 2022 roku podano wynik końcowy:

Miejscowość2022 (końcowa)2026 (godz. 20:00)
Umm al-Fahm38,3 proc.70,1 proc.
Nazaret48,3 proc.70,0 proc.
Tajbe57,7 proc.74,3 proc.
Rahat60,6 proc.79,8 proc.
Sachnin68,4 proc.83,5 proc.

Netanjahu zareagował na tę mobilizację w dobrze znany sposób. W dniu głosowania ostrzegał, że jeśli prawica się nie obudzi, skończy z rządem Mansura Abbasa i Ahmada Tibiego, i zwracał uwagę na długie kolejki przed lokalami w arabskich miejscowościach. Abbas odpowiedział, że premier kłamie i podżega przeciwko Raamowi, by straszeniem zmobilizować prawicowy elektorat.

To niemal powtórka z 17 marca 2015 roku, gdy Netanjahu alarmował w nagraniu na Facebooku, że rządy prawicy są zagrożone, bo arabscy wyborcy tłumnie idą do urn. Wygrał wtedy, a sześć dni później przeprosił arabskich obywateli. Tym razem podobny apel nie dał jego obozowi większości.

Po wyborach Likud poszedł dalej i oskarżył partie arabskie o „kradzież” wyborów, mówiąc o przekupstwie, zastraszaniu i fałszerstwach. W czwartek policja oświadczyła, że nie ma śledczych ani wywiadowczych dowodów potwierdzających te zarzuty. Przewodniczący komisji wyborczej, sędzia Noam Sohlberg, poprosił jednak szefa Szin Bet o zbadanie podejrzeń, że na wybory próbowano wpłynąć pieniędzmi z zagranicy, m.in. przez finansowanie mobilizacji wyborców arabskich. Zastrzegł, że nie może poręczyć za charakter tych podejrzeń.

Arytmetyka, która się nie domyka

Teoretycznie rachunek opozycji jest prosty. Obóz Eisenkota ma 48 mandatów, partie arabskie 19, co razem daje 67, czyli wyraźnie ponad próg większości. Lider Demokratów Jair Golan liczył tak już w środę, gdy cząstkowe wyniki były mniej korzystne dla opozycji: „Netanjahu przegrał. Umiem liczyć do 120. Sześćdziesiąt pięć to więcej niż pięćdziesiąt pięć”. Wzywa do utworzenia rządu zmiany z udziałem partii arabskich.

Lider Zjednoczonej Listy Jusuf Dżabarin zapowiada, że jego ugrupowanie jest gotowe utorować drogę do odsunięcia rządu Netanjahu, Ben Gwira i Smotricza. Problem w tym, że takiego rachunku nie chce sam Eisenkot. Zapowiada „syjonistyczny rząd” z powszechną służbą narodową i w październikowym wywiadzie dla The Times of Israel mówił wprost, że nie chce poparcia partii arabskich.

Rządu mniejszościowego opartego na ich głosach nie chce także Netanjahu, a Zjednoczona Lista i tak nie zamierza wchodzić do koalicji. Mogłaby jedynie poprzeć gabinet z zewnątrz. Współpraca z partią arabską nie byłaby nowością. W 2021 roku Raam został pierwszą niezależną partią arabską w koalicji rządowej, współtworząc gabinet Bennetta i Lapida, który rozpadł się po mniej więcej roku.

Pat, który sprzyja urzędującemu premierowi

W szachach pat kończy partię remisem: żadna ze stron nie wygrywa, a figury zostają tam, gdzie stały. W izraelskiej polityce taki remis sprzyja temu, kto już zajmuje najważniejsze pole. Netanjahu, najdłużej urzędujący premier w historii kraju, pozostaje szefem rządu przejściowego aż do zaprzysiężenia nowego gabinetu. Taki rząd zachowuje te same formalne uprawnienia co zwykły, choć oczekuje się od niego powściągliwości przy kluczowych decyzjach.

Netanjahu ma też poparcie Donalda Trumpa. Dziewięć dni przed wyborami amerykański prezydent ostrzegał, że jeśli Izraelczycy wybiorą kogoś innego, Ameryka będzie musiała sama zająć się Iranem, a on nie jest do tego skłonny.

Co dalej z rządem

Kiedy poznamy oficjalne wyniki?

Komisja wyborcza ma ogłosić oficjalne wyniki 4 listopada. Potem prezydent Icchak Herzog przeprowadzi konsultacje z ugrupowaniami i w ciągu siedmiu dni powierzy misję tworzenia rządu wybranemu posłowi. Kandydat ma na to 28 dni, a prezydent może przedłużyć ten termin łącznie o najwyżej 14 dni. Herzog już zaapelował do partii, by uniknąć kolejnych wyborów i podejść do rozmów z otwartym umysłem.

Jeśli pierwsza próba zawiedzie, prezydent może powierzyć misję kolejnemu posłowi, który dostanie 28 dni bez możliwości przedłużenia, albo uznać, że nie widzi szans na rząd. Wtedy, podobnie jak po porażce drugiego kandydata, większość posłów ma 21 dni na wskazanie własnego kandydata, a ten dostaje 14 dni na zbudowanie koalicji. Gdy wszystkie próby zawiodą, Kneset zostanie rozwiązany, a nowe wybory odbędą się w ciągu 90 dni.

Czy Izrael czekają kolejne wybory?

Na razie żadna ze stron nie ma gotowej większości, a każda z możliwych dróg wiąże się z poważnymi trudnościami. W powyborczych analizach najczęściej pojawiają się trzy scenariusze, choć żaden z nich nie wydaje się dziś przesądzony:

  • Rząd jedności Likudu i Jaszaru. Analitycy uważają go za możliwy, ale dalece niepewny. Eisenkot odrzuca jednak służbę pod Netanjahu, także w rotacji.
  • Rząd zmiany wspierany przez partie arabskie. Matematycznie ma większość, lecz sprzeciwia się mu sam Eisenkot, a otwarcie popierają go głównie Demokraci.
  • Kolejne wybory. Gdyby rozmowy utknęły, Izraelczycy mogliby wrócić do urn w przyszłym roku. To scenariusz dobrze im znany, bo w latach 2019–2022 głosowali pięć razy.

Wynik, na który patrzy też Europa

Od składu przyszłego rządu zależy też, jak Izrael będzie rozmawiał z Europą. We wrześniu Polska znalazła się wśród 12 państw, które zapowiedziały ograniczenia w handlu z izraelskimi osiedlami na Zachodnim Brzegu albo zadeklarowały ich rozważenie. Herzog ostrzegał wtedy, że zapowiadane sankcje byłyby ingerencją w zbliżające się wybory.

Jak głosi powiedzenie przypisywane Dawidowi Ben Gurionowi, w Izraelu, aby być realistą, trzeba wierzyć w cuda. Po wtorkowym głosowaniu realizm podpowiada jedno: ani Netanjahu, ani Eisenkot nie ma dziś większości, a każda droga do niej wymaga kompromisu, który przed wyborami ktoś wykluczał. Kto pierwszy się na niego zdobędzie, ten zdecyduje, czy Izrael wyjdzie z pata, czy wróci do serii wyborów sprzed kilku lat.

Źródła:

  • The Times of Israel
  • Ynetnews
  • The Jerusalem Post
  • i24NEWS
  • Israel National News
  • The Media Line
  • Al Jazeera
  • Axios
  • Associated Press
  • Reuters
  • Al-Monitor
  • Dawn
  • Jewish News
  • St. Louis Jewish Light
  • Jewish Virtual Library
  • Rzeczpospolita

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Kiedy zaczynam pisać, wtedy czuję, że żyję. Ukończyłam polonistykę i dziennikarstwo, na obu kierunkach uzyskałam tytuł magistra. Przez dwa lata studiowałam też kulturoznawstwo. Staram się kierować dewizą "faktom na usługach, opinii w ryzach" - zgodnie z zasadami Ryszarda Kapuścińskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *