Zaufanie w ruinie: jak globalny kryzys społeczny zmienia świat

Avatar photo
3 komentarze 6 minut

Ponad połowa ludzkości nie ufa własnym rządom. To nie alarmistyczna przepowiednia, lecz rzeczywistość opisana w najnowszym raporcie Organizacji Narodów Zjednoczonych. World Social Report 2025, opublikowany w kwietniu tego roku, ujawnia niepokojącą prawdę o stanie współczesnych społeczeństw. Niepewność ekonomiczna, rosnące nierówności i spadek zaufania społecznego tworzą niebezpieczną spiralę, która destabilizuje społeczności na całym świecie.

Liczby, które mówią same za siebie

Raport, przygotowany po raz pierwszy wspólnie przez Departament Spraw Ekonomicznych i Społecznych ONZ oraz Instytut Badawczy Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych, przedstawia obraz świata rozdartego przez głębokie podziały. Ponad 50 procent globalnej populacji nie ma żadnego lub ma niewielkie zaufanie do swoich rządów. Co gorsza, poziom zaufania spada z pokolenia na pokolenie, wskazując na systemowy rozpad spójności społecznej.

Czy można mówić o stabilnym społeczeństwie, gdy prawie 40 procent ludzi uważa, że życie dzisiaj jest gorsze niż pół wieku temu, mimo postępów w medycynie, edukacji i technologii? Zaufanie między ludźmi również osiągnęło alarmująco niski poziom – mniej niż 30 procent respondentów wierzy, że większości osób można ufać. Te dane nie są abstrakcyjnymi statystykami, lecz odzwierciedleniem codziennych doświadczeń milionów ludzi na całym świecie.

Ekonomiczna niepewność jako fundament kryzysu

WskaźnikWartość
Osoby żyjące za 2,15-6,85 USD dziennie2,8 miliarda (33% populacji)
Ludzie obawiający się utraty pracy60% globalnej populacji
Kraje z rosnącymi nierównościami dochodowymi65% populacji świata

Ekonomiczna niepewność dotyka większości społeczeństw. Mimo znaczących postępów w redukcji skrajnego ubóstwa, wiele osób balansuje na krawędzi. Ponad 2,8 miliarda ludzi – czyli ponad jedna trzecia światowej populacji – żyje za zaledwie 2,15 do 6,85 dolara dziennie. Nawet niewielkie niepowodzenie może wepchnąć te osoby w skrajne ubóstwo, a wszelkie poprawy ich sytuacji są zazwyczaj tymczasowe.

Niepewność zatrudnienia pogłębia ten problem. Prawie 60 procent ludzi na świecie obawia się utraty pracy i niemożności znalezienia nowego zatrudnienia. W erze szybkich zmian technologicznych i niestabilnych rynków pracy, dawne przekonanie o bezpieczeństwie zatrudnienia staje się coraz bardziej iluzoryczne.

Nierówności jako źródło społecznego podziału

Adam Smith, szkocki ekonomista z XVIII wieku, trafnie zauważył: „Żadne społeczeństwo nie może być prawdziwie kwitnące i szczęśliwe, jeśli większość jego członków jest biedna i nieszczęśliwa”. Te słowa brzmią dziś szczególnie aktualnie. Sześćdziesiąt pięć procent światowej populacji żyje w krajach, gdzie nierówności dochodowe rosną. Co więcej, znaczna część tych nierówności wynika z czynników takich jak rasa, kasta, miejsce urodzenia czy pochodzenie rodzinne.

Spadające zaufanie w liczbach

Wzrost nierówności społecznych działa jak trucizna wpływająca na tkankę społeczną. Gdy bogactwo i władza koncentrują się w rękach nielicznych, podczas gdy miliony borykają się z problemami finansowymi, rodzi się głęboka frustracja i poczucie niesprawiedliwości. Szybkie rozprzestrzenianie się dezinformacji i fałszywych informacji dodatkowo potęguje te niepokojące trendy, tworząc środowisko, w którym trudno odróżnić prawdę od kłamstwa.

Konsekwencje dla stabilności światowej

Li Junhua, podsekretarz generalny ONZ ds. gospodarczych i społecznych, ostrzega, że obecne instytucje i ramy polityczne nie nadążają za przemianami społecznymi. Utrzymanie postępu w realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju wymaga przerwania błędnego koła niepewności, niskiego zaufania i kurczących się możliwości działania. Rządy i społeczność międzynarodowa muszą krytycznie ocenić, w jaki sposób polityka gospodarcza i społeczna zawodzi – lub nawet pogłębia niepewność.

Kryzys zaufania ma realne konsekwencje geopolityczne. Kiedy ludzie tracą wiarę w instytucje i wzajemną solidarność, osłabia się współpraca międzynarodowa, zanika zaangażowanie obywatelskie i rośnie polaryzacja. Świat staje się areną wzajemnych podejrzeń, gdzie mentalność „my kontra oni” dominuje nad poszukiwaniem wspólnych rozwiązań.

Czy istnieje wyjście z kryzysu?

Raport wzywa do nowego konsensusu politycznego opartego na trzech fundamentalnych zasadach: równości, bezpieczeństwa ekonomicznego dla wszystkich oraz solidarności. Te wartości nie są nowymi pomysłami – zostały zapisane w Deklaracji Kopenhaskiej z 1995 roku i Agendzie 2030 na rzecz Zrównoważonego Rozwoju. Problem polega na przełożeniu tej wizji na konkretne działania.

Patricia Justino, zastępca dyrektora UNU-WIDER i współautorka raportu, podkreśla dramatyzm sytuacji: nakładające się na siebie warstwy niepewności, nierówności i nieufności nie są tylko statystykami – wywierają ogromną presję na społeczeństwa i niszczą więzi społeczne, które scalają wspólnoty. W miarę jak zaufanie do instytucji i innych ludzi spada, współpraca słabnie, zaangażowanie obywatelskie zanika, a polaryzacja rośnie.

Nadchodząca próba woli politycznej

Drugim Światowym Szczytem na rzecz Rozwoju Społecznego, który odbędzie się w listopadzie 2025 roku w Dausze w Katarze, będzie kluczową platformą dla rządów do oceny postępów i podjęcia konkretnych działań. Ta konferencja, nawiązująca do historycznego szczytu w Kopenhadze z 1995 roku, zgromadzi przywódców państw, organizacje społeczeństwa obywatelskiego oraz przedstawicieli sektora prywatnego.

Jednak nawet najlepsze intencje na szczytach międzynarodowych nie zastąpią realnych zmian w polityce krajowej. Raport ostrzega, że fragmentaryczne lub krótkoterminowe odpowiedzi polityczne są niewystarczające. Potrzebne jest zintegrowane podejście całego rządu, które umieści redukcję nierówności, godną pracę i powszechną ochronę socjalną w centrum krajowych i międzynarodowych agend.

Lekcje z historii

Nelson Mandela, legendarny przywódca walki z apartheidem, mawiał: „Dopóki ubóstwo, niesprawiedliwość i rażące nierówności utrzymują się w naszym świecie, żaden z nas nie może naprawdę odpocząć”. Jego słowa przypominają, że walka o sprawiedliwość społeczną to nie opcja, lecz konieczność dla stabilności i pokoju.

Historia pokazuje, że społeczeństwa ignorujące rosnące nierówności i erozję zaufania płacą za to wysoką cenę. Rewolucje, konflikty społeczne i załamania gospodarcze często miały swoje korzenie w długotrwałym lekceważeniu potrzeb większości na rzecz interesów wąskiej elity. Pytanie brzmi: czy współczesne rządy wyciągną wnioski z przeszłości, zanim będzie za późno?

Źródła:

United Nations Department of Economic and Social Affairs
UNU-WIDER
World Economic Forum
Ipsos
Human Rights Watch

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Piszę odkąd wyskoczyłem z kołyski. Ale też czytam, edukuję się, poznaję, rozmawiam. Moje ulubione słowo to "merytoryczny". Oprócz zrozumienia faktów, logiki, procesów, warto też rozumieć emocje i intencje, które kryją się za wydarzeniami na świecie i decyzjami jednostek.

3 komentarze

  1. obserwator pisze:

    To że ponad połowa ludzi na świecie nie ufa swoim rządom to naprawdę alarmujące. Ale z drugiej strony patrząc na to co się dzieje w polityce na co dzień to trudno się dziwić. Te liczby o nierównościach też robią wrażenie – 2,8 miliarda ludzi żyje za mniej niż 7 dolarów dziennie, a w międzyczasie bogaci stają się jeszcze bogatsi. I co najgorsze, ten kryzys zaufania przekłada się na spadek współpracy międzynarodowej i wzrost polaryzacji. Widzimy to na własne oczy w każdym kraju. Pytanie tylko czy szczyt w Katarze w listopadzie coś zmieni, czy będzie to kolejne puste spotkanie z wieloma deklaracjami i zerowym efektem.

  2. realista pisze:

    Mniej niż 30 procent ludzi wierzy że większości osób można ufać. To chyba najsmutniejsza statystyka w tym raporcie.

  3. socio pisze:

    Ten cytat Adama Smitha naprawdę trafia w sedno – żadne społeczeństwo nie może być szczęśliwe jeśli większość jego członków jest biedna. A właśnie do tego zmierzamy, nierówności rosną w krajach gdzie żyje 65 procent populacji świata. Raport mówi że potrzebne jest zintegrowane podejście całego rządu, ale problem w tym że większość rządów nie ma ani woli politycznej ani możliwości żeby to zrobić. Bo zmiana systemu gospodarczego który produkuje te nierówności oznaczałaby pójście pod prąd potężnych interesów. Historia pokazuje że kiedy ignoruje się potrzeby większości, kończy się to źle dla wszystkich.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *