Uciekł z niewoli, walczył w AK, dożył 109 lat. Kim był „Pancerz”?

Avatar photo
1 komentarz 9 minut

W poniedziałek wieczorem Wojska Obrony Terytorialnej przekazały, że na wieczną wartę odszedł kapitan Tadeusz Lutak, pseudonim „Pancerz”. Zmarł 5 października 2026 roku w wieku 109 lat, nieco ponad pięć tygodni po urodzinach. Był najstarszym mężczyzną w Polsce i najstarszym kombatantem Wojska Polskiego, a podkarpackie media przypominają, że był też najstarszym czołgistą w historii polskiej armii.

Za tymi rekordami kryje się życiorys, który wystarczyłby na kilka biografii. We wrześniu 1939 roku woził na motocyklu meldunki płk. Stanisława Maczka, potem wyskoczył z pociągu jadącego do Niemiec, a gdy okupant chciał go wywieźć na roboty, sypiał w cudzych stodołach. Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zdecydował o jego pośmiertnym awansie na stopień podpułkownika. Kim był człowiek, którego żegnają dziś prezydent, wojsko i Strzyżów?

Chłopak z Żarnowej, którego fascynowały czołgi

Tadeusz Lutak urodził się 29 sierpnia 1917 roku w Żarnowej koło Strzyżowa, jeszcze w Galicji należącej do Austro-Węgier, nieco ponad rok przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Był harcerzem, później strzelcem, a w 1937 roku, jako dwudziestolatek, zgłosił się ochotniczo do wojska. Wybrał 2. Batalion Pancerny w Żurawicy. „Byłem młody, a wojsko zawsze mnie fascynowało, szczególnie czołgi” – wspominał po latach w rozmowie z „Nowinami”.

25 listopada 1937 roku trafił jako elew do szkoły podoficerskiej batalionu, którą ukończył we wrześniu 1938 roku w stopniu starszego strzelca. 1 sierpnia 1938 roku, jeszcze w pierwszym roku służby, otrzymał dyplom „Dobrego Strzelca”. Po szkole przydzielono go do kompanii czołgów Vickers jako gońca motocyklowego. Vickers był brytyjską konstrukcją, którą Polska kupiła razem z licencją w 1931 roku i która stała się punktem wyjścia dla słynnego 7TP. Jesienią 1938 roku Lutak brał udział w zajęciu Zaolzia, Spiszu i Orawy.

Wrzesień 1939: meldunki na Sokole

W ramach mobilizacji alarmowej 13 sierpnia 1939 roku batalion z Żurawicy wystawił 121. Kompanię Czołgów Lekkich, etatowo wyposażoną w 16 czołgów Vickers i przeznaczoną dla 10. Brygady Kawalerii płk. Stanisława Maczka, późniejszego dowódcy 1. Dywizji Pancernej. Ile czołgów kompania faktycznie miała, nie jest pewne: szef sztabu brygady mjr Franciszek Skibiński twierdził, że tylko 7–8, a Maczek w pamiętnikach szacował ich liczbę na dziewięć. Już 15 sierpnia kompania dotarła w rejon koncentracji brygady na zachód od Krakowa, a szlak bojowy Lutaka zaczął się w podkrakowskich Balicach.

We wrześniu nadal był gońcem motocyklowym. Woził meldunki do pułkownika Maczka i od niego. Goniec był wtedy czymś w rodzaju żywego łącza: tam, gdzie dziś wystarczy wiadomość wysłana z telefonu, w 1939 roku meldunek często musiał dojechać na dwóch kołach. Według portalu Halo Rzeszów Lutak przewoził kluczowe meldunki na linii frontu.

Na jakim motocyklu jeździł? Tu źródła się rozchodzą. Biogramy publikowane po jego śmierci, m.in. przez TVP3 Rzeszów i portal Halo Rzeszów, mówią o Sokole 1000. Tymczasem sam Lutak w rozmowie z „Nowinami” w 2022 roku wspominał: „Jeździłem na motorze Sokół 600. To był bardzo dobry motor”. Oba modele produkowały Państwowe Zakłady Inżynierii w Warszawie – do 1939 roku powstało 3400 Sokołów 1000 i około 1400 Sokołów 600.

Nazwa, pod którą brygada Maczka jest dziś znana, wzięła się od czarnych skórzanych kurtek: Niemcy mówili o niej „Schwarze Brigade”, czyli Czarna Brygada. Według historyka Jerzego Majki kurtki takie nosili oficerowie i podoficerowie, a także motocykliści i załogi czołgów. W pierwszych dniach wojny brygada walczyła z niemieckimi dywizjami pancernymi, a Lutak uczestniczył w ciężkich walkach pod Myślenicami i Jordanowem.

Jak skończył się wrzesień dla jego kompanii?

Dla 121. kompanii każdy kolejny dzień oznaczał straty. Rankiem 4 września, w natarciu na niemiecką piechotę górską w rejonie Kasiny Wielkiej, straciła dwa czołgi, a 6 września, podczas wyrywania się z okrążenia, kolejny. Dzień później osłaniała przeprawę przez Dunajec w Biskupicach. Potem zabrakło paliwa i w lasach koło Przyłęka kompania została unieruchomiona. Trzy jej czołgi zniszczyli Niemcy 9 września podczas obrony Kolbuszowej. Trzy inne skierowano nad San, a 13 września przydzielono je do 21. Dywizji Piechoty Górskiej, która miała otworzyć wojskom drogę na wschód, do Lwowa.

Finał rozegrał się w okolicach Starego Dzikowa, Oleszyc i Ułazowa. Sztab dywizji wpadł tam w niemiecką zasadzkę, a 16 września pod Ułazowem śmiertelnie ranny został jej dowódca, gen. Józef Kustroń. Jeden czołg 121. kompanii został zniszczony, dwa pozostałe przejęli Niemcy podczas kapitulacji, razem z 300 jeńcami. W okolicach Starego Dzikowa niewola zaczęła się także dla Tadeusza Lutaka.

Losy brygady potoczyły się inaczej. Znaczna część żołnierzy Maczka przedostała się przez Węgry do Francji, a następnie do Wielkiej Brytanii. Tradycje jednostki kontynuowała 10. Brygada Kawalerii Pancernej, która weszła w skład utworzonej w 1942 roku 1. Dywizji Pancernej. Dla gońca z Żarnowej wojna miała toczyć się dalej, ale w okupowanym kraju.

Skok z pociągu i noce w cudzych stodołach

Pociąg z jeńcami miał zawieźć go do Niemiec. Lutak nie dotarł jednak do celu podróży – wyskoczył z transportu i wrócił w rodzinne strony. Portal Halo Rzeszów pisze, że z niewoli zdołał uciec „brawurowo”. Trudno o lepszą ilustrację słów Józefa Piłsudskiego: „Być zwyciężonym i nie ulec – to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach – to klęska”.

Ucieczka nie oznaczała jednak bezpieczeństwa. Kilka razy wyznaczano go na roboty przymusowe do Niemiec. Po latach wspominał: „Ja byłem wyznaczony z 4 razy na roboty do Niemiec. Ani raz żem nie pojechał, ale w domu nie spałem nigdy, w obcych stodołach co że gospodarz nawet nie wiedział”. Rano musiał wstać wcześniej niż gospodarz, żeby ten go nie przyłapał, bo – jak mówił – „byli i tacy, którzy donosili”. Żeby przetrwać, trzeba było mieć oczy dookoła głowy.

„Pancerz” w konspiracji

Od 1940 roku Lutak działał w Związku Walki Zbrojnej, a potem w Armii Krajowej. Przyjął pseudonim „Pancerz”. Służył w podziemnych strukturach w grupie Stanisława Mikulskiego „Żmii” i w ośrodku por. Józefa Lutaka „Orła”. W 1944 roku w konspiracyjnym stopniu kaprala dowodził drużyną dywersyjną AK w Strzyżowie.

Ile razy człowiek może stanąć pod ścianą i przeżyć? „Pancerz” opowiadał dziennikarzom „Nowin” o tym, że trzykrotnie stawał pod ścianą do rozstrzelania. Za każdym razem ocalał, a sam tłumaczył to krótko: „To, że żyję, zawdzięczam jedynie Opatrzności Bożej”.

Masarz z Żarnowej, kapitan po stu latach

Po wejściu Sowietów „Pancerz” był zmuszony wyjechać na tzw. Ziemie Odzyskane. Do rodzinnej Żarnowej wrócił w 1946 roku i przez kolejne dekady pracował jako masarz i rolnik. Jego wspomnienia publikował w latach 1991–1992 regionalny miesięcznik „Waga i Miecz”, a w całości ukazały się w 2001 roku w książce „Wojenne losy Strzyżowiaków”.

Doczekał się trojga dzieci, dziesięciorga wnuków i piętnaściorga prawnuków. 3 marca 2023 roku, w wieku 105 lat, został mianowany na stopień kapitana. Uroczystość odbyła się w strzyżowskim Domu Kultury „Sokół”. Wśród jego odznaczeń znalazły się:

  • Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski,
  • Krzyż Armii Krajowej,
  • Krzyż Partyzancki,
  • Medal „Za udział w wojnie obronnej 1939”,
  • Nagroda Honorowa IPN „Świadek Historii” (2019).

Dziennikarze „Nowin” odwiedzili go również z okazji 109. urodzin, które obchodził 29 sierpnia. W rozmowach z nimi doskonale pamiętał szczegóły służby, opowiadał o czołgu Vickers i o tym, że był jednym z najlepszych strzelców. Mówił, że mimo licznych trudności zawsze starał się zachować pozytywne nastawienie. Jedno z jego zdań brzmi dziś szczególnie mocno: „Kocham wojsko, a ono chyba kocha też mnie”.

Najważniejsze daty z życia „Pancerza”

DataWydarzenie
29 sierpnia 1917Urodziny w Żarnowej koło Strzyżowa
1937Ochotnik w 2. Batalionie Pancernym w Żurawicy
1 sierpnia 1938Dyplom „Dobrego Strzelca”
jesień 1938Goniec w kompanii Vickersów, zajęcie Zaolzia, Spiszu i Orawy
wrzesień 1939Goniec 121. Kompanii Czołgów Lekkich, walki pod Jordanowem, niewola
od 1940ZWZ, potem AK, pseudonim „Pancerz”
1944Konspiracyjny kapral, dowódca drużyny dywersyjnej AK w Strzyżowie
1946Powrót do Żarnowej, praca masarza i rolnika
3 marca 2023Mianowanie na stopień kapitana
29 sierpnia 2026109. urodziny
5 października 2026Śmierć w wieku 109 lat
październik 2026Pośmiertny awans na stopień podpułkownika
8 października 2026Pogrzeb w Strzyżowie

Ostatnia warta w Strzyżowie

Żołnierze WOT, dla których rozmowy z „Pancerzem” były – jak sami napisali – „ważną częścią żołnierskiej pamięci”, pożegnali go słowami: „Odszedł żołnierz i patriota, dla którego służba Ojczyźnie była wartością całego życia”. Prezydent Karol Nawrocki napisał we wtorek na platformie X, że kapitan przez 109 lat życia „niósł w sobie pamięć o pokoleniu, które walczyło o wolną Polskę”. Dodał: „Jego odwaga, patriotyzm i wierność Ojczyźnie pozostaną dla nas wzorem”.

Pogrzeb odbędzie się w czwartek, 8 października, w Strzyżowie. O godz. 12.30 w kościele pw. św. Józefa Sebastiana Pelczara rozpocznie się modlitwa różańcowa, a o 13.00 msza święta pogrzebowa. Podpułkownik Tadeusz Lutak spocznie na cmentarzu św. Michała. We wtorek i w środę o godz. 19.00 w kaplicy przy tym kościele zaplanowano różaniec w jego intencji.

Jego życie było jak most przerzucony nad całym XX wiekiem: od Galicji pod berłem Habsburgów, przez wrzesień 1939 roku, okupację i PRL, aż po wolną Polskę, która w 2023 roku awansowała go na kapitana. Kto opowie ten wrzesień, gdy zabraknie ostatnich, którzy przeżyli go na własnej skórze? Zostają wspomnienia „Pancerza”, spisane przed laty i opowiadane dziennikarzom aż do ostatnich urodzin.

Źródła:

  • Instytut Pamięci Narodowej
  • Wojska Obrony Terytorialnej
  • Polsat News
  • Gość Niedzielny
  • Polskie Radio Rzeszów
  • TVP3 Rzeszów
  • Nowiny24
  • Halo Rzeszów
  • Rzeszow-News.pl
  • Goniec.pl
  • Portal Samorządowy
  • eLubaczow.com
  • Kampania Wrześniowa 1939.pl
  • Wikipedia
  • Kresy.pl
  • Muzeum Hutnictwa Cynku „Walcownia”
  • Muzeum Wojska Polskiego

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Kiedy zaczynam pisać, wtedy czuję, że żyję. Ukończyłam polonistykę i dziennikarstwo, na obu kierunkach uzyskałam tytuł magistra. Przez dwa lata studiowałam też kulturoznawstwo. Staram się kierować dewizą "faktom na usługach, opinii w ryzach" - zgodnie z zasadami Ryszarda Kapuścińskiego.

1 komentarz

  1. Monika K. pisze:

    W uproszczeniu rzecz ujmując, autorka konstruuje tekst tak, jakby dożycie 109 lat było naturalną konsekwencją hartu ducha i przeżyć wojennych, co z perspektywy medycznej jest nadinterpretacją. Longewitywność w tym zakresie wieku to w przeważającej mierze efekt czynników genetycznych oraz, nazwijmy to, korzystnego zbiegu okoliczności biologicznych, nie zaś heroizmu biograficznego. Narracyjne łączenie odporności psychicznej z długowiecznością jest chwytliwe literacko, ale nieścisłe poznawczo. Nie neguję wartości historycznej tekstu, zastrzegam jedynie, że przyczynowość sugerowana stylistycznie nie znajduje potwierdzenia w danych demograficznych dotyczących stulatków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *