Zondacrypto: kto brał pieniądze i kto dziś przerzuca się winą
Największa polska giełda kryptowalut przestała wypłacać pieniądze wiosną 2026 roku. Pięć miesięcy później sprawa Zondacrypto nie jest już tylko śledztwem o oszustwo znacznej wartości, lecz jednym z najostrzejszych sporów politycznych tej kadencji. Prokuratura bada przepływy do fundacji i mediów, a partie licytują się, kto zawinił.
Od katowickiego startupu do spółki bez bitcoinów
Historia zaczyna się w 2014 roku w Katowicach, gdzie Sylwester Suszek założył BitBay, pierwszą polską giełdę kryptowalut. W szczycie hossy platforma obsługiwała blisko milion klientów, a jej obroty sięgały 1,5 mld dolarów. W 2018 roku KNF wpisała ją na listę ostrzeżeń publicznych, banki wypowiedziały umowy, a spółka wyprowadziła się na Maltę.
Trzy lata później zmienił się właściciel, giełda przeszła rebranding na Zondę, a centralę ulokowano w Estonii. Fotel prezesa zajął w listopadzie 2021 roku wieloletni prawnik firmy Przemysław Kral. Sam Suszek zniknął w 2022 roku po spotkaniu w bazie paliwowej wiązanej przez media z mafią paliwową. Śledczy podejrzewają, że nie żyje.
Kolejne lata to ekspansja i marketing na wielką skalę. Logo Zondacrypto pojawiło się na stadionie Rakowa Częstochowa, na koszulkach Lechii, Pogoni i GKS Katowice, a także Juventusu i Bologni. W październiku 2025 roku firma została generalnym sponsorem Polskiego Komitetu Olimpijskiego, a jej znak zawisł na budynku PKOl.
Za tą fasadą było jednak pusto. Analizy wykazały, że średni miesięczny stan bitcoinów na portfelach giełdy spadł z około 55,7 BTC do 0,18 BTC, czyli o 99,7 procent. Od grudnia 2025 do kwietnia 2026 roku w pięciuset transakcjach wyprowadzono aktywa warte ponad 21 mln dolarów. Klienci słyszeli tymczasem o awariach technicznych.
17 kwietnia 2026 roku Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo w kierunku oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień, a szacunkowe straty przekraczają 350 mln złotych. Kral wyjechał z kraju, a media lokalizowały go w Izraelu, Monako i Dubaju.
Symbolem rozjazdu między obietnicą a rzeczywistością stali się polscy medaliści zimowych igrzysk w Mediolanie. Część nagród za krążki miała zostać wypłacona w tokenach, które zapewnić miała Zondacrypto. Według Polskiej Agencji Prasowej trzej sportowcy wciąż nie zobaczyli tych pieniędzy, a chodzi o 950 tysięcy złotych.
Pieniądze, które popłynęły do polityków
8 kwietnia 2026 roku Donald Tusk otworzył posiedzenie rządu informacją, która przesunęła sprawę z rubryki gospodarczej na pierwsze strony gazet. Powołując się na raport ABW, premier ujawnił, że na przełomie października i listopada 2025 roku, miesiąc przed głosowaniem nad prezydenckim wetem, Kral przelał pieniądze na dwie fundacje.
| Odbiorca | Kwota | Kontekst |
|---|---|---|
| Instytut Polski Suwerennej, prezes Zbigniew Ziobro | 450 tys. zł | Przelew z kancelarii Przemysława Krala, przełom X i XI 2025 r. |
| Fundacja Dobry Rząd, prezes Przemysław Wipler | 70 tys. euro | Wpłata od podmiotu powiązanego z giełdą |
| Fundacja Wiplera oraz firma Michała Krzymowskiego | 160 tys. euro łącznie | 15 przelewów po prywatnej wizycie w Monako |
Fundacja Ziobry zadeklarowała, że środki pójdą na akcję informacyjną wymierzoną w rząd, a część na pomoc prawną dla Dariusza Mateckiego i księdza Michała Olszewskiego. Wipler zaprzeczył, jakoby ingerował w proces legislacyjny. W obu fundacjach trwają kontrole celno-skarbowe.
Dziennikarze money.pl ustalili, że pieniądze popłynęły kilka dni po prywatnej wizycie Wiplera i Krzymowskiego u prezesa giełdy w Monako oraz po sejmowym wystąpieniu posła, w którym bronił interesów firmy. Jeden z przelewów opisano zdawkowo jako fakturę, a umowy między giełdą a fundacją w ogóle nie było.
Ibiza, poprawki i pismo do KNF
Sierpień 2026 roku przyniósł wątek, który uderzył w Prawo i Sprawiedliwość najmocniej. Dziennikarze TVN24 i Wirtualnej Polski ustalili, że 7 sierpnia 2025 roku poseł Michał Moskal spotkał się na Ibizie z Kralem. Towarzyszył mu były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński, który pracował dla prezesa giełdy i opłacił przelot oraz nocleg posła.
Sam wyjazd trwał niecałą dobę. Moskal tłumaczy, że rozmowa dotyczyła możliwej współpracy przy konferencji technologicznej, że po powrocie rozliczył podróż ze środków prywatnych, a jego fundacja zerwała kontakty po sprawdzeniu informacji o firmie. Doniesienia skwitował krótko: „Miała być bomba. Jest kapiszon”.
Chronologia jest jednak niewygodna. Trzy tygodnie po Ibizie poseł skierował do szefa KNF pismo krytykujące stanowisko nadzoru wobec kryptowalut. Półtora miesiąca po spotkaniu klub PiS złożył kilkanaście poprawek łagodzących projektowaną ustawę. Moskal zaprzecza, by był ich autorem, choć wcześniej sam takie zmiany zapowiadał.
Reakcja przyszła z wewnątrz partii. Beata Mazurek, była rzeczniczka PiS, napisała, że takich zbiegów okoliczności jest już za dużo, i dodała: „W polityce przejrzystość nie jest łaską – jest obowiązkiem”. Jarosław Kaczyński przyznał, że o spotkaniu nie wiedział, i zapowiedział naradę.
Do tego doszła sprawa zegarka. Ze śledztwa Wirtualnej Polski i TVN24 wynika, że w listopadzie 2025 roku prezes PKOl Radosław Piesiewicz przyjął od Krala czasomierz wart 40 tysięcy euro. Miało to być podziękowanie za obietnicę interwencji u Mateusza Morawieckiego i szefa UOKiK Tomasza Chróstnego. Obaj zaprzeczyli takim kontaktom.
27 sierpnia funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali Piesiewicza, a sąd zgodził się na tymczasowy areszt. Szef komitetu odrzuca stawiane mu zarzuty. Tego samego tygodnia prokurator generalny Waldemar Żurek ujawnił listę wątków sprawdzanych pod kątem finansowania przez giełdę:
- fundacji Zbigniewa Ziobry oraz fundacji Przemysława Wiplera i osób z nim współdziałających,
- Telewizji Republika i jej prezesa Tomasza Sakiewicza,
- konferencji środowisk konserwatywnych CPAC,
- ewentualnej korzyści majątkowej przekazanej Radosławowi Piesiewiczowi,
- działań osób pomagających zbiegłemu byłemu wiceministrowi Marcinowi Romanowskiemu.
Trzy weta i ustawa, której nie ma
Najpoważniejszy zarzut wobec prawicy nie dotyczy jednak przelewów, lecz głosowań. Rząd przygotował ustawę wdrażającą unijne rozporządzenie MiCA i oddającą nadzór nad rynkiem kryptoaktywów Komisji Nadzoru Finansowego. Prezydent Karol Nawrocki zawetował ją trzy razy: pod koniec 2025 roku, w lutym oraz w czerwcu 2026 roku.
5 grudnia 2025 roku Sejm nie zdołał odrzucić pierwszego weta. Za odrzuceniem głosowało 243 posłów Koalicji Obywatelskiej, PSL, Polski 2050, Lewicy i Razem, przeciw było 192 przedstawicieli PiS i Konfederacji. Druga próba, podjęta 17 kwietnia 2026 roku, również się nie powiodła, choć afera już wtedy trwała w najlepsze.
Prezydent argumentuje, że projekt jest nadregulacją i wypchnie polskie firmy za granicę, a rząd uwzględnił jedną z szesnastu poprawek jego kancelarii. „Rząd z uporem maniaka uprawia walkę z »kryptocieniem« zamiast realnie rozwiązywać problem” – stwierdził po trzecim wecie.
Od 1 lipca 2026 roku, zgodnie z MiCA, firmy kryptowalutowe potrzebują zezwolenia. Polska wciąż nie wyznaczyła organu, który mógłby je wydawać. Krajowe podmioty tracą więc możliwość legalnego świadczenia usług, a rynek obsługują spółki licencjonowane w innych państwach Unii. Kto zatem odpowiada za to, że sektor przez cały ten czas działał bez nadzoru?
Warto dodać szczegół, który rzadko przebija się w telewizyjnych sporach. Jeszcze jako kandydat Nawrocki zadeklarował na konferencji CPAC w Jasionce, że nie podpisze ustawy regulującej rynek kryptowalut. Sponsorem wydarzenia była Zondacrypto, a deklaracja padła, zanim rządowy projekt powstał.
Kontrnarracja: co się broni, a co nie
Od sierpnia prawica przestawiła narrację. Zbigniew Ziobro nazwał sprawę „Amber Gold 2.0” i przypisał premierowi pełną odpowiedzialność. Poseł Mariusz Gosek złożył zawiadomienie z wnioskiem o przesłuchanie Tuska. Janusz Kowalski przekonywał, że to rząd forsował ustawę niszczącą polski sektor krypto, a Rafał Bochenek pisał o układzie i wzajemnych przysługach.
Część tych zarzutów ma oparcie w faktach i nie da się ich zbyć wzruszeniem ramion. Inne rozsypują się przy pierwszym sprawdzeniu. Dla czytelnika, który próbuje się w tym wszystkim połapać, kluczowe jest rozdzielenie jednego od drugiego, bo obie kategorie brzmią w telewizji identycznie.
| Teza podnoszona przez prawicę | Co wynika z dokumentów |
|---|---|
| Rząd przepchnął ustawę korzystną dla banków i zagranicznych giełd | Ustawa nigdy nie weszła w życie, prezydent zawetował ją trzykrotnie |
| Kral współtworzył rządowy projekt | Giełda weszła w 2024 r. do struktur ZBP, a uwagi ZBP dla resortu finansów pisał Kral |
| Służby wiedziały wcześniej i nie ostrzegły Polaków | ABW raportowała o przelewach, pytanie o brak publicznego ostrzeżenia pozostaje otwarte |
| To wyłącznie afera obecnego rządu | Kral objął stery w listopadzie 2021 r., wyprowadzka giełdy za granicę nastąpiła w 2018 r. |
| Beneficjentem pieniędzy giełdy jest obóz rządzący | Udokumentowane przelewy trafiły do fundacji Ziobry i Wiplera |
Punkt o Kralu jest dla koalicji najbardziej niewygodny. To money.pl, redakcja, która wywlekła aferę na światło dzienne, ustaliła, że 9 stycznia 2024 roku Związek Banków Polskich przyjął Zondacrypto do swoich struktur. Trzy miesiące później resort finansów dostał od ZBP uwagi do ustawy napisane przez prezesa giełdy.
Równie kłopotliwy jest wątek Romana Giertycha. Poseł Koalicji Obywatelskiej od maja 2026 roku reprezentuje Krala jako adwokat i negocjuje zakres jego zeznań. Krytykują to nawet politycy jego własnego klubu. Twarzą działań państwa stał się więc obrońca głównego podejrzanego, a nie prokurator prowadzący sprawę.
Reszta konstrukcji trzyma się jednak słabo. Trudno obwiniać o zniszczenie rynku ustawę, która nigdy nie zaczęła obowiązywać. Trudno też przypisać obecnemu rządowi decyzje z 2018 i 2021 roku. A pieniądze, które udało się dotąd prześledzić, popłynęły w jednym kierunku, i nie był to kierunek Koalicji Obywatelskiej.
Komisja śledcza jako ostatnia deska ratunku?
Na przełomie sierpnia i września Mateusz Morawiecki zapowiedział projekt uchwały o powołaniu sejmowej komisji śledczej, która zbadałaby sprawę od 2019 roku. Były premier deklaruje, że chce wyjaśnienia afery do samego spodu. Pomysł podzielił polityków, i to w poprzek zwykłych podziałów.
Przemysław Czarnek uważa, że przy obecnej większości komisja nie miałaby sensu, choć PiS wniosek poprze. Borys Budka odpowiada, że Morawiecki miał swoją szansę jako premier i jej zaprzepaścił. Najciekawszą uwagę zgłosił jednak wicemarszałek Sejmu z Konfederacji.
Krzysztof Bosak przyznał, że jest zaskoczony wnioskiem byłego premiera, ponieważ komisja, „gdyby pracowała rzetelnie, ustaliłaby również zaniedbania jego rządu w tej sprawie”. Sam opowiada się za pełnym ujawnieniem przepływów między giełdą a wszystkimi podmiotami w Polsce.
Co z tego wynika dla poszkodowanych
Dla kilku tysięcy ludzi, którzy stracili oszczędności, cała ta licytacja ma znaczenie drugorzędne. Liczy się, ile uda się odzyskać. Prokuratura zabezpieczyła ponad 100 mln złotych na poczet odszkodowań i zablokowała 4 mln euro na koncie giełdy. Śledztwo, połączone ze sprawą zaginięcia Suszka, przedłużono do 17 stycznia 2027 roku.
Kral negocjuje status małego świadka koronnego, co oznacza, że w zamian za zeznania mógłby liczyć na łagodniejszy wymiar kary. Jeśli zacznie mówić, lista nazwisk może się jeszcze wydłużyć. Politycy po obu stronach sceny mają więc powód, by nerwowo obserwować kalendarz procesowy.
Afera Zondacrypto działa jak wywoływacz w ciemni. Powoli wydobywa na wierzch obraz, który przez lata pozostawał niewidoczny. Widać już, kto brał pieniądze, kto jak głosował i kto dziś próbuje zmienić temat. O tym, kto poniesie realną odpowiedzialność, zdecydują jednak nie studia telewizyjne, lecz akta prokuratorskie.
Źródła:
- Money.pl
- Wirtualna Polska
- TVN24
- Zero.pl
- OKO.press
- Rzeczpospolita
- Interia
- Niezalezna.pl
- Gazeta Prawna