Elity biznesowe tracą cierpliwość do Trumpa. „Nie będą wiecznie płacić za jego eksperymenty”

Avatar photo
0 komentarzy 4 minuty

Były współpracownik prezydenta USA ostrzega przed cichą rewoltą Wall Street. Taryfy celne już teraz kosztują przeciętną amerykańską rodzinę ponad 1500 dolarów rocznie.

Anthony Scaramucci, były dyrektor komunikacji Białego Domu, nie przebiera w słowach oceniając politykę handlową swojego dawnego szefa. W ekskluzywnym wywiadzie dla norweskiego „Aftenposten” przewiduje, że Donald Trump wkrótce straci wsparcie najważniejszych graczy amerykańskiego biznesu.

Rekordowe cła od czasów Wielkiego Kryzysu

„Firmy próbują absorbować koszty ceł, ale nie mogą finansować konsekwencji jego decyzji w nieskończoność” – ostrzega Scaramucci. Jego słowa nabierają szczególnej wagi w kontekście najnowszych danych ekonomicznych.

Według analizy Yale Budget Lab, średnia efektywna stawka celna w USA wzrosła do ponad 17% – najwyższego poziomu od 1935 roku, czyli czasów Wielkiego Kryzysu. To drastyczna zmiana w porównaniu z kilkuprocentowymi stawkami sprzed prezydentury Trumpa.

Wall Street coraz bardziej nerwowa

Scaramucci, który spędził w administracji Trumpa zaledwie 11 dni zanim został zwolniony po konflikcie z szefem personelu Johnem Kellym, ma unikalny wgląd w nastroje amerykańskich elit finansowych. „Odwracają się od niego, ale robią to po cichu. Stają się coraz bardziej zirytowani” – twierdzi.

Dane potwierdzają jego obserwacje – według badań z lipca 2025, aż 84% liderów biznesu wyraża obawy o wpływ ceł na amerykańską gospodarkę. Firma badawcza Gartner informuje, że wskaźnik zaufania CEO spadł do poziomu recesyjnego, a 78% dyrektorów wdraża programy cięcia kosztów.

Kto zapłaci rachunek?

Choć Trump wielokrotnie twierdził, że cła płacą kraje eksportujące, ekonomiści są zgodni – ostateczny koszt ponoszą amerykańscy konsumenci i przedsiębiorcy. Laboratorium Budżetowe Yale szacuje, że inflacyjny efekt ceł będzie kosztował typowe gospodarstwo domowe średnio nawet 2400 dolarów w tym roku.

„Wzrost cen będzie najbardziej odczuwalny pod koniec roku, gdy firmy nie będą już w stanie dłużej ukrywać skutków wojen celnych przed klientami” – prognozuje Scaramucci. Szczególnie mocno ucierpieć ma sektor odzieżowy, gdzie ceny obuwia mogą wzrosnąć o 40%, a odzieży o 38%.

Giganci przemysłu już liczą straty

Producenci sprzętu ciężkiego Caterpillar i Eaton już teraz raportują znaczące straty wynikające z ceł, które ograniczają wyniki finansowe mimo utrzymującego się popytu. To tylko wierzchołek góry lodowej – analitycy przewidują, że prawdziwe skutki polityki celnej staną się widoczne, gdy wyczerpią się zapasy zgromadzone przez firmy przed wprowadzeniem wyższych stawek.

Długoterminowe konsekwencje dla gospodarki

Według prognoz Penn Wharton Budget Model, cła Trumpa mogą zredukować amerykańskie PKB nawet o 6-8%, a płace o 5-7%. Dla przeciętnej rodziny z klasy średniej oznacza to utratę dochodów rzędu 22-58 tysięcy dolarów w perspektywie całego życia.

Scaramucci, który w wyborach 2024 roku poparł Kamalę Harris mimo pozostania w szeregach Partii Republikańskiej, nie ma złudzeń co do przyszłości. „Kiedy Wall Street zobaczy spadki na giełdzie związane z wojnami celnymi, cierpliwość się skończy. Problem w tym, że biznes nie lubi otwartych konfliktów z Białym Domem, więc rewolta będzie cicha – ale skuteczna.”

Europa też odczuwa skutki

Konsekwencje amerykańskiej polityki celnej nie ograniczają się do USA. Scaramucci w rozmowie z norweskimi dziennikarzami podkreślił, że europejscy przedsiębiorcy i konsumenci również zapłacą wysoką cenę, choć to Amerykanie poniosą największe koszty tej gospodarczej awantury.

Unia Europejska wynegocjowała wprawdzie 15-procentowy limit ceł w umowie z USA, ale nawet ta stawka oznacza znaczące obciążenia dla eksporterów. Niepewność związana z dalszym rozwojem sytuacji paraliżuje decyzje inwestycyjne po obu stronach Atlantyku.


Źródła: Aftenposten, Yale Budget Lab, Tax Foundation, Gartner Research, Penn Wharton Budget Model

Udostępnij:

Avatar photo

O autorze

Piszę odkąd wyskoczyłem z kołyski. Ale też czytam, edukuję się, poznaję, rozmawiam. Moje ulubione słowo to "merytoryczny". Oprócz zrozumienia faktów, logiki, procesów, warto też rozumieć emocje i intencje, które kryją się za wydarzeniami na świecie i decyzjami jednostek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *