WTO podnosi prognozy na 2025 rok
Jednak 2026 budzi niepokój ekonomistów
Światowa Organizacja Handlu opublikowała we wtorek raport, który jednocześnie uspokaja i niepokoi globalnych decydentów. Z jednej strony handel międzynarodowy w 2025 roku rośnie szybciej niż przewidywano – z drugiej, prognozy na przyszły rok zostały drastycznie obcięte. Co stoi za tą dramatyczną rozbieżnością i czy światowa gospodarka jest przygotowana na nadchodzące spowolnienie?
Podwojona prognoza dla 2025 – sztuczna inteligencja ratuje statystyki
Organizacja z Genewy zaskoczyła rynki, podnosząc prognozę wzrostu wolumenu handlu towarowego w 2025 roku do 2,4 procent – znaczący skok z wcześniejszego sierpniowego szacunku wynoszącego zaledwie 0,9 procent. To niemal potrojenie oczekiwań w ciągu zaledwie dwóch miesięcy. Dyrektor generalna WTO Ngozi Okonjo-Iweala nie ukrywała zadowolenia z tej niespodzianki: „System handlu światowego został uderzony, został poturbowany, ale wykazuje bardzo silną odporność w swoim rdzeniu”.
Co napędza ten niespodziewany boom? Okazuje się, że za prawie połową wzrostu w pierwszej połowie roku odpowiada handel towarami związanymi ze sztuczną inteligencją. Półprzewodniki, serwery, sprzęt telekomunikacyjny – wartość tych produktów wzrosła o 20 procent w ujęciu rok do roku. Globalna gorączka AI nie jest tylko technologiczną ciekawostką – to potężna siła napędzająca międzynarodową wymianę towarów.
Drugi czynnik to zjawisko określane jako „frontloading” – importerzy na całym świecie, a szczególnie w Stanach Zjednoczonych, masowo sprowadzali towary przed wejściem w życie podwyżek ceł. Amerykański import wzrósł o oszałamiające 14 procent w pierwszym kwartale, po czym spadł o 16 procent w drugim kwartale. Firmy wyprzedzały cła, tworząc sztuczną falę handlu, która teraz musi zostać „spłacona” w kolejnych miesiącach.
2026 – rok ostrej korekty
Ale prawdziwy szok znajduje się w prognozach na przyszły rok. WTO obcięła przewidywania wzrostu handlu w 2026 roku z 1,8 procent do zaledwie 0,5 procent. To cięcie o ponad dwie trzecie – i sygnał, że organizacja spodziewa się poważnego spowolnienia. „Perspektywy na przyszły rok są ponure… Jestem bardzo zaniepokojona” – przyznała Okonjo-Iweala podczas konferencji prasowej w Genewie.
| Prognozy WTO – handel światowy | 2024 | 2025 | 2026 |
|---|---|---|---|
| Wzrost wolumenu handlu towarowego | 2,8% | 2,4% | 0,5% |
| Wzrost PKB globalnego | – | 2,7% | 2,6% |
| Wzrost eksportu usług | 6,8% | 4,6% | 4,4% |
Co spowoduje to dramatyczne spowolnienie? Eksperci WTO wskazują na trzy główne czynniki. Po pierwsze, efekt frontloadingu musi się odwrócić – magazyny są pełne, więc import spadnie. Po drugie, pełny wpływ podwyższonych ceł zostanie odczuty dopiero w 2026 roku, kiedy będą one obowiązywać przez cały rok bez możliwości „wyprzedzenia” dostaw. Po trzecie, globalna gospodarka się chłodzi, a wraz z nią spada popyt na towary.
Cła Trumpa – opóźniony, ale nieunikniony cios
Prezydent Donald Trump wprowadził w życie swoje obietnice o podniesieniu ceł na import do Stanów Zjednoczonych. Choć niektóre z tych podwyżek zostały tymczasowo zawieszone między kwietniem a sierpniem, w sierpniu weszły w życie tak zwane „reciprocal tariffs” – cła wzajemne. Ich wpływ na handel będzie narastał przez resztę 2025 roku i osiągnie pełną moc w 2026.
William Lee, główny ekonomista Instytutu Milkena, zauważa fundamentalną zmianę w charakterze tego shutdownu handlowego: „Historia shutdownów pokazywała, że miały tak niewielki wpływ na realną gospodarkę. Ale tym razem może być inaczej, ponieważ obie strony są bardzo strategiczne”. USA wykorzystują cła jako narzędzie przemysłowej polityki, podczas gdy inne kraje próbują się przegrupować i znaleźć nowe rynki zbytu.
Nathan Sheets z Citigroup dodaje kolejny niepokojący element: „Niepewność polityczna handlowa” stała się jednym z największych zagrożeń dla globalnego wzrostu. Firmy nie wiedzą, jakie cła będą obowiązywać za trzy miesiące, więc wstrzymują inwestycje. Konsumenci obawiają się wyższych cen, więc ograniczają wydatki. Ta psychologiczna niepewność może być równie szkodliwa jak same cła.
Regiony wygrywające i przegrywające
Geografia handlu światowego przechodzi dramatyczną transformację. Azja i Afryka mają zanotować najszybszy wzrost eksportu w 2025 roku, podczas gdy Ameryka Północna i Wspólnota Niepodległych Państw (WNP) odnotują spadki. To odbicie geopolitycznych i ekonomicznych napięć – kraje azjatyckie stają się nowymi centrami globalnego handlu, podczas gdy tradycyjne potęgi zachodnie tracą na znaczeniu.
Ameryka Północna spodziewa się spadku importu o 8,3 procent w 2025 roku – to dramatyczna korekta po latach ciągłego wzrostu. Firmy w USA i Kanadzie muszą się zmierzyć z wyższymi kosztami importowanych komponentów, co może prowadzić do wzrostu inflacji i spadku konkurencyjności. Z drugiej strony, może to również pobudzić lokalną produkcję – dokładnie tego efektu szuka administracja Trumpa.
Europa znajduje się w niezręcznej pozycji pośrodku. Niemiecki sektor przemysłowy słabnie, zamówienia w fabrykach spadają, a nastroje konsumenckie są ponure. Niemcy, które były określane jako „motor wzrostu Europy”, teraz bardziej przypominają hamulec. Francuski deficyt handlowy nieznacznie się poprawił, ale trudno to nazwać sukcesem – to raczej efekt osłabionego popytu wewnętrznego.
Handel usługami – także pod presją
Po raz pierwszy WTO włączyła do swojego raportu prognozy dla handlu usługami, który staje się coraz ważniejszym komponentem globalnej wymiany. Usługi – od transportu przez turystykę po usługi finansowe – nie podlegają bezpośrednio cłom, ale są dotknięte pośrednio przez spowolnienie w handlu towarami.
Wzrost eksportu usług ma spowolnić z 6,8 procent w 2024 roku do 4,6 procent w 2025 i dalej do 4,4 procent w 2026. Transport ma wzrosnąć tylko o 2,5 procent (w porównaniu z 4,5 procent rok wcześniej), a turystyka zaledwie o 3,1 procent (wobec imponujących 11 procent w poprzednim roku).
Kraje najsłabiej rozwinięte – największe zagrożenie
Jednym z najbardziej niepokojących aspektów raportu WTO jest ostrzeżenie dotyczące krajów najsłabiej rozwiniętych (LDC – Least Developed Countries). Te kraje, które często są najbardziej zależne od eksportu surowców i prostych produktów przemysłowych, mogą być najbardziej dotknięte spowolnieniem handlu światowego.
Chiny, które przez dekady były „fabryką świata”, teraz same stają się ofiarą wojen handlowych. Pekin próbuje przekierować swoją gospodarkę w stronę konsumpcji wewnętrznej i wysokiej technologii, ale ten proces zajmie lata. W międzyczasie chińscy eksporterzy muszą zmagać się z barierami na rynkach zachodnich i rosnącą konkurencją z innych krajów azjatyckich.
Czynniki ryzyka – w górę i w dół
Ekonomiści WTO identyfikują kluczowe zagrożenia spadkowe dla swoich prognoz. Najpoważniejsze to rozprzestrzenienie się restrykcyjnych środków handlowych i niepewności politycznej na więcej gospodarek i sektorów. Jeśli wojna handlowa eskaluje poza USA i Chiny, dotykając Europy, Azji Południowo-Wschodniej i Ameryki Łacińskiej, globalne skutki mogą być znacznie gorsze niż obecnie przewidywane.
Ale są też czynniki pozytywne. Trwały wzrost handlu produktami związanymi z AI może zapewnić średnioterminowe wsparcie dla globalnego handlu. Jeśli rewolucja AI okaże się tak transformująca, jak niektórzy przewidują, popyt na półprzewodniki, centra danych i zaawansowany sprzęt może przez lata napędzać handel międzynarodowy.
Kolejny potencjalnie pozytywny czynnik to deprecjacja dolara amerykańskiego wobec innych walut, co obserwowano w ostatnich miesiącach. Słabszy dolar ułatwia warunki finansowe dla krajów rozwijających się, które często mają zadłużenie denominowane w USD. To może wspierać ich import i ogólną aktywność ekonomiczną.
Makroekonomiczne tło – wzrost spowalnia
WTO prognozuje, że globalny PKB urośnie o 2,7 procent w 2025 roku i nieznacznie zwolni do 2,6 procent w 2026. To wzrost poniżej długoterminowej średniej i sygnał, że światowa gospodarka wchodzi w fazę spowolnienia. Deflacja się kończy, rynki pracy słabną, a napięte nastroje konsumentów sugerują, że wydatki mogą spaść.
Albert Einstein powiedział kiedyś: „Nie wszystko, co można policzyć, jest ważne, i nie wszystko, co jest ważne, można policzyć”. W kontekście prognoz handlowych to szczególnie trafna uwaga. Liczby WTO pokazują techniczną stronę sytuacji, ale nie oddają pełni niepewności, stresu i dostosowań, przez które przechodzą miliony firm i pracowników na całym świecie.
Geopolityka przejmuje kontrolę nad ekonomią
Jednym z najważniejszych wniosków z raportu WTO jest to, że handel światowy nie jest już prowadzony głównie przez siły ekonomiczne, ale przez decyzje polityczne. Cła, sankcje, zakazy eksportu, kontrole inwestycji – wszystkie te narzędzia są używane jako broń w globalnej rywalizacji o wpływy.
Bob Elliott z Unlimited Funds ostrzega: „Jesteśmy makroekonomicznymi pesymistami z zawodu, więc przyjmijcie to z przymrużeniem oka, ale wydaje się, że istnieje ryzyko, iż ten kryzys handlowy może różnić się od tego, czego nauczyliśmy się oczekiwać”. Historia sugeruje, że wojny handlowe rzadko mają zwycięzców – wszystkie strony tracą, choć w różnym stopniu.
Co to oznacza dla zwykłych ludzi?
Dla przeciętnego konsumenta prognozy WTO przekładają się na konkretne realia. Wyższe cła oznaczają droższe produkty importowane – od elektroniki przez odzież po artykuły spożywcze. Firmy będą próbowały przerzucić koszty ceł na klientów, co może podsycić inflację właśnie w momencie, gdy wydawało się, że problem został opanowany.
Dla pracowników spowolnienie handlu może oznaczać mniej miejsc pracy w sektorach eksportowych. Fabryki w Azji, plantacje w Afryce, centra logistyczne w Europie – wszystkie te miejsca mogą odczuć skutki spadającego popytu na towary handlowe. Kraje najbardziej zależne od eksportu mogą stanąć przed poważnymi wyzwaniami ekonomicznymi.
Czy wielostronny system może przetrwać?
Najbardziej fundamentalne pytanie brzmi: czy wielostronny system handlowy oparty na zasadach WTO może przetrwać epokę rosnącego nacjonalizmu ekonomicznego? Przez dekady ten system zapewniał przewidywalne zasady gry, rozstrzygał spory i ułatwiał liberalizację handlu. Teraz jest atakowany z wielu stron jako przestarzały, nieefektywny i faworyzujący niektóre kraje kosztem innych.
Okonjo-Iweala próbuje zachować optymizm: „System wykazuje odporność, ramy wielostronne zapewniają pewną stabilność pośród zawieruchy handlowej”. Ale czy to wystarczy? Czy zasady mogą przetrwać, gdy największe gospodarki świata postanawiają je ignorować? To pytanie, na które odpowiedź poznamy dopiero za kilka lat – ale stawka jest ogromna dla przyszłości globalnej gospodarki.
Źródła:
World Trade Organization
CNBC
Reuters
Yahoo Finance
Semafor
3 komentarze
Interesujące jak AI ratuje statystyki handlu w 2025, ale zaraz potem mamy przepaść w 2026. Ten frontloading o którym piszą też ma sens – firmy w USA masowo importowały przed cłami, teraz magazyny pełne i popyt spadnie. Ale ten spadek z 2,4 procent do 0,5 procent to naprawdę drastyczna korekta. Pytanie czy WTO nie jest zbyt pesymistyczna, czy może wręcz przeciwnie – zbyt optymistyczna i będzie jeszcze gorzej.
No i widać że te cła Trumpa to nie są puste groźby, tylko realne zagrożenie dla globalnego handlu. Może w 2025 jeszcze jakoś to wygląda, ale jak przeczytałem prognozy na 2026 to aż mnie zamurowało. Pół procenta wzrostu to prawie stagnacja. A ta niepewność polityczna o której mówią to chyba najgorsze, bo firmy nie wiedzą co będzie za miesiąc i wstrzymują inwestycje.
Dla zwykłego człowieka to wszystko oznacza jedno – droższe produkty i mniej pewności pracy. Jak handel spada, fabryki zwalniają ludzi. A jak cła rosną, wszystko w sklepach kosztuje więcej. Świetnie.