Powrót do korzeni czy krok w tył? Bilans reformy edukacyjnej PiS po siedmiu latach
We wrześniu 2017 roku polskie szkoły przeszły prawdziwą rewolucję. Reforma edukacyjna przeprowadzona przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, której głównym elementem była likwidacja gimnazjów, okazała się jedną z najbardziej kontrowersyjnych zmian w polskim systemie oświaty od 1999 roku. Dzisiaj, z perspektywy czasu i najnowszych wyników badań międzynarodowych, można zadać sobie pytanie – czy likwidacja gimnazjów była strzałem w dziesiątkę, czy raczej w stopę?
Historia reformy – od zapowiedzi do realizacji
Decyzja o likwidacji gimnazjów nie spadła jak grom z jasnego nieba. Już w programie wyborczym PiS z 2014 roku znalazły się zapowiedzi „wycofania skutków reformy edukacji z 1999 roku” i powrotu do 8-letniej szkoły podstawowej oraz 4-letniego liceum. Według sondażu Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS z 2015 roku 70% Polaków chciało likwidacji gimnazjów i powrotu do 8-letniej szkoły podstawowej.
Minister Anna Zalewska, realizując obietnice wyborcze partii, przeprowadziła reformę w ekspresowym tempie. Od przyjęcia zmian w Prawie oświatowym w grudniu 2016 r., do wprowadzenia reformy 1 września 2017 r. minęło niecałe dziewięć miesięcy. Była to najgruntowniejsza i najszybciej przeprowadzona zmiana w historii polskiego szkolnictwa od wprowadzenia gimnazjów.
Jak mawał Winston Churchill: „Plany to nic, planowanie to wszystko” – niestety w przypadku tej reformy zabrakło właśnie czasu na dogłębne planowanie.
Argumenty zwolenników reformy
Zwolennicy likwidacji gimnazjów przedstawiali kilka kluczowych argumentów na rzecz powrotu do dawnego systemu:
Przedłużenie kształcenia ogólnego
Nauka w liceum ogólnokształcącym została właściwie skrócona do trzech lat. Szkoła ta przestała być zatem miejscem, w którym można zdobyć solidne wykształcenie ogólne. Wydłużenie liceum do czterech lat miało przywrócić mu rolę placówki kształtującej dojrzałych absolwentów.
Problemy wychowawcze gimnazjów
Krytycy wskazywali, że gimnazja stały się siedliskami agresji i patologii. Uczniowie w wieku 13-16 lat, znajdujący się w najtrudniejszym okresie dojrzewania, lepiej mieli funkcjonować w stabilnym środowisku szkoły podstawowej pod opieką pedagogów, którzy już ich znają.
Powrót do sprawdzonej struktury
System 8+4 funkcjonował w Polsce przez dziesięciolecia przed 1999 rokiem. Zwolennicy reformy argumentowali, że to sprawdzona struktura, która może ponownie przynieść dobre efekty.
Główne zarzuty i problemy reformy
Przeciwnicy zmian nie przebierali w słowach, określając reformę mianem „chaosu” i „eksperymenty na żywym organizmie”. Jakie były główne zarzuty?
Problem „podwójnego rocznika”
W 2019 roku doszło do bezprecedensowej sytuacji – do pierwszej klasy liceum przyszły jednocześnie dwa roczniki, czyli łącznie 700 tys. uczniów. Skutkiem były przepełnione szkoły, losowanie miejsc i sytuacje, w których nawet laureaci olimpiad nie dostawali się do wybranych placówek.
Niedofinansowanie i chaos organizacyjny
Błędnie oceniono finansowe i organizacyjne skutki wprowadzanych zmian. Ministerstwo zakładało, iż reforma będzie finansowana z części oświatowej subwencji ogólnej oraz budżetu samorządów. Tymczasem pomiędzy 2014 a 2017 rokiem wydatki jednostek samorządu terytorialnego, odpowiedzialnych za realizacje zadań oświatowych wzrosły o ponad 12 procent, z kolei kwoty subwencji oświatowych wzrosły jedynie o 6 procent.
Czy można było tego uniknąć? Prawdopodobnie tak, gdyby reform została przygotowana w dłuższym okresie i z większą starannością.
Koncentracja materiału i przeciążenie uczniów
Wskazywano, że materiał wprowadzany wcześniej przez 3 lata gimnazjum obecnie nauczany jest przez 2 ostatnie lata szkoły podstawowej, co naraża uczniów na nadmierny wysiłek i stres, jak również powoduje przepełnienie szkół.
Wyniki badań PISA – porażająca diagnoza
Najdobitniejszym dowodem na negatywne skutki reformy okazały się wyniki badania PISA 2022. To jak sprawdzian ze zdrowego stylu życia – można ignorować objawy, ale gdy przyjdą wyniki badań, prawda wychodzi na jaw.
| Obszar | Spadek względem 2018 | Procent uczniów z najniższymi kompetencjami |
|---|---|---|
| Matematyka | -27 punktów | 23% |
| Czytanie | -22 punkty | 22% |
| Nauki przyrodnicze | -19 punktów | 19% |
W PISA 2022 odtworzyliśmy wyniki z pierwszej edycji badania z 2000 r. To właśnie drastyczne różnice między poszczególnymi typami szkół były jednym z powodów wprowadzenia gimnazjów. – komentował dr hab. Maciej Jakubowski, ekspert ds. edukacji.
W matematyce polscy uczniowie spadli o 28 punktów. Jakby stracili rok nauki. Co piąty uczeń ma tak niskie kompetencje w czytaniu ze zrozumieniem, że jest zagrożony wykluczeniem społecznym.
Szczególnie dramatyczne są wyniki uczniów szkół branżowych, gdzie 66 proc. ma bardzo słabe umiejętności w czytaniu ze zrozumieniem.
Jak społeczeństwo ocenia reformę?
Opinia publiczna wobec reformy przechodziła charakterystyczną ewolucję – od początkowego entuzjazmu do rosnącej krytyki.
Zmiana nastrojów społecznych
Cztery lata temu prawie 70 proc. ankietowanych chciało likwidacji gimnazjów. Dziś reformę systemu edukacji popiera już tylko 40 procent respondentów – pokazał sondaż IBRiS z 2019 roku.
Przeciwnego zdania jest ponad połowa badanych – 41,3 proc. udzieliło odpowiedzi „zdecydowanie nie”, a 9,8 proc. – „raczej nie”.
Ta zmiana to nie przypadek. Rodzice, którzy początkowo wierzyli w pozytywne skutki zmian, z czasem dostrzegli rzeczywiste problemy swoich dzieci w szkołach.
Ocena szczegółowych rozwiązań
Ciekawym fenomenem jest fakt, że kiedy jest mowa o szczegółach zmian, reforma minister Anny Zalewskiej nie budzi już takich kontrowersji. Badanym najbardziej podoba się pomysł wprowadzenia czteroletniego liceum – popiera go 64 proc. respondentów. Ponad połowa badanych pozytywnie odbiera przywrócenie ośmioletniej szkoły podstawowej, a niewiele mniej – likwidację gimnazjów.
Perspektywa z lotu ptaka – co pokazuje analiza ekspertów
Reforma przypomina nieco sytuację, gdy chcąc naprawić stary dom, zamiast go wyremontować, burzy się go całkowicie i buduje od nowa. Czasem to się udaje, ale często kończy się katastrofą budowlaną.
Głos byłego ministra edukacji
Dariusz Piontkowski, były minister edukacji w rządzie PiS, w wywiadzie z 2024 roku nadal bronił decyzji: „Uważam, że likwidacja gimnazjów była potrzebna. Badania PISA to tylko jeden z wielu elementów do oceny systemu edukacji, ale nie powinno być jedynym wyznacznikiem jego efektywności.”
Jednocześnie przyznawał, że „Na wyniki wpływało wiele czynników, m.in. pandemia, napływ uczniów z Ukrainy, a także moment testowania – obecnie uczniowie przystępują do PISA jako pierwszoklasiści szkół ponadpodstawowych, bez tak intensywnej powtórki materiału, jaka miała miejsce przed egzaminami gimnazjalnymi.”
Eksperci o skutkach reformy
Dyrektor Instytutu Badań Edukacyjnych Maciej Jakubowski zwrócił uwagę, że PISA wykazała w latach 2000-2003 „olbrzymi wzrost” umiejętności polskich uczniów – po wprowadzeniu gimnazjów. „To właśnie gimnazjaliści pokazali, że należą do czołówki europejskiej”.
Jego zdaniem „Po likwidacji gimnazjów wróciliśmy do systemu, który istniał w PRL. Nie możemy się więc dziwić, że wpłynęło to na efekty kształcenia.”
Nieplanowane skutki uboczne
Jak każdy duży eksperyment społeczny, reforma przyniosła skutki, których nikt się nie spodziewał:
- Losowanie w szkołach – w niektórych miastach dzieci musiały losować, do której klasy pójdą
- Rozpad zespołów nauczycielskich – doświadczeni pedagodzy gimnazjalni musieli szukać nowych miejsc pracy
- Problemy z podręcznikami – w pierwszych latach brakowało odpowiednich materiałów dydaktycznych
Czy te problemy można było przewidzieć? Eksperci twierdzą, że tak, gdyby tylko poświęcono więcej czasu na przygotowania.
Czy reforma miała sens z perspektywy zdrowego rozwoju dzieci?
Patrząc na reformę przez pryzmat rozwoju psychofizycznego młodych ludzi – grupy docelowej tego artykułu – można dostrzec pewne analogie do zdrowego stylu życia. Podobnie jak drastyczne diety rzadko przynoszą długotrwałe korzyści, tak gwałtowne zmiany w edukacji mogą więcej zaszkodzić niż pomóc.
Dzieci w wieku 13-16 lat przechodzą kluczowy okres dorastania. W gimnazjach mieli szansę na stopniowe przystosowanie się do większej samodzielności pod okiem wyspecjalizowanych nauczycieli. Po reformie pozostali w szkołach podstawowych, często z tymi samymi pedagogami, którzy uczyli ich od lat.
Bilans zysków i strat
Po siedmiu latach od wprowadzenia reformy można podjąć się wstępnego podsumowania:
Co się udało:
- Wydłużono naukę w liceum do czterech lat
- Zmniejszono liczbę egzaminów zewnętrznych
- Pewna część rodziców odczuła stabilizację wynikającą z dłuższego pobytu dziecka w jednej szkole
Co się nie powiodło:
- Dramatyczny spadek wyników w badaniach PISA
- Chaos organizacyjny podczas wdrażania
- Zwiększenie zróżnicowania wyników między różnymi typami szkół
- Problemy finansowe samorządów
Co dalej z polską edukacją?
Obecny rząd, choć krytycznie ocenia reformę PiS, nie planuje powrotu do gimnazjów. „Podkreśliła też, że nie będzie powrotu do gimnazjów, jednak „to, co się stało, ewidentnie zaszkodziło polskiej szkole”” – mówiła Katarzyna Lubnauer z Koalicji Obywatelskiej.
Zamiast kolejnych rewolucji, eksperci postulują ewolucyjne zmiany, większe wsparcie dla nauczycieli, lepsze finansowanie edukacji, zmniejszenie biurokracji i przede wszystkim – stabilizację systemu.
Podsumowanie
Reforma edukacyjna PiS z 2017 roku przypomina operację na otwartym sercu wykonaną bez odpowiedniego przygotowania. Choć intencje mogły być szczere, wykonanie okazało się dramatycznie wadliwe. Jak pokazują wyniki PISA 2022, uczniowie zapłacili wysoką cenę za eksperyment na żywym organizmie polskiej szkoły.
Czy można było tego uniknąć? Z pewnością tak – gdyby poświęcono więcej czasu na przygotowania, konsultacje i stopniowe wdrażanie zmian. Nauka płynąca z tej reformy jest prosta: w edukacji, tak jak w medycynie, obowiązuje zasada „primum non nocere” – przede wszystkim nie szkodzić.
Dziś, gdy polscy piętnastolatkowie ponownie znajdują się na poziomie wyników z 2000 roku, warto zastanowić się nie nad kolejnymi rewolucjami, ale nad cierpliwą pracą organiczną nad poprawą jakości nauczania. Bo jak mówi stare przysłowie – co nagle, to po diable.
Źródła: wyniki badania PISA 2022, raporty NIK, sondaże IBRiS, wypowiedzi ekspertów ds. edukacji, dane Ministerstwa Edukacji Narodowej.
2 komentarze
Jeszcze przed przeprowadzeniem tej reformy było wiadomo, że pogorszy ona wyniki uczniów w nauce. Po to wprowadzono gimnazja. Już wcześniej to przerabialiśmy.
Ale w interesie PiSu jest, aby mieć jak najgłupszy i jak najbardziej podatny na manipulację naród. I powoli ten cel realizują.
PiS nie ukrywał, że chcieli wychować „świadomego obywatela” – widać to było choćby po przedmiocie Historia i Teraźniejszość, nowej podstawie i kanonach lektur. Ale szkoła to nie tylko „wychowanie” — to przecież wiedza, krytyczne myślenie, autonomia nauczyciela. A tego nam brakowało. Atmosfera reformy nie jest klimatorem edukacji. Potrzebujemy systemu spójnego, elastycznego i nowoczesnego — a nie mitologii przeszłości.
Dobrze, że teraz KO z koalicjantami zatrzymali ich. Aż strach co by tam dalej wyczyniali w tych szkołach.